Odwołano szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu. Czaputowicz: na naszą prośbę

Świat

- Decyzja o odwołaniu szczytu została podjęta przez Grupę Wyszehradzką, przez premiera Słowacji Petera Pellegriniego - powiedział szef MSZ Jacek Czaputowicz. Wcześniej o odwołaniu szczytu informował czeski premier Andrej Babisz. Jak dodał Czaputowicz, na miejscu odbędą się tylko rozmowy bilateralne z przedstawicielami tamtejszego rządu.

W poniedziałek przed południem premier Mateusz Morawiecki poinformował o odwołaniu wizyty polskiej delegacji na szczyt V4 w Izraelu. Taka decyzja to skutek tego, że w niedzielę p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israel Katz, odnosząc się do słów przypisanych przez media izraelskie szefowi izraelskiego rządu, stwierdził: "Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami i - tak jak powiedział Icchak Szamir (b. premier Izraela - red.), któremu Polacy zamordowali ojca, »Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki». I nikt nie będzie nam mówił, jak mamy się wyrażać i jak pamiętać naszych poległych".

 

Po tej wypowiedzi do polskiego MSZ została w poniedziałek wezwana ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

 

Czeski premier Andrej Babisz poinformował, że szczyt V4 w Izraelu nie odbędzie się; zamiast tego planowane są spotkania dwustronne - podaje Czech News Agency (CTK). - Szczyt odwołany po interwencji premiera Mateusza Morawieckiego - poinformowały źródła PAP zbliżone do rządu.

 

Z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego pozostali szefowie rządów Grupy Wyszehradzkiej, w geście solidarności z Polską, odwołali szczyt w Jerozolimie - dowiaduje się PAP. Politycy V4 będą w poniedziałek w Izraelu, ale odbędą się tylko rozmowy bilateralne z przedstawicielami tamtejszego rządu.

 

Ponadto - według informacji PAP - szefowie rządów V4 zdecydowali, że szczyt odbędzie się po wyborach parlamentarnych w Izraelu.

 

MSZ potwierdza, że nie odbędzie się szczyt V4 w Jerozolimie

 

- Zaplanowany na poniedziałek i wtorek szczyt V4 w Jerozolimie nie odbędzie się - poinformował rzecznik MSZ Izraela Emmanuel Nahshon. - Przyjeżdża trzech premierów, którzy spotkają się z premierem (Izraela) - dodał.

 

Reuters informuje, powołując się na CTK, że szczyt V4 może zostać przesunięty na drugą połowę roku.

 

"Szefowie MSZ wyrazili pełną solidarność"

 

Dopytywany o oczekiwania strony polskiej wobec rządu Izraela w związku z zaistniałą sytuacją, szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz odpowiedział, że Polska oczekuje, że "władze izraelskie się ustosunkują do tej sytuacji". - My uważamy, że te wypowiedzi są nieakceptowalne, (...) uważamy, że one pobudzają antypolonizm, antysemityzm, mają charakter rasistowski i nie służą dobrze pojednaniu czy też w ogóle stosunkom polsko-izraelskim - podkreślił. - Dlatego oczekujemy, że strona izraelska się wycofa z tych słów - dodał szef dyplomacji.

 

Szef MSZ powiedział, że spotkał się w Brukseli ze "swoimi kolegami z V4". - Poinformowałem ich o sytuacji związanej z pewnym takim napięciem między Polską a Izraelem w związku z wypowiedzią p.o. izraelskiego MSZ - dodał.

 

Czaputowicz dodał, że "wszyscy byli oburzenie tymi słowami". - Szefowie MSZ wyrazili pełną solidarność, kontaktują się ze swoimi premierami z związku z planowaną wizytą w Jerozolimie - wyjaśnił.

 

Jak dodał, na miejscu zapewne odbędą się spotkania dwustronne. Wyjaśnił, że w momencie podjęcia decyzji o odwołaniu szczytu, przedstawiciele państw V4 byli już w drodze do Izraela.

 

- Chcę powiedzieć, że decyzja o odwołaniu szczytu została podjęta przez Grupę Wyszehradzką, przez premiera Słowacji Petera Pellegriniego - podkreślił szef MSZ. 

 

Dopytywany, czy Polska oczekuje sformułowania wspólnego komunikatu przez Grupę Wyszehradzką, Czaputowicz stwierdził, że nie ma takich oczekiwań, ponieważ planowane wcześniej spotkanie V4 w Izraelu nie odbędzie się i zostanie przełożone na inny termin.

  

"Decyzja Polski to cios dla Netanjahu"

 

"Decyzja Polski o odwołaniu wizyty delegacji na szczyt V4 w Izraelu to cios dla izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, który miał nadzieję, że spotkanie to wyeksponuje jego dyplomatyczny kunszt przed zaplanowanymi na kwiecień wyborami w tym kraju" - ocenia Reuters.

 

Według agencji Reutera Netanjahu traktuje Grupę Wyszehradzką jako przeciwwagę dla krajów Europy Zachodniej, która jest bardziej krytyczna wobec polityki Izraela w stosunku do Palestyńczyków.

 

W poniedziałek i we wtorek w Jerozolimie miał odbyć się szczyt Grupy Wyszehradzkiej. Wcześniej swój udział w szczycie w Izraelu odwołał premier Morawiecki, miał za niego jechać szef MSZ Jacek Czaputowicz. W poniedziałek tuż przed południem Morawiecki poinformował, że w szczycie udziału nie weźmie polska delegacja.

 

 

"Słowa Katza absolutnie niedopuszczalne"

 

- Podjąłem taką decyzję, ponieważ te sformułowania, które padły z ust powołanego na ministra spraw zagranicznych pana (Izraela) Katza, są absolutnie niedopuszczalne. Są niedopuszczalne nie tylko w dyplomacji, ale dla mnie one są niedopuszczalne absolutnie w sferze publicznej - powiedział premier.

 

W poniedziałek agencja CTK podała, że czeski premier Andrej Babisz poinformował, iż szczyt V4 w Izraelu nie odbędzie się. Zamiast tego - dodał szef rządu Czech - planowane są rozmowy dwustronne.

 

 

Zobacz materiał "Wydarzeń" poświęcony odwołaniu szczytu w Izraelu:

 

 

Jeszcze w niedzielę rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska powiedziała, że premier Morawiecki poinformował swojego izraelskiego odpowiednika Benjamina Netanjahu, że nie weźmie udziału w spotkaniu państw Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu, a Polskę na szczycie reprezentował będzie szef MSZ Jacek Czaputowicz. 

 

Kopcińska podkreśliła, że w rozmowie między szefami rządów, premier Netanjahu odniósł się do informacji podanej w czwartek przez "Jerusalem Post". Dziennik podał, że podczas pobytu w Warszawie premier Izraela powiedział, że Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście. Informację tę zdementowała później ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

 

- Szef izraelskiego rządu potwierdził, że w trakcie czwartkowego briefingu dla dziennikarzy w żadnym momencie nie przypisywał Polsce ani polskiemu narodowi odpowiedzialności za niemieckie zbrodnie popełnione czasie II wojny światowej i że nie padła z jego strony nawet najmniejsza sugestia tego rodzaju - powiedziała Kopcińska.

msl/zdr/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze