Figura ks. Henryka Jankowskiego wróciła na cokół pomnika w Gdańsku mimo protestów

Polska

Przedstawiciele społecznego komitetu budowy pomnika ks. Jankowskiego z udziałem stoczniowców postawili statuę kapelana "Solidarności" na cokole pomnika przewróconego w środę w nocy. W piątek cokół pomnika został pomalowany czerwoną farbą. Odbył się także protest przeciwko upamiętnieniu księdza, któremu w głośnym reportażu zarzucono czyny pedofilskie. Upamiętnienia ma pilnować straż społeczna.

W sobotę rano pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego został przywieziony na plac jego imienia, który znajduje się na tyłach kościoła św. Brygidy w Gdańsku z magazynu. Z udziałem kilkudziesięciu stoczniowców Stoczni Gdańskiej monument został na nowo postawiony na cokole pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego - poinformował wiceprzewodniczący zakładowej "Solidarności", pomorski radny PiS, Karol Guzikiewicz.

 

Ponowny montaż rzeźby przedstawiającej kapelana "Solidarności" trwał około godziny.

 

- Wezwano firmę, która wzięła ten pomnik do reperacji na Kaszuby, pomnik został zreperowany, mocowanie zostało poprawione i wcześnie, godzina 6:30, cała ekipa przyjechała i przystąpiła do montażu pomnika. Usunięte zostały napisy obrażające księdza prałata - powiedział Polsat News Grzegorz Pellowski, jeden z inicjatorów budowy pomnika.

 

- Teraz trwa sprzątanie i usuwanie napisów z cokołu pomnika - wyjaśnił Guzikiewicz, który dodał, że na postawienie pomnika nie było zgody Urzędu Miejskiego. - "Solidarność" bierze za to odpowiedzialność - podkreślił radny PiS.

 

Urząd Miejski w Gdańsku poinformował w piątek, że ponowny montaż pomnika wymaga zgłoszenia do Wydziału Urbanistyki i Architektury.

 

- To jest dla nas zupełnie niezrozumiałe. Nie potrzebujemy takiej zgody, bo my nie stawiamy nowego pomnika, on był tylko w renowacji - powiedział w piątek zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" Roman Kuzimski .

 

Wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski napisał na Twitterze, że montaż pomnika odbył się z naruszeniem prawa.

 

 

Ponowne ustawienie pomnika ks. Henryka Jankowskiego jest niezgodne z prawem, a w wymiarze symbolicznym napawa smutkiem i utrudnia dialog - oświadczyły w sobotę p.o. prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak. "Społeczny Komitet Budowy Pomnika został poinformowany przez zastępcę prezydenta Gdańska o wymogach procedury budowlanej. Obalenie cokołu, a potem ponowne ustawienie go, wiąże się z koniecznością złożenia odpowiedniej dokumentacji do Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Tak się nie stało" - głosi ich oświadczenie.

 

- Ten pomnik stoi tu zgodnie z prawem. Można go remontować, można go naprawiać. To jest jego miejsce, chcemy, żeby tu stał - powiedział Polsat News Kazimierz Koralewski gdański radny PiS.

 

Na miejscu była obecna policja, która wylegitymowała osoby biorące udział w montażu pomnika.

 

Monument stojący niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku został przewrócony w nocy ze środy na czwartek. Nagranie filmowe z tego zdarzenia udostępnił na portalu społecznościowym dziennikarz Tomasz Sekielski.

 

Pomnik został przewrócony na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Figura nie uległa uszkodzeniu, zniszczono jednak jej mocowanie. Mężczyźni ułożyli na figurze duchownego strój ministranta i dziecięcą bieliznę. Miał to być symbol cierpienia molestowanych - według nich - przez prałata dzieci.

 

Trzem mieszkańcom Warszawy, którzy przewrócili monument, gdańska prokuratura postawiła w piątek zarzuty znieważenia pomnika i zniszczenia mienia. Nie przyznali się do winy. Prokuratura zastosowała wobec nich dozór policyjny oraz poręczenia majątkowe w wysokości po 20 tys. zł.

 

Wstępne ustalenia mówią, że naprawa wyrządzonych szkód może kosztować w sumie 25 tys. zł.

 

Sprawcy przesłali portalowi oko.press kilkustronicowy manifest, w którym napisali m.in. że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego".

 

W piątek przed pomnikiem odbyła się demonstracja przeciwko ponownemu ustawieniu monumentu.

 

- To jest pomnik hańby. Dziękuję aktywistom, trzem bardzo odważnym mężczyznom, że to zrobili. Uważamy, że naszym obowiązkiem jest sprzeciwiać się bezprawiu, niesprawiedliwości, nierówności. Bo nie ma żadnej równości, kiedy ofiary nie mają absolutnie żadnego wsparcia. Ich słowa są deprecjonowane i są nazywani kłamcami. I ważny jest tylko mit osoby, bo ktoś chce wierzyć, że to był bohater, a krzywda jest nieważna - mówiła podczas manifestacji Joanna Krysiak z grupy Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom.

 

Demonstranci mieli ze sobą kilkanaście transparentów z napisami: "Tam gdzie nierówność jest prawem, opór jest obowiązkiem", "Pomnik na złom, pieniądze dla ofiar", "Przewróciło się, niech leży", "Pomniki dla ofiar, nie dla katów", "Stop zbrodniom ze znakiem krzyża", "Jezus nie gwałcił, bądź jak Jezus". Uczestnicy pikiety skandowali też hasła: "Pedofilia to jest zbrodnia" i "Wierzymy ofiarom".

 

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan Solidarności, wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

 

hlk/ polsatnews.pl, Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze