Ważą się losy dzików z zoo w Cyganówce. Lekarz weterynarii wrócił tam z kontrolą ws. ASF

Polska

"Bądź lekarzem, nie grabarzem" - krzyczeli obrońcy zagrody do Andrzeja Korysia, powiatowego lekarza weterynarii, który po raz drugi przyjechał tam z kontrolą. Dwa tygodnie temu nie został wpuszczony. Jak podejrzewają obrońcy zoo, lekarz dąży do zabicia części zwierząt. Wszystko przez rozprzestrzeniający się w okolicy wirus afrykańskiego pomoru świń.

Leśnik Krzysztof Musiński prowadzi Zagrodę Dzikich Zwierząt w Cyganówce w gm. Wilga od ponad 20 lat. Jego problemy zaczęły się, gdy zgłosił się do powiatowego lekarza weterynarii, gdyż teren został objęty żółtą strefą zagrożenia ASF. Lekarz miał mu przekazać, że przyjedzie na kontrolę, a następnie wyda decyzję o odstrzale zwierząt ze względu na możliwe zagrożenie. 

 

- Tu jest jakaś przedziwna walka nadleśnictwa, albo człowieka, który nie kocha zwierząt, albo człowieka, który po prostu nie kocha leśniczego - mówiła jedna z sąsiadek. Inna z kolei przyznała wówczas, że przeprowadziła się do Cyganówki 16 lat temu, "tylko dlatego, że jest tutaj mini zoo".

 

Kolejna kontrola weterynarza


W poniedziałek rano w Cyganówce pojawił się po raz drugi powiatowy lekarz weterynarii. Jego wizyta miała związek z pojawieniem się w powiecie ogniska choroby afrykańskiego pomoru świń.

 

Właściciel zagrody obawia się, że dziki zostaną odstrzelone, dlatego poprosił o pomoc miłośników zwierząt.

 

"W dniu 13.08.2018 godz. 9:00 w naszej zagrodzie nastąpi kontrola Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie Andrzeja Koryś. Prosimy Was o przybycie" - napisał na Facebooku właściciel zagrody Krzysztof Musiński. 

 

 

Na miejsce przyjechali m.in. przedstawiciele Lasów Państwowych, kilkunastu protestujących z transparentami, Straż Leśna, przedstawiciele Animal Rescue Polska oraz Służby Ochrony i Ratownictwa Zwierząt.

 

Kontrola powiatowego lekarza weterynarii odbyła się w asyście policji. 

 

"Ubój albo zabicie zwierząt"

 

Przedstawiciele zwierzyńca byli zaskoczeni, że dopiero po 20 latach od założenia zagrody zaczęto się nią interesować i doszukują się drugiego dna.

 

- Możemy wydać decyzję nakazującą usunięcie uchybień, ubój albo zabicie zwierząt - powiedział dziennikarzom Andrzej Koryś.

 

Mimo, że powiatowemu lekarzowi weterynarii zaproponowano sprawdzenie stada dzików i świnek wietnamskich przy pomocy kamer zamontowanych na dronach, ten przebrał się w strój ochronny, by wejść do środka. Ostatecznie do miejsca, gdzie są lochy z małymi lekarz nie wszedł.

 

Decyzja o dalszym losie zwierząt zapadnie w ciągu miesiąca.

 

Wydarzenia, polsatnews.pl

las/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze