"Odpowiadam za projekt ustawy o przemocy domowej. Oddaję się do dyspozycji minister Rafalskiej"

Polska

- Taka wersja projektu nie powinna wyjść poza mury tego resortu, ale takie zapisy nie powinny pojawić się nigdy, nawet w wersji roboczej - powiedziała wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbieta Bojanowska. Podsekretarz stanu poinformowała, że ponosi pełną odpowiedzialność za przygotowywany projekt ustawy o przemocy domowej i oddaje się do dyspozycji minister Elżbiety Rafalskiej.

Wiceminister Bojanowska powiedziała, że ponosi pełną odpowiedzialność za prace nad projektem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw.

 

- Ale zdecydowanego podkreślenia wymaga, że przedmiotowy projekt ustawy nie został jeszcze skierowany do uzgodnień międzyresortowych ani też konsultacji społecznych, które to konsultacje społeczne są prowadzone w szczególności z uwzględnieniem stanowiska organizacji zajmujących się ochroną ofiar przemocy domowej - powiedziała wiceminister.

 

- Zdecydowanie chcę powiedzieć, że ta wersja projektu nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego, nie powinna wyjść poza mury tego resortu, ale też nie powinny być nigdy nawet w wersji roboczej takie zapisy, bowiem zawsze naszym celem była troska o rodzinę i ochrona najsłabszych jej członków - powiedziała Bojanowska.

 

"Nie wyobrażam sobie zgody na jakąkolwiek formę przemocy"

 

Podkreśliła, że celem działań było wypracowanie "jak najlepszych i najbardziej funkcjonalnych rozwiązań chroniących ofiary przemocy".

 

- Absolutnie zapisem niedopuszczalnym i niezgodnym z naszymi intencjami, jaki znalazł się w tym projekcie (...) było zawężające zdefiniowanie przemocy domowej. Po raz kolejny chcę jednoznacznie stwierdzić, że każda osoba, której prawa bądź dobra osobiste zostały naruszone w wyniku przemocy domowej, powinna być zdefiniowana (jako ofiara - red.) i jest ofiarą - bez różnicowania, czy to działanie było jednorazowe, czy miało uporczywy czy powtarzalny charakter - powiedziała.

 

- Jako kobieta nie wyobrażam sobie zgody na jakąkolwiek formę przemocy. Ustawa zawsze musi napiętnować sprawców - dodała.

 

Kontrowersje ws. niebieskiej karty i "przemocy w rodzinie"

 

Projekt ustawy autorstwa resortu rodziny pojawił się na stronie Rządowego Centrum Legislacji 31 grudnia. W środę, 2 stycznia, premier Mateusz Morawiecki poinformował o wycofaniu dokumentu i skierowaniu go do wnioskodawców w celu "wyeliminowania błędów".

Kontrowersje ekspertów ws. projektu ustawy dotyczyły m.in. wykreślenia pojęcia jednorazowego doświadczenia przemocy i zmiany wszczynania procedury Niebieskiej Karty.
 
Nowelizacja miała m.in. usunąć określenie "przemoc w rodzinie" i wprowadzić nowy podmiot "osobę doznającą przemocy domowej". Jako taką rozumie "osobę, której prawa lub dobra osobiste zostały naruszone przez powtarzające się, umyślne działanie lub zaniechanie, w szczególności narażające tę osobę na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbek na zdrowiu, dokonane przez osobą najbliższą (…) albo inną osobę wspólnie z nią zamieszkującą i gospodarującą". W obowiązującej ustawie "przemoc w rodzinie" dotyczy również "jednorazowego doświadczenia przemocy".

 

Projekt przewidywał też m.in. zmiany w procedurze Niebieskiej Karty - mogłaby ona zostać uruchomiona bez zgody osoby doznającej przemocy domowej tylko "pod warunkiem, że grupa diagnostyczno-pomocowa w trakcie realizacji tej procedury uzyska zgodę tej osoby".
 
"Absolutnie skandaliczne zmiany"
 
Posłanka PO Joanna Augustynowska podczas konferencji w Sejmie powiedziała, że w projekcie nowelizacji są "absolutnie skandaliczne zmiany, pokazujące kierunek tego rządu, traktowania polskich kobiet, polskich rodzin, pokazujące, że standardy, o które walczyliśmy, wcale się dla nich nie liczą".
 
Odnosząc się do propozycji wykreślenia słowa "jednorazowo" Augustynowska skierowała pytanie do minister RPiPS Elżbiety Rafalskiej, "czy ma odwagę powiedzieć, czy jednorazowy gwałt na własnym dziecku nie jest przemocą domową?".
 
Augustynowska mówiła także, że bulwersuje ją proponowany zapis, zgodnie z którym Niebieska Karta "nie będzie już zakładana z urzędu". - Oznacza to, że roztacza się parasol ochronny nad sprawcami przemocy domowej - oceniła posłanka. Jej zdaniem wprowadzenie takiej zmiany oznaczałoby, że "ofiara będzie musiała wyrazić fizycznie zgodę na założenie Niebieskiej Karty, a tym samym zgodzić się, żeby jej oprawca miał o tym pełną świadomość".

bas/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze