Silny wiatr na północy, zawieje śnieżne w górach; będzie też ślisko. IMGW ostrzega

Polska

IMGW w czwartek rano wydał ostrzeżenia dla północnej i południowej Polski. Na północy wieje silny wiatr, a drogi są oblodzone, w górach zawieje śnieżne.

W województwie pomorskim ostrzeżenia pierwszego stopnia przed silnym wiatrem obowiązują w powiecie słupskim, lęborskim, wejherowskim, puckim, gdańskim, malborskim, nowodworskim, sztumskim i tczewskim. Na tych terenach przewiduje się wystąpienie silnego wiatru o średniej prędkości od 45 km/h do 60 km/h, w porywach do 90 km/h, z północy.

 

307 razy do ranna w czwartek interweniowała na terenie województwa pomorskiego straż pożarna, usuwając skutki silnego wiatru.  Dane te dotyczą akcji strażackich związanych ze złą pogodą od godziny 8.00 1 stycznia do godziny 8.00 w czwartek 3 stycznia.

 

Natomiast stan wód na Bałtyku się stabilizuje. W czwartek rano obniżyły się wody na Zatoce Gdańskiej i z alarmowych osiągnęły poziom stanów ostrzegawczych. W wyniku tzw. cofki w Gdańsku doszło do lokalnych podtopień przy ulicy Siennej i Kutnowskiej. Rzeka Motława zaczęła też zalewać w niektórych miejscach Długie Pobrzeże.

 

Również stabilizuje się sytuacja hydrologiczna na Żuławach Elbląskich i Zalewie Wiślanym. Poziom wody przekracza wciąż stany alarmowe ale opada, podnosi się jedynie na jeziorze Druzno - podały w czwartek służby kryzysowe wojewody warmińsko-mazurskiego.

 

 

IMGW wydało również ostrzeżenie pierwszego stopnia dla całego województwa pomorskiego i południowej części kujawsko-pomorskiego w związku z oblodzeniem na drogach.

 

 

 

W południowych częściach województw śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia w związku z intensywnymi opadami śniegu powodującymi przyrost pokrywy śnieżnej od 40 cm do 50 cm. IMGW wydało również ostrzeżenie dla tych terenów ze względu na zawieje i zamiecie śnieżne spowodowane przez zachodni i północno-zachodni wiatr o średniej prędkości od 25 km/h do 35 km/h, w porywach do 65 km/h oraz opady śniegu.

 

Ostrzeżenia drugiego stopnia oznaczają, że przewiduje się "wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych powodujących duże straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia". IMGW zaleca w związku z tym dużą ostrożność, śledzenie komunikatów o sytuacji pogodowej oraz przestrzeganie "zaleceń wydanych przez służby ratownicze w sytuacji zagrożenia".

 

Natomiast ostrzeżenia pierwszego stopnia oznaczają, że przewiduje się "warunki sprzyjające wystąpieniu niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą powodować straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia". "Prowadzenie działalności w warunkach narażenia na działanie tych czynników jest utrudnione i niebezpieczne" - ostrzega IMGW.

 

Stan alarmowy na rzece Elbląg

 

Poziom wody w rzece Elbląg nadal przekracza stan alarmowy, ale w nocy ze środy na czwartek woda zaczęła opadać. W Elblągu wciąż obowiązuje pogotowie przeciwpowodziowe - poinformowała rzeczniczka urzędu miasta Joanna Urbaniak.

 

Według Urbaniak tendencja wzrostowa utrzymywała się w środę do północy. Poziom wody w rzece Elbląg osiągnął wówczas najwyższy stan 652 cm, czyli o 42 cm przekraczał stan alarmowy. Od tego czasu woda lekko opada, w czwartek o godz. 5 poziom wody wynosił już 632 cm.

"Woda nadal przekracza stan alarmowy, ale mamy nadzieję, że najgorsze mamy już za sobą" - powiedziała rzeczniczka elbląskiego urzędu miasta.

 

Jeszcze w środę w Elblągu wzdłuż rzeki na Bulwarze Zygmunta Augusta strażacy ułożyli rękawy przeciwpowodziowe, które mają zapobiec wylaniu się wody z koryta rzeki. Rękawami przeciwpowodziowymi i workami z piaskiem strażacy zabezpieczyli również budynki na Wyspie Nowakowskiej i w Kępie Rybackiej.

 

Wysokie stany wód to efekt tzw. cofki, czyli wpychania przez północny wiatr wód z Zalewu Wiślanego w głąb lądu.

 

Dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie Krzysztof Kuriata poinformował, że w czwartek od godz. 1 w nocy poziom wody na Nogacie, w Nowakowie, Elblągu i Tolkmicku systematycznie opada, chociaż nadal przekracza stany alarmowe.

 

- Teraz do monitorowania pozostaje nam jezioro Drużno. Tu woda idzie w górę, od godz. 5 mamy stan alarmowy - dodał.

 

Od środy w całym województwie warmińsko-mazurskim straż pożarna prowadziła 118 interwencji związanych z sytuacją pogodową. Strażacy usuwali skutki wichury, głównie połamane drzewa. W czwartek nad ranem z powodu awarii prądu nie miało około 260 odbiorców w regionie.

 

Wzrosło zagrożenie lawinowe w Bieszczadach

 

W Bieszczadach w czwartek wzrosło zagrożenie lawinowe. Powyżej górnej granicy lasu obowiązuje drugi - w pięciostopniowej, rosnącej skali - stopień zagrożenia lawinowego. Na połoninach widoczność nie przekracza 30 metrów.

 

- Zagrożenie lawinowe występuje w miejscach, gdzie silny wiatr odłożył większe ilości śniegu i uformował tzw. deski śnieżne. Dotyczy to głównie stromych stoków, zagłębień terenowych oraz miejsc za przełamaniami terenu - powiedział w czwartek ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Paweł Szopa.

 

Dodał, że "w Bieszczadach w ciągu ostatniej doby spadło średnio około 35 cm śniegu". "Leży średnio od 75 cm śniegu w bieszczadzkich dolinach do 95 cm na Połoninie Wetlińskiej. Miejscami pokrywa śnieżna wynosi nawet dwa metry" - mówił ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR.

 

Rano na Połoninie Wetlińskiej było 11 stopni mrozu. Natomiast w położonych niżej Cisnej i Ustrzykach Górnych notowano minus sześć stopni Celsjusza. "W górnych partiach Bieszczad widoczność nie przekracza 30 metrów. W dolinach widać do jednego kilometra" - zauważył Szopa.

 

"Ograniczona widoczność, silny wiatr oraz nieprzetarte oraz zasypane szlaki górskie sprawiają, że w Bieszczadach i Beskidzie Niskim warunki turystyczne są trudne" - przypomniał ratownik dyżurny.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze