Politycy na COP24: dowody naukowe potwierdzają pogorszenie klimatu; grozi nam katastrofa

Polska
Politycy na COP24: dowody naukowe potwierdzają pogorszenie klimatu;  grozi nam katastrofa
PAP/Andrzej Grygiel

Henryk Kowalczyk i Fernanda Espinosa są zgodni: coraz gwałtowniejsze zjawiska pogodowe, susze, huragany, powodzie, których skutki dotykają miliony ludzi, wymuszają pilne działania. Ludzkość jest bliska katastrofy ekologicznej, a przyszłość zależy od nas i od przekazu, jaki popłynie z Katowic. Bank Światowy przychyla się do tych postulatów i chce podwoić finansowanie działań na rzecz klimatu.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk w swoim wystąpieniu podczas COP24 wskazał, że świat wiąże ogromne nadzieje z tym szczytem. Przypomniał, że trzy lata temu wynegocjowano Porozumienie paryskie, które zobowiązuje wszystkie państwa do działań na rzecz ochrony klimatu. Dodał, że Katowice mają odpowiedzieć, jak porozumienie będzie realizowane.

 

Kowalczyk liczy, że za dwa tygodnie będzie można ogłosić, że "Porozumienie paryskie żyje, świat określił ramy i zasady dla zrównoważonej, pokojowej, opartej na nauce, służącej ludziom i naszej planecie sprawiedliwej transformacji".

 

"Oczy całego świata skierowane są na nas"

 

Fernanda Espinosa, przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ podkreśliła, że istnieją dowody naukowe potwierdzające pogorszenie sytuacji klimatycznej na całym świecie. Przywołała się na raport komisji środowiska ONZ, który podaje, że zmiany klimatyczne zauważalne są codziennie, w każdym kraju, nie zależnie od tego, czy kraje te położone są na północy, południu wschodzie czy zachodzie.

 

- Zmiany klimatyczne nie znają biednych, bogatych krajów, (...) dotykają absolutnie wszystkie kraje. Stąd tak bardzo istotne, byśmy przyjęli wspólną odpowiedzialność za tę sytuację - mówiła Espinosa.

 

- Pytanie, które powinniśmy sobie zadać jest następujące: jeśli mamy wszystkie dowody naukowe, jeżeli co dzień przekonujemy się, jak zmiany klimatyczne są w stanie niszczyć całe kraje i powodują bezdomność setek tysięcy ludzi, a ponadto mamy wiedzę i technologie, by się przeciwstawić zmianom klimatycznym, a przynajmniej je zmniejszyć czy też spowolnić, to dlaczego nie możemy tego zrobić i czego nam brakuje, by w końcu odpowiedzieć na ten kryzys - pytała.

 

Jej zdaniem "to, czego bezsprzecznie potrzebujemy, to niewątpliwie wola działania, ale i też lepsza współpraca i większe ambicje".

 

- Nie stać nas na to, byśmy byli zadowoleni z obecnego stanu rzeczy. Musimy zacząć działać i współpracować (...) Dotyczy to absolutnie każdego, od przywódców, liderów, aż po tych którzy w codziennym życiu chcą te zmiany zwalczać - powiedziała.

 

Jak dodała, "oczy całego świata skierowane są na nas". "Nie może być tak, że opuścimy to miasto (Katowice - red.) bez rezultatu, który umożliwiłby nam wdrożenie zobowiązań z Paryża. Rozumiem, że są pewne przeszkody, np. jeśli chodzi o system finansowania (... ). Przyszłość ludzkości zależy właśnie od nas i naszych działań oraz jasnego przekazu, który wyślemy po tym szczycie – zaznaczyła przewodnicząca.

 

Bank Światowy wpiera działania na rzecz klimatu

 

W poniedziałek, w czasie ceremonii oficjalnego otwarcia COP24 szefowa Banku Światowego Kristalina Georgiewa oświadczyła, że odpowiada na wezwanie sekretarza generalnego ONZ, aby zwiększyć wsparcie finansowe działań na rzecz poprawy klimatu. Bank Światowy podwoi po 2020 r. finansowanie do 200 mld dolarów na najbliższe pięć lat tak, by kraje członkowskie mogły podejmować ambitne działania na rzecz klimatu. 100 mld dolarów będzie przekazane na bezpośrednie wsparcie inwestycji sektora publicznego, a z tych pieniędzy ok. 50 mld dol. trafi na adaptację do zmian klimatycznych.

 

ked/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze