Orząc pole zahaczył o kabel energetyczny. Wini Energę, ta obarcza go kosztami naprawy

Polska
Orząc pole zahaczył o kabel energetyczny. Wini Energę, ta obarcza go kosztami naprawy
pixabay/CC0 Creative Commons

Dostawca energii chce, by rolnik z Rogówka (woj. kujawsko-pomorskie) pokrył koszty naprawy kabla. Mężczyzna odmawia. Tłumaczy, że gdy pozwalał na poprowadzenie go przez pole, został zapewniony, że przewód będzie wkopany dużo głębiej, niż jest w rzeczywistości. Końca sporu nie widać. Rolnik zablokował Enerdze dostęp do uszkodzonego kabla.

 

Sprawę opisał serwis pomorska.pl. Rolnik w 2013 r. wyraził zgodę, by przez jego pole przeprowadzono kabel. Jak tłumaczy, miał on zostać zakopany na głębokości co najmniej 70 cm, tak by nie mógł zostać uszkodzony przez traktor. 

 

- Mój pług sięga tylko 30 cm - mówi cytowany przez portal pan Marcin. 

 

Mężczyzna zastrzegł, że nie zgodzi się na naprawę, dopóki firma nie sporządzi satysfakcjonującej go dokumentacji, w której przyzna, że kabel położono zbyt płytko.

 

- W przewodzie było 360V. Syn mógł pracować po zmroku. Gdyby podszedł do tego kabla, pewnie by go już nie było - dodaje ojciec pana Marcina. 

 

Agregat u sąsiada

 

Tuż po awarii energetycy próbowali wjechać na pole koparką, by naprawić kabel, ale rolnik zablokował im drogę. Na miejscu pojawił się przedstawiciel Energii. - Tłumaczył, że jeśli natychmiast nie wyrażę zgody na naprawę, to koszta będą rosły, bo ustawili u sąsiada agregat. Stwierdził, że jego firma ma dobrych prawników, którzy sobie ze mną poradzą - relacjonuje pan Marcin. 

Mężczyzna nie ugiął się. 

 

Energa zapewnia, że kabel położyła na odpowiedniej głębokości (ok. 80 cm) oraz że podjęła odpowiednie kroki prawne, by starosta udostępnił jej pole rolnika. Podtrzymuje również, iż pan Maciej będzie musiał pokryć koszty awarii. 

msl/ml/ pomorska.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze