Pracownicy prokuratur zaostrzają protest. Biorą przykład z policjantów i nauczycieli

Polska

Nieobecność pracowników administracji utrudniła w czwartek pracę m.in. prokuratur w Bydgoszczy, Krakowie i Świdnicy. Wielu z nich jest na L4; protestują tak przeciw niskim płacom. Protestujący zapowiadają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, akcja sparaliżuje pracę prokuratur. - Pracownicy mają dość - mówi nam Barbara Chrobak ze Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

Według ustaleń RMF, w czwartek do pracy nie przyszło 90 proc. pracowników administracji w krakowskich prokuraturach. 300 z 320 zatrudnionych przebywa na zwolnieniach lekarskich. Równie trudna sytuacja miała być również w prokuraturach w wielu miastach, m.in. w Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Częstochowie, Jarocinie, Kaliszu, Ostrowie Wielkopolskim, Świdnicy i Wałbrzychu.   

 

To kontynuacja protestu rozpoczętego w czwartek, 20 grudnia. Pracownicy administracji w czasie 20-minutowej przerwy obiadowej wyszli wówczas z transparentami przed budynki prokuratur.

 

- Domagamy się podniesienia płac dla pracowników prokuratur w 2019 r. o 1 tys. zł netto miesięcznie, ustawowych gwarancji corocznych podwyżek uposażeń oraz debaty parlamentarnej nad kwestią płac pracowników sądów i prokuratur - mówili tydzień temu podczas konferencji prasowej w Sejmie przedstawiciele Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

 

Zapowiedzieli wtedy zaostrzenie protestu od czwartku, 27 grudnia.

 

Wzorem policjantów, nauczycielipracowników sądów, z którymi ich resortowe ministerstwa  zawarły porozumienia), pracownicy administracyjni prokuratur masowo biorą zwolnienia lekarskie.


W prokuraturze rejonowej Bydgoszcz-Północ do pracy miał nie przyjść żaden pracownik administracji.

 

Protest "do skutku"

 

- To inicjatywa samych pracowników, którzy doszli już do ściany i powiedzieli "dość" - podkreśliła w rozmowie z polsatnews.pl Barbara Chrobak, posłanka Kukiz'15 i wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

 

Dodała, że związek zbiera informacje o liczbie pracowników, którzy zdecydowali się przejść na L4 w ramach protestu.

 

Zwróciła uwagę, że koniec roku to "gorący okres" w prokuraturach, kiedy m.in. przygotowywane są statystyki. - To właśnie ci pracownicy je przygotowują, wysyłają akty oskarżenia, pilnują terminów. Protest zdecydowanie utrudni pracę prokuratur - powiedziała Chrobak.

 

Według niej, protest będzie trwał do czasu spełnienia postulatów pracowników.

 

- Przede wszystkim apelujemy do premiera. Nie obchodzą nas rozgrywki personalne, chcemy żeby premier spojrzał na urzędników nie jak na prokuratorów czy sędziów, ale pracowników, którzy często są na pierwszej linii, ich praca jest bardzo odpowiedzialna, a są słabo wynagradzani - dodała.


Związkowcy podkreślają, że zarobki pracowników wymiaru sprawiedliwości są niewiele wyższe od najniższej płacy krajowej.

 

Rzecznika Prokuratury Krajowej zapytaliśmy m.in,. o liczbę nieobecnych w czwartek pracowników, w tym ilu z nich jest na zwolnieniach lekarskich oraz czy były przypadki paraliżu pracy prokuratury spowodowanego absencją. Na odpowiedź czekamy. 

 

prz/dro/ doba.pl, RMF FM, PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze