Zarzuty i areszt dla "Snajpera" za kierowanie grupą przestępczą z okolic Góry Kalwarii

Polska

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła Arturowi A. ps. Snajper zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą z okolic Góry Kalwarii, która m.in. handlowała narkotykami. Mężczyzna został złapany w pościgu, był uzbrojony. trafił do aresztu.

Status podejrzanego w tej sprawie ma już 10 osób. Współpracownicy "Snajpera" zostali zatrzymani podczas obławy pod koniec czerwca, ale domniemanemu szefowi grupy udało się wtedy uciec.

 

- Artur A. nie został wówczas zatrzymany i ukrywał się przez organami ścigania. Prokurator uzyskał postanowienie sądu o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego i postanowił o poszukiwaniu go listem gończym - poinformował w czwartek prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

 

"Snajpera" udało się zatrzymać 26 września. Został zauważony na Pradze Południe, w chwili gdy wsiadał na motocykl i zaczął odjeżdżać. - Jechał w kierunku Konstancina-Jeziorny. Wiedzieliśmy, że może mieć przy sobie broń palną, dlatego policjanci postanowili zatrzymać go w takim miejscu, aby nie narażać innych na niebezpieczeństwo - powiedział kom. Sylwester Marczak rzecznik komendanta stołecznego.

 

Funkcjonariusze zatrzymali Artura A. w miejscowości Solec k. Góry Kalwarii. Wcześniej padły strzały ostrzegawcze, bo mężczyzna miał sięgnąć do kieszeni po broń. Przy zatrzymanym zabezpieczono pistolet Sig Sauer P230 oraz dwa pełne magazynki.

 

37-latek na podstawie listu gończego trafił do aresztu, a w poniedziałek został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty. "Dotyczą one kierowania zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, która w latach 2013-2018 dokonywała wymuszeń rozbójniczych, przestępstw kryminalnych i wprowadzała do obrotu narkotyki" - wymienił prok. Łapczyński.

 

"Snajper" odpowie za postrzelenie "Muła"

 

"Snajper" odpowie także za postrzelenie Marka K. ps. Muł - mężczyzny, który na początku minionej dekady był szefem mafii z okolic Piaseczna. Grupa "Muła" przez lata kontrolowała handel narkotykami oraz dokonywała wymuszeń na południu Warszawy. "Muł" był wielokrotnie karany i jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, obecnie miał utrudniać grupie Artura A. "przejęcie" okolicy.

 

- W marcu pokrzywdzony zgłosił się do szpitala w Piasecznie podając, że coś uderzyło go w nogę, gdy szedł na ryby. Jego wersja była nieprawdopodobna, bo z rany wyciągnięto pocisk. Później podawał kolejne wersje, które nie odpowiadały obrażeniom. Okoliczności przestępstwa ustalono bez jego pomocy - powiedział Łapczyński.

 

Artur A. miał postrzelić "Muła" w miejscowości Baniocha działając wspólnie i w porozumieniu z Pawłem K. Ten drugi został zatrzymany w czerwcu i od tamtej pory przebywa w areszcie śledczym.

 

Grupa "Snajpera" działała głównie na terenie Góry Kalwarii i powiatu piaseczyńskiego. - Była ściśle zhierarchizowana. Zarząd nie miał bezpośredniego kontaktu z dilerami. W grupie działali także ludzie kierujący dostawami narkotyków i tacy, którzy ochraniali rynek narkotykowy na terenie gminy. Do grupy należeli także młodzi ludzie, pełniący rolę tzw. żołnierzy - informowała KSP.

 

Według policji, "żołnierze" zajmowali się ściąganiem długów, a groźbami i siłą wywierali wpływ na "nieposłusznych" i na klientów. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, przestępcy niezadowoleni ze współpracy z jednym z dilerów, pojechali do szkoły, w której uczył się jego brat i zastraszyli nastolatka. Mieli grozić, że jeśli brat nie odda pieniędzy, zakopią chłopca w lesie. Innej osobie podpalili samochód, kolejną straszyli maczetami.

 

Grupę rozbito pod koniec czerwca. Policjanci z wydziału narkotykowego KSP, przy wsparciu funkcjonariuszy z tzw. "terroru", Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji zatrzymali 8 osób. Byli to głównie "żołnierze", w wieku 21-28 lat. Podejrzani usłyszeli w prokuraturze zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzenie do obrotu znacznych ilości narkotyków i ich posiadania. Grozi im do 12 lat więzienia.

 

Arturowi A. grozi nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Jak ustaliła PAP, 37-latek był wcześniej karany za posiadanie broni palnej, toczą się przeciwko niemu postępowania karne. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o przedłużenie mu okresu tymczasowego aresztowania na kolejne trzy miesiące.

 

W toku śledztwa funkcjonariusze zabezpieczyli narkotyki warte ponad 115 tysięcy złotych. Były to amfetamina, marihuana oraz mefedron. Policja znalazła także broń palną, amunicję oraz granat chemiczny. Zabezpieczono także gotówkę i pojazdy.

Sprawa jest rozwojowa, policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

 

mos/   PAP

mos/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze