Protest polskich hodowców świń ws. ASF. "Komu zależy na likwidacji gospodarstw rodzinnych"

Biznes

Hodowcy na Lubelszczyźnie protestują przeciwko ubojowi świń w związku z ASF. Jak twierdzą bezzasadnie wybija się zdrowe zwierzęta, za które hodowcy otrzymują znikome rekompensaty. Domagają się też od rządu i naukowców pomysłu na zwalczenie wirusa wywołującego afrykański pomór świń, gdyż metody zastosowane dotychczas są całkowicie nieskuteczne.

We wtorek rano przed Państwowym Instytutem Weterynarii w Puławach zgromadzili się hodowcy trzody chlewnej. Przynieśli  transparenty z hasłami: "Komu zależy na likwidacji gospodarstw rodzinnych", "Stop pacyfikacji rodzinnych gospodarstw i hodowli" i "Będziemy się bronić".

 

Główne zastrzeżenia, jakie mają, dotyczą rozpoczęcia wypłat rekompensat za świnie zakwalifikowane do uboju. Jak przekonują, są one zbyt małe i wypłacane ze sporym opóźnieniem.


- Są pieniądze na badania, są pieniądze na utylizację, nie ma żadnych pieniędzy na pomoc dla rolników - przekonuje Adam Kacań, hodowca z Lubelszczyzny.

 

"Może być jeszcze gorzej"


Na Lubelszczyźnie są gospodarstwa, w których wybito jednorazowo kilkaset świń. Inicjatywa protestu pojawiła się po uboju w gospodarstwie w Dawidach, gdzie wybito ponad tysiąc świń.

 

- Może być jeszcze gorzej. Nikt z naukowców nie wyjaśnił, jak ten wirus (ASF - red.) się przenosi - mówił protestujący Krzysztof Gomułka. Zauważył on, że małych gospodarstw, w których hoduje się niewiele świń i są one trzymane razem z innym inwentarzem, nie stać na zabezpieczenia bioasekuracyjne. Przy okazji okazało się, że w tych gospodarstwach ASF nie wystąpił.


- A w nowoczesnym gospodarstwie pojawia się pomór, to pytam się, kto to wytłumaczy. Rolnik nie jest naukowcem - powiedział Gomułka.  
 

Rolnik podkreślił, że wprawdzie naukowcy nie są odpowiedzialni za wystąpienie ASF, ale to "oni wydają takie decyzje, takie głupie przepisy, przez które cierpi tylko rolnik, tylko producent". 

 

Lobby producentów zachodnich "chce zniszczyć polskie rolnictwo"


Przekonywał, że rolnicy nie chcą żadnej pomocy od państwa, tylko możliwości normalnego funkcjonowania. Jego zdaniem to lobby producentów zachodnich chce zniszczyć polskie rolnictwo.


Rolnicy nie rozumieją również, dlaczego wybija się zdrowe świnie.

 

- Po co wybija się w strefie 3 km czy 10 km, po co wybijać świnie zdrowe? Stać nas na taką rozrzutność? Przecież te świnie były zdrowe, można je było przerobić na normalną wędlinę i sprzedać - oburza się Adam Kacan.

 

Dlatego hodowcy chcą zmiany przepisów dotyczących bioasekuracji i wsparcia dla tych spośród nich, których trzoda została dotknięta ASF.

 

Pomysł odstrzału wszystkich dzików w Europie

 

Pierwszy przypadek obecności wirusa ASF - niegroźnej dla ludzi, ale zaraźliwej i śmiertelnej dla świń i dzików choroby - ujawniono w Polsce w lutym 2014 r. Od tamtego czasu stwierdzono w kraju 131 ognisk tej choroby u świń. W ciągu ponad czterech lat odnotowano też blisko 2,2 tys. przypadków ASF u dzików

 

W tym roku w Polsce wykryto 30 nowych ognisk afrykańskiego pomoru świń i ponad 1300 przypadków tej choroby u dzików.

 

Z nowym pomysłem na poradzenie sobie z ASF wystąpił w poniedziałek marszałek woj. lubelskiego Sławomir Sosnowski. Proponuje on, by "stworzyć w Europie enklawy przechowania zasobów genetycznych dzika, pod nadzorem i ścisłym monitoringiem, dla zachowania tego gatunku oraz odstrzał całej populacji dzika we wszystkich krajach".

 

Pomysł marszałka Sosnowskiego poparła już Lubelska Izba Rolnicza.


Polsat News, polsatnews.pl

grz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze