Stanisław Gawłowski (PO) zrzekł się immunitetu. Sprawa wraca do komisji

Polska

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński poinformował w piątek, że do kancelarii wpłynęło oświadczenie posła Stanisława Gawłowskiego (PO) o zrzeczeniu się immunitetu. Dodał, że sprawa wraca do ponownego rozpatrzenia przez komisję regulaminową. Marszałek zdecydował o zdjęciu głosowania ws. Gawłowskiego z porządku obrad. Gawłowski ma zarzuty korupcyjne z okresu, gdy był wiceministrem ochrony środowiska.

Sejm w piątek miał w głosowaniu zdecydować ws. wyrażenia zgody na uchylenie immunitetu i zastosowanie tymczasowego aresztu wobec Gawłowskiego. Prokuratura chce postawić politykowi dwa nowe zarzuty dot. korupcji i prania brudnych pieniędzy.

 

 

Gawłowski zapewnił w piątek, że nie jest właścicielem apartamentu w Chorwacji. - Nie dostałem żadnego apartamentu. Gdybym dostał cokolwiek, to bym to zamieścił w swoim oświadczeniu majątkowym i w rejestrze korzyści. Prokuratura stawia zarzuty na podstawie plotek - powiedział polityk.

 

Pytany, dlaczego akt notarialny dotyczący chorwackiej nieruchomości znaleziono u niego w domu, wyjaśnił, że pokój ma tam m.in. jego pasierb. - Syn prowadzi działalność gospodarczą, on w tym pokoju trzyma całe mnóstwo różnych innych dokumentów, również te, które dotyczą jego działalności gospodarczej - powiedział Gawłowski.

 

Dodał, że zgodnie z aktem notarialnym właścicielami nieruchomości są teściowie pasierba, którzy przekazali nieruchomość żonie pasierba.

 

- Syn wszystkie dokumenty trzyma u mnie, z prozaicznego powodu. Nie wiem, czy państwo macie dzieci, ale zakładam, że niektórzy tak. Powód prozaiczny polega na tym, że oni mają małe mieszkanie i trójkę malutkich dzieci. Trzylatek potrafi nieźle, że tak powiem, porządek w mieszkaniu utrzymać. I to wyłącznie dlatego wszystkie dokumenty dotyczące jego (pasierba) działalności są u mnie w domu - tłumaczył Gawłowski.

 

"Bogdan K. jest moim przyjacielem i nie mam zamiaru tego zmieniać"

 

Poseł PO dodał, że wielokrotnie miał okazję być w chorwackim apartamencie, zanim został on kupiony przez teściów jego pasierba. Dopytywany, dlaczego - według świadków - w nieruchomości nigdy nie widywano jego właścicieli, Gawłowski odparł: "a ile razy ci, którzy inwestują w akcje KGHM czy Polic byli w KGHM? Pewnie ani razu". - Chodzi o to, że oni (teściowie) od początku wiedzieli, że ten zakup nie ma charakteru takiego, że oni chcieli z tego korzystać, tylko potraktowali to jako inwestycję i prezent dla swoich dzieci - wyjaśnił Gawłowski.

 

Powiedział również, że właścicielem budynku, w którym mieści się apartament jest jego przyjaciel (chodzi o Bogdana K.). - Przyjaźnimy się od 30 lat i nie mam zamiaru tego zmieniać z powodu zachowania prokuratury i nagonki PiS-owskiej - podkreślił Gawłowski.

 

Pytany, dlaczego oświadczenie o zrzeczeniu się immunitetu złożył w piątek, a nie na początku listopada, kiedy wniosek Prokuratury Krajowej rozpatrywała Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych, polityk wyjaśnił, że dopiero teraz mógł zapoznać się z treścią wniosku prokuratury. Wcześniej - jak twierdził - dokumenty nie zostały mu dostarczone w odpowiednim czasie.

 

Gawłowski wyraził również pogląd, że prokuratura chce postawić mu zarzuty związane z zakupem nieruchomości w Chorwacji, ponieważ poprzednie, sformułowane przez śledczych "rozsypały się".

 

Wyszedł z aresztu po wpłaceniu kaucji

 

W kwietniu tego roku zachodniopomorska delegatura Prokuratury Krajowej w Szczecinie postawiła posłowi Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Dotyczą one okresu, kiedy polityk pełnił urząd wiceministra ochrony środowiska. Gawłowski przebywał trzy miesiące w areszcie, który opuścił w lipcu tego roku, po wpłaceniu pół miliona złotych kaucji.

 

W czerwcu prokuratura w Szczecinie skierowała do Sejmu kolejny wniosek o uchylenie posłowi Platformy immunitetu oraz wyrażenie przez Sejm zgody na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Nowe zarzuty mają mieć związek z kupnem apartamentu w Chorwacji, który - według śledczych - Gawłowski miał przyjąć jako łapówkę od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K. Formalnie właścicielami nieruchomości są teściowie pasierba Gawłowskiego.

 

"Są to czyny poważne"

 

Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych rozpatrzyła wniosek prokuratury 8 listopada. Opowiedziała się za tym, by Sejm uchylił immunitet posłowi PO oraz wyraził zgodę na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

 

Prok. Małgorzata Zapolnik, Naczelnik Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, prezentując wniosek podczas obrad komisji podkreślała m.in., że dwa nowe zarzuty, które prokuratura chce postawić Gawłowskiemu, zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności.

 

- Są to czyny poważne. Wskazać należy też, iż sam fakt podjęcia działań zmierzających do ukrycia przyjętej korzyści majątkowej, poprzez zawarcie fikcyjnej umowy na osoby trzecie (chodzi o teściów pasierba Gawłowskiego - red.) stanowi też o obawie matactwa w przedmiotowej sprawie - wskazywała prokurator.

 

Gawłowski nie brał udziału w posiedzeniu komisji. Bronili go posłowie PO, zdaniem których wniosek prokuratury ma charakter polityczny. Robert Kropiwnicki uznał formułowane przez śledczych zarzuty wobec Gawłowskiego za "lipne". Przypomniał, że jego sprawą zajmowały się już w tym roku sądy, które decydowały w sprawie zastosowania wobec niego aresztu, a następnie o wyrażeniu zgody na to, by polityk mógł wyjść po wpłaceniu kaucji.

 

WIDEO: Stanisław Gawłowski pozostanie na wolności. Sąd odrzucił zażalenie prokuratury

 

prz/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze