Premier wycofał projekt ustawy o przemocy domowej. "Wątpliwe zapisy mają zostać usunięte"

Polska

Przepisy budzące zaniepokojenie, zmiany w przeciwnym kierunku niż zalecenia Rady Europy ws. zwalczania przemocy domowej - takie m.in. zastrzeżenia zgłaszali przedstawiciele organizacji, które miały konsultować rządowy projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej. W środę premier napisał na Twitterze, że w celu "wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów" projekt "wróci do wnioskodawców".

"Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary" - napisał premier Morawiecki.

"Każdy akt przemocy domowej - ten »jednorazowy«, i ten powtarzający się - musi być traktowany stanowczo i jednoznacznie. Ofiary są często zastraszane, dlatego Niebieska Karta ma bronić praw osoby, której dotknęła krzywda. Ofiary przemocy muszą czuć, że państwo stoi po ich stronie" - podkreślił szef rządu w kolejnym wpisie.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska podkreśliła, przeciwdziałanie wszelkim formom przemocy domowej "jest priorytetem rządu", co znalazło swoje odzwierciedlenie w expose premiera.

 

- Regulacje ustawowe ograniczające zjawisko przemocy muszą być jasne, przejrzyste i nie mogą budzić żadnych wątpliwości interpretacyjnych. Premier Mateusz Morawiecki poprosił minister Elżbietę Rafalską o ponowne przeanalizowanie treści projektowanych zmian i wyeliminowanie zapisów, które mogłyby w jakikolwiek sposób negatywnie wpływać na sytuację ofiar przemocy domowej - oświadczyła.

 

Projekt ustawy pojawił się na stronie Rządowego Centrum Legislacji 31 grudnia i został rozesłany do konsultacji publicznych. Autor dokumentu, ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej pracował nad nią od lipca 2017 r.


Nowelizacja wprowadza m.in. zmianę nazwy ustawy z "przeciwdziałania przemocy w rodzinie" na "przeciwdziałanie przemocy domowej".

  

Tylko powtarzające się działanie


Zmianą, która budziła największe kontrowersje ekspertów, którzy mieli konsultować ustawę, było wykreślenie z ustawy pojęcia jednorazowego doświadczenia przemocy.


Obowiązująca obecnie ustawa definiowała przemoc w rodzinie jako "jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób (…), w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą".


Nowelizacja miała usuwać określenie "przemoc w rodzinie" i wprowadzać definicję "osoby doznającej przemocy domowej". Jako taką rozumie "osobę, której prawa lub dobra osobiste zostały naruszone przez powtarzające się, umyślne działanie lub zaniechanie, w szczególności narażające tę osobę na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbek na zdrowiu, dokonane przez osobą najbliższą (…) albo inną osobę wspólnie z nią zamieszkującą i gospodarującą".

 

Potrzebna pisemna zgoda


Kolejnym kontrowersyjnym punktem była zmiana wszczynania procedury założenia "Niebieskiej Karty".


Według aktualnych przepisów "podejmowanie interwencji w środowisku wobec rodziny dotkniętej przemocą odbywa się w oparciu o procedurę »Niebieskiej Karty« i nie wymaga zgody osoby dotkniętej przemocą w rodzinie".


Zgodnie z zapisem zawartym w nowelizacji, "wszczęcie procedury »Niebieskiej Karty« może nastąpić bez zgody osoby doznającej przemocy domowej pod warunkiem, że grupa diagnostyczno-pomocowa w trakcie realizacji tej procedury uzyska pisemną zgodę tej osoby. W razie nieuzyskania zgody następuje zakończenie procedury »Niebieskiej Karty«".

 

W projektowanych przepisach zawarto obowiązek zawiadomienia sprawcy przemocy domowej o wszczęciu procedury "Niebieskiej Karty".


"Niebieska Karta" może zostać założona przez policję, ośrodek pomocy społecznej i gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych. Nie jest równoznaczna ze złożeniem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ale może zostać wykorzystana jako dowód procesowy.

 

Według autorów ustawy, "rozwiązania zawarte w projektowanej ustawie mają na celu ochronę rodziny przed przemocą domową oraz poprawę funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy na szczeblu centralnym, regionalnym oraz na szczeblu samorządu terytorialnego".

 

Jak tłumaczyli w uzasadnieniu, "wprowadzenie definicji osoby doznającej przemocy domowej i sprawcy przemocy domowej pozwoli na precyzyjne określenie podmiotów, wobec których mogą być podejmowane działania przewidziane w ustawie".

 

"Kolejny atak na ofiary przemocy domowej"

 

Projekt wywołał także wiele kontrowersji w mediach społecznościowych. Zdjęcia budynku ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej, przed którym sprejem napisano "Piekło kobiet" i zostawiono niebieską kartę opublikowała na Twitterze Ewa Błaszczyk z Obywateli RP. 

 

Posłanka PO Joanna Augustynowska podczas konferencji w Sejmie powiedziała, że w projekcie nowelizacji są "absolutnie skandaliczne zmiany, pokazujące kierunek tego rządu, traktowania polskich kobiet, polskich rodzin, pokazujące, że standardy, o które walczyliśmy, wcale się dla nich nie liczą".

 

Odnosząc się do propozycji wykreślenia słowa "jednorazowo" Augustynowska skierowała pytanie do minister RPiPS Elżbiety Rafalskiej, "czy ma odwagę powiedzieć, czy jednorazowy gwałt na własnym dziecku nie jest przemocą domową?".

 

Augustynowska mówiła także, że bulwersuje ją proponowany zapis, zgodnie z którym Niebieska Karta "nie będzie już zakładana z urzędu". - Oznacza to, że roztacza się parasol ochronny nad sprawcami przemocy domowej - oceniła posłanka. Jej zdaniem wprowadzenie takiej zmiany oznaczałoby, że "ofiara będzie musiała wyrazić fizycznie zgodę na założenie Niebieskiej Karty, a tym samym zgodzić się, żeby jej oprawca miał o tym pełną świadomość".

 

Z kolei w ocenie Kingi Gajewskiej proponowane zmiany to "kolejny atak na kobiety, kolejny atak na ofiary przemocy domowej". - Wbrew temu, co mówi premier Morawiecki, ten projekt ustawy nie jest jakąś pomyłką. Został zaakceptowany przez ministerstwo, został wprowadzony do RCL-u, a tak naprawdę tylko i wyłącznie zatwierdzone projekty tam trafiają - podkreśliła.

 

Gajewska mówiła, że PiS "staje murem za sprawcami przemocy domowej, nie broni absolutnie ofiar".

prz/dro/zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze