Pięciu nastolatków zatrzymanych po pobiciu policjanta. "Demoralizacja jest głęboka"

Polska

Policjanci z Wołomina (woj. mazowieckie) zatrzymali pięciu nastolatków w sprawie pobicia jednego z funkcjonariuszy. - Czterech zatrzymanych to osoby nieletnie. Część z nich jest dobrze znana policji - powiedział Polsat News kom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendanta Stołecznego Policji. Najstarszy z nastolatków usłyszał zarzuty, grozi mu do 10 lat więzienia.

- Piotr K. usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza policji w zbiegu z pobiciem, czyn ten zagrożony jest karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy z uwagi na konieczność przeprowadzenia czynności procesowych z pozostałymi uczestnikami zdarzenia, a także ze świadkami - poinformował w środę prok. Marcin Saduś w Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

 

Wniosek o tymczasowe aresztowanie sprawcy, uzasadniany obawą matactwa oraz surową karą, jeszcze w środę ma trafić do sądu. Pozostałymi czterema zatrzymanymi przez policję uczestnikami zdarzenia, którzy są nieletni (roczniki 2002-2005) zajmie się sąd rodzinny.

 

Jeden uciekł, drugi zaatakował funkcjonariusza

 

Funkcjonariusz w chwili zdarzenia był po służbie. Próbował rozdzielić bijących się mężczyzn. Poinformował, że jest policjantem i wezwał bijących się do zachowania zgodnego z prawem.


Po reakcji policjanta, jeden z mężczyzn uciekł, a drugi zaatakował funkcjonariusza. Gdy policjant zastosował wobec napastnika chwyty obezwładniające, podbiegł do niego drugi z mężczyzn i kopnął go w głowę. Policjant upadł i był kopany przez grupę nastolatków m.in. w klatkę piersiową. Stracił przytomność.


"Mają na sumieniu przestępstwa rozbójnicze"


18-latek i 16-latek zostali zatrzymani zaraz po zdarzeniu. Byli pod wpływem alkoholu.

 

We wtorek policja zatrzymała kolejne trzy osoby. - Część osób jest nam dobrze znana. To osoby, które mają na sumieniu przestępstwa rozbójnicze. To pokazuje, że mamy do czynienia z osobami, których demoralizacja jest głęboka - podkreślił Marczak.


- Najważniejsze dla nas jest to, że policjant nie doznał poważnych obrażeń - dodał Marczak. Nieletni sprawcy mogą trafić do zakładu poprawczego.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

prz/luq/bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze