B. wiceminister finansów: ws. nowelizacji ustawy o VAT nie miałem kontaktu ze Sławomirem Nowakiem

Polska
B. wiceminister finansów: ws. nowelizacji ustawy o VAT nie miałem kontaktu ze Sławomirem Nowakiem
PAP/Bartłomiej Zborowski

- W sprawie nowelizacji ustawy o VAT, nie miałem kontaktu ze Sławomirem Nowakiem - mówił we wtorek przed komisją śledczą ds. VAT b. wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Poinformował, że projekt ten objął już po przyjęciu go przez rząd.

Kotecki w latach 2008-2012 był wiceministrem finansów, w latach 2009-2012 pełnomocnikiem rządu ds. wprowadzenia euro, a w latach 2012-2015 - radcą generalnym i głównym ekonomistą Ministerstwa Finansów. Jak wyjaśnial we wtorek, w 2008 r. został wiceministrem, przez 4-5 miesięcy zajmował się kwestiami podatkowymi; temat ten odziedziczył po wiceminister Elżbiecie Chojnie-Duch. Na początku 2012 r. przestał pełnić te funkcję i został głównym ekonomistą MF, którym był do 2015 r.

 

Podczas swojego swobodnego oświadczenia przed złożeniem zeznań Kotecki mówił o ewolucji tzw. luki VAT powołując się na raporty Komisji Europejskiej. W tym kontekście powiedział m.in. że przy silnym spowolnieniu gospodarcze luka VAT rośnie. Natomiast przy dobrej koniunkturze maleje.

 

Unikanie płatności i oszustwa to 20-30 proc. luki VAT

 

- Luka (VAT - red.) nie mierzy działań organów skarbowych względem ściągalności - stwierdził w swoim przemówieniu b. wiceszef MF. Podkreślił również, że zmiana zachowań podatników, którzy inaczej się zachowują przy silnym spowolnieniu i przy dobrej koniunkturze, mają wpływ na kształtowanie się luki VAT.

 

Jako elementy luki VAT Kotecki wymienił unikanie płatności VAT i oszustwa VAT. - To jest jakiś element luki VAT-owskiej. On jest szacowany w literaturze między 20 a 35 proc. całej luki, czyli można powiedzieć, że z tych 250 mld zł (tyle w latach 2008-2015 miała wynosić luka VAT - red.), o których się mówi, to co jest istotne z punktu widzenia ministra finansów i szanownej komisji, to jest ok. 20 do 35 proc. tej kwoty - mówił.

 

"Luka zawiera wiele elementów, które nie mają nic wspólnego z wyłudzeniami"

 

Do wielkości luki vatowskiej Kotecki nawiązał po pytaniu posłanki Genowefy Tokarskiej, która - odwołując się do wiedzy ekonomicznej świadka pytała, czy prawdziwe są szacunki, że chodzi o "dwieście sześćdziesiąt kilka miliardów złotych"

 

- W znaczeniu w jakim się je odmienia jest to fałszywe, bo jest ona (luka VAT - PAP) przedstawiana jako równoważna wyłudzeniom VAT-owskim. Moim zdaniem, jest to bardzo duże nadużycie, bo ona zawiera wiele elementów, które nie mają nic wspólnego z wyłudzeniami i przestępstwami - powiedział Kotecki. Tokarska dociekała, czy podobną opinię podzielają i inni ekonomiści "z wyłączeniem pracowników ministerstwa finansów".

 

Kotecki odparł, że wiedzę na ten temat z pewnością ma inny świadek komisji - Stanisław Gomułka. Dodał, że grono ekonomistów, którzy zajmują się tą problematyką "nie jest duże". - Jest pewnie kilku, którzy rozumieją, co to jest (...) - to są dosyć skomplikowane rzeczy - którzy rozumieją jak działa system i są w stanie wyrazić jakąkolwiek opinię - mówił.

 

Opinia Koteckiego sprowokowała przewodniczącego komisji Marcina Horałę (PiS) do stwierdzenia, że wynika z niej, iż do grona "wybitych" ekonomistów Kotecki zalicza siebie oraz wspomnianego prof. Gomułkę. - Czy Jan Vincent Rostowski też należy do tego grona?" - dopytywał Horała. Po udzieleniu twierdzącej odpowiedzi Kotecki wymienił jeszcze b. wiceministra finansów i wieloletniego analityka, Mateusza Szczurka.

 

Horała przypomniał wywiad z Koteckim z 2013 r., który ukazał się w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Podsumowując tezy Koteckiego z wywiadu Horała powiedział: - Wtedy, kiedy gospodarka spowalnia, tworzy się luka VAT i tworzy się impuls prorozwojowy, pieniądze zostają w gospodarce i tym sposobem, dzięki luce VAT-owskiej, gospodarka sama odbija i rozpoczyna wzrost gospodarczy - powiedział. Zapytał w tym kontekście, czy to prawda, że taki jest pogląd świadka Kotecki odpowiedział, że nie zgadza się tylko sformułowanie "impuls prorozwojowy". - To nie ma nic wspólnego z impulsem prorozwojowym, a raczej ze stabilizacją koniunktury - powiedział.

 

"Wszelkie konsultacje tej ustawy nie należały do mnie" 

 

Wyjaśnił, że w 2008 r. został wiceministrem, przez 4-5 miesięcy zajmował się kwestiami podatkowymi; temat ten odziedziczył po wiceminister Elżbiecie Chojnie-Duch. Na początku 2012 r. przestał być wiceministrem finansów i został głównym ekonomistą MF, którym był do 2015 r. Wyjaśnił, że obowiązki głównego ekonomisty były bardzo szerokie, obejmowały analizy ekonomiczne i makroekonomiczne, poza tym Kotecki był też m.in. przedstawicielem resortu finansów w Komisji Nadzoru Finansowego, Bankowym Funduszu Gwarancyjnym oraz w Komitecie Ekonomiczno-Finansowym w Brukseli.

 

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał Koteckiego, czy nadzorował departamenty podatkowe, i czy w toku jego pracy pojawiała się kwestia problemu wyłudzeń VAT. Kotecki wyjaśnił, że te kilka miesięcy poświęcił przeprowadzeniu przez parlament nowelizacji ustawy o VAT, dużej zmiany z 2008 r. - Wydaje mi się, że to co mi zostało po pani minister (Chojnie-Duch - red.), to prace sejmowe i senackie. Dlatego, że ja odziedziczyłem tę ustawę właściwie w dniu, czy jakoś tak, po radzie ministrów już. Wszelkie konsultacje tej ustawy były już - na szczęście - powiedzmy, nie należały do mnie. Gospodarzem tej ustawy już stał się parlament - powiedział Kotecki.

 

Świadek był też pytany przez przewodniczącego, czy pamięta jakiś przykład stanowiska resortu finansów prezentowany przez niego, jeśli chodzi o uszczelnienie bądź rozszczelnienie systemu VAT. - Aż tak dobrej pamięci nie mam - odpowiedział Kotecki. Dodał, że przejrzał jednak stenogram prac komisji. Wyjaśnił, że projekt rządowy "spotkał się" w komisji z kilkoma innymi projektami zmian w ustawie o VAT.

 

"Projekty nie były zbieżne. Była pełna zgoda co do kierunku zmian"

 

- Tam były zmiany także PO i PiS, a także komisji Przyjazne Państwo. Decyzją komisji one zostały połączone w jeden projekt. Minister finansów zawsze przedstawia stanowisko rządu, czyli broni swojego, to jest oczywiste. (...) Każda inna zmiana, szczególnie dalej idąca niż to, co proponował rząd, była nie do zaakceptowania z punktu widzenia ministra finansów czy nawet rządu - powiedział Kotecki.

 

Wskazał na propozycję obniżenia VAT z 22 proc. na 20 proc. oraz zmiany dotyczącej ulgi na "złe" długi, która była tak skonstruowana, że rozszczelniłaby system. - Generalnie te wszystkie projekty, osiem czy dziewięć, które zostały połączone w komisji finansów, one szły wszystkie w tę samą stronę. Bardzo często nawet miały tak samo zapisane przepisy, co jest zaskakujące - powiedział świadek.

 

Dodał, że nie dochodził, jak to się stało. "Te projekty były zbieżne. Tam była pełna zgoda co do kierunku zmian - powiedział. Poinformował, że w kwestii tej ustawy nie miał kontaktów z ówczesnym szefem gabinetu politycznego premiera ministrem Sławomirem Nowakiem.

 

"Mieliśmy świadomość, że pracuje dla dużego koncernu"

 

Posłowie nawiązywali też do zeszłotygodniowych zeznań b. wiceminister pytając Koteckiego o osobę społecznej doradczyni ówczesnego szefa resortu finansów Jacka Rostowskiego Renaty Hayder. Chojna - Duch określiła ją jako "superpracownika" resortu i powiedziała, że doradzając Rostowskiemu Heyder była zatrudniona w firmie Ernst&Young. Świadek nie ukrywała, że przeszkadzało jej umocowanie Hayder w strukturach ministerstwa. - Nie najlepiej oceniałam fakt, że nie ma umocowania prawnego w strukturach ministerstwa. Nie było to typowe. Jako przykład podała fakt, że społeczna doradczyni miała mieć swój gabinet w siedzibie resortu - powiedziała Chojna-Duch.

 

Kotecki powiedział, że Renatę Hayder spotkał "pewnie" w lipcu lub sierpniu 2008 r, gdy przyszła do jego gabinetu pogratulować mu "promocji". Kotecki powiedział, że doradczyni "bywała w ministerstwie i przedstawiła się jako osoba "doradzającą ministrowi w kwestii podatków".

 

Na pytanie, czy on i inni pracownicy resortu mieli świadomość, że Hayder pracuje jednocześnie dla dużego koncernu, Kotecki odparł: "Absolutnie tak". Dodał, przy pierwszym spotkaniu Heyder "na 90 proc. dała mu wizytówkę z logo (firmy, w której była zatrudniona - red.)" - To w żadnym momencie nie była tajemnicą - podkreślił Kotecki.

 

"Pracowała chyba w jakieś fundacji"

 

Dodał, że z jego wiedzy wynika, że w czasie, gdy Hayder doradzała Rostowskiemu "chyba" nie pracowała w "core biznesie" koncernu , a w "jakiejś" fundacji. O rolę doradczyni pytał też poseł Andrzej Matusiewicz (PiS), który dociekł, czy wiceminister rozmawiał z Hayder o nowelizacji ustawy o VAT. "Myślę, że nie. Ona mi przyszła pogratulować, pewnie się jeszcze gdzieś, kiedyś spotkaliśmy, natomiast rozmowa o nowelizacji ustawy o VAT w ministerstwie finansów była bezprzedmiotowa, bo ta ustawa była już w parlamencie" -mówił.

 

Na pytanie, czy spotykał Hayder na posiedzeniach sejmowej komisji finansów publicznych Kotecki odparł, że "wydaje mu się", że jej tam nie było.

 

Kotecki zapewnił - pytany przez Pardę - że, z jego wiedzy wynika, iż ministerstwo nie podpisywało żadnych umów z zewnętrznymi firmami doradczymi dotyczących problematyki podatkowej.

 

Parda pytał też Koteckiego, czy w jakimś momencie minister Rostowski oczekiwał od niego jakiegoś zachowania "niemoralnego". - W żadnym razie panie pośle, absolutnie nie. Cokolwiek by pan miał na myśli - podkreślił.

 

Komisja śledcza ds. VAT powołana została na początku lipca br. Ma zbadać i ocenić prawidłowość działań rządów PO-PSL związanych z zapewnieniem dochodów z VAT i akcyzy oraz ewentualne zaniedbania w tym zakresie. Zbada okres od grudnia 2007 r. do listopada 2015 r. W uzasadnieniu uchwały napisano, że w latach 2007-2015 można było zaobserwować zjawisko stopniowego rozszczelnienia systemu VAT.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze