Gawłowski: wydawało im się, że po dwóch miesiącach łamania mnie, zgodzę się na współpracę z CBA

Polska

Stanisław Gawłowski twierdzi, że agenci CBA nielegalnie przesłuchali go, gdy przebywał w areszcie i proponowali, by obciążył partię, D. Tuska oraz G. Schetynę w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu. W rozmowie z Polsat News Gawłowski stwierdził, że do samego końca nie spodziewał się przesłuchania, bo powiedziano mu, że idzie na spotkanie ze swoimi obrońcami. CBA zaprzecza zarzutom.

Gawłowski stwierdził, że do spotkania z agentami CBA doszło mniej więcej po 2 miesiącach jego pobytu w areszcie. 

 

 - Usłyszałem od funkcjonariusza służby więziennej, że prawnicy po mnie przyjechali. A okazało się, że byli to agenci CBA. Na pytanie, dlaczego nie ma mojego obrońcy, usłyszałem, że sprawa ma charakter rutynowy, dotyczy kontroli mojego oświadczenia majątkowego. Traktuje to jako żart, bo wrocławska delegatura CBA od 2 lat prowadziła dochodzenie w mojej sprawie i moje oświadczenia znano. Gdyby były jakiekolwiek wątpliwości w tej sprawie, to nie przyjeżdżaliby do mnie, lecz prokurator sporządziłby kolejny akt oskarżenia - zaznaczył w rozmowie z Polsat News. 

 

"Propozycja skrócenia aresztu nie musiała padać"

 

- Później próbowano dopytywać o Platformę i jej liderów. Ponieważ zareagowałem dość mocno na początku, więc nie dałem im szansy, by się rozwinęli. Propozycja skrócenia aresztu nie musiała padać. Ani ja, ani oni nie jesteśmy niemądrymi ludźmi. Samo zboczenie rozmowy na Platformę i jej liderów świadczy, co ich tak naprawdę interesowało - dodał Gawłowski. 

 

Przekazał, że podczas przesłuchania padły nazwiska Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska

 

- Poprosiłem, byśmy skończyli to spotkanie. Powiedziałem, że już wiem, po co jestem w areszcie, że chcą mnie złamać psychicznie i oczekują, bym opowiadał bzdury, by obciążyć innych - powiedział.

 

Wyraził też nadzieję, że w przyszłości jego sprawą zajmie się sejmowa komisja śledcza.

 

W jego ocenie prokurator "doskonale wiedział o jego spotkaniu z CBA, bo musiał wydać na nie zgodę".

 

- Zastanawiające jest, że nie powiadomił o tym moich obrońców ani mnie. Znam na to odpowiedź. Wcześniej za każdym razem mówiłem, że jeśli będą prowadzone ze mną czynności, to chcę, by uczestniczyli w nich moi obrońcy, żebym nigdy nie był sam. To był jedyny taki przypadek. Wydawało im się, że po dwóch miesiącach łamania mnie, będę na tyle uległy, że zgodzę się na współpracę z CBA -przekazał Gawłowski. 

 

Giertych pyta Kaczyńskiego

 

O tym, że dwóch funkcjonariuszy CBA 19 czerwca miało nielegalnie przesłuchać posła PO Stanisława Gawłowskiego poinformował w sobotę  na Facebooku Roman Giertych, który jest obrońcą Gawłowskiego. 

 

Mecenas zwrócił się w tej sprawie do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zadając mu cztery pytania: 

 

"Czy wiedział Pan o tym, że za zgodą prokuratury w dniu 19 czerwca tego roku w celi aresztu śledczego w Szczecinie dwójka oficerów CBA (pod pozorem kontroli oświadczeń majątkowych) dokonała nielegalnego przesłuchania posła na Sejm RP Stanisława Gawłowskiego?" 

 

"Czy wiedział Pan, że oficerowie CBA (dysponujemy ich nazwiskami i numerami służbowymi) przedstawili de facto ofertę Stanisławowi Gawłowskiemu, aby obciążył główną partię polityczną opozycji - Platformę Obywatelską, jej liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu?"

 

"Czy wiedział Pan o tym, że przesłuchanie odbyło się bez poinformowania obrońców aresztowanego, bez spisania protokołu i bez jakiegokolwiek związku z przedmiotem zarzutów wobec posła Gawłowskiego?"

 

"Czy wiedział Pan o tym, że oferta CBA została z oburzeniem odrzucona przez Stanisława Gawłowskiego, a konsekwencją tej odmowy jakiejkolwiek współpracy z CBA w zwalczaniu opozycji, był wniosek o przedłużenie stosowania aresztu?"

 

 

CBA: to próba świadomego pomówienia

 

W niedzielę do zarzutów odniosło się CBA, informując, że "stwierdzenia o nielegalnym przesłuchaniu posła Gawłowskiego i usiłowaniu nakłaniania go przez funkcjonariuszy CBA, by obciążał polityków PO to próba świadomego pomówienia". 

 

"CBA rozważa stosowne kroki prawne w związku z publicznym pomówieniem służby. Podejrzany o poważne przestępstwa korupcyjne poseł Stanisław G. i jego pełnomocnik formułują fikcyjne oskarżenia, niepoparte żadnymi dowodami" - przekazał Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA.

 

Gawłowski na wolności

 

Poseł Gawłowski 12 lipca wyszedł z aresztu, w którym przebywał od połowy kwietnia. Dzień wcześniej sąd w Szczecinie zdecydował o przedłużeniu mu aresztu. Dopuścił zarazem uchylenie aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Rodzina Gawłowskiego wpłaciła kaucję.

 

W ubiegłą środę Sąd Apelacyjny w Szczecinie odrzucił zażalenie prokuratury na decyzję Sądu Okręgowego o warunkowym przedłużeniu aresztu.

 

Gawłowski został zatrzymany w szczecińskiej delegaturze Prokuratury Krajowej 13 kwietnia br., w której stawił się bez wezwania. Przedstawiono mu pięć zarzutów, w tym trzy korupcyjne. O areszcie zdecydował dwa dni później szczeciński sąd rejonowy, a sąd okręgowy podtrzymał tę decyzję mimo zażaleń posła i jego pełnomocników.

 

Zarzuty dotyczą okresu, gdy był wiceministrem środowiska za czasów PO-PSL. Według prokuratury miał przyjąć wtedy co najmniej 175 tys. zł. w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł. Zarzuty wiążą się ze śledztwem prowadzonym od 2013 r. w sprawie tzw. afery melioracyjnej, dotyczącej nieprawidłowości przy inwestycjach w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

 

Gawłowski miał też nakłaniać do przyjęcia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnić informacje niejawne i popełnić plagiat pracy doktorskiej.

 

polsatnews.pl, Polsat News, PAP

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze