"Zawieszenie przepisów przez Sąd Najwyższy jest po prostu niedorzecznością"

Polska

Postanowienie Sądu Najwyższego z czwartku zostało wydane bez podstawy prawnej i nie odpowiada polskiemu prawu; w polskim systemie prawnym nie ma żadnego zawieszenia stosowania przepisów ustawy - oświadczył w piątek wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

Sąd Najwyższy zwrócił się w czwartek do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dot. zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

 

"Działanie w celu obejścia prawa"

 

Według wiceszefa Kancelarii Prezydenta, postanowienie SN o zawieszeniu trzech artykułów ustawy o SN zostało wydane bez podstawy prawnej i "nie odpowiada polskiemu prawu". W ocenie Muchy, postanowienie SN jest "działaniem podejmowanym w celu obejścia prawa, ale bez podania i wskazania podstawy prawnej, która w polskim systemie prawnym nie występuje".

 

Jak przekazał w czwartek rzecznik SN Michał Laskowski stosowanie art. 111 (ust. 1 i 1a) i 37 oraz 39 ustawy o Sądzie Najwyższym zostało zawieszone na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi o art. 755 mówiący o "innych wypadkach zabezpieczenia" i który stanowi m.in. że "jeżeli przedmiotem zabezpieczenia nie jest roszczenie pieniężne, sąd udziela zabezpieczenia w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni, nie wyłączając sposobów przewidzianych dla zabezpieczenia roszczeń pieniężnych".

 

W szczególności - na podstawie tego artykułu - sąd może m.in. "unormować prawa i obowiązki stron lub uczestników postępowania na czas trwania postępowania" oraz "zawiesić postępowanie egzekucyjne lub inne postępowanie zmierzające do wykonania orzeczenia".

 

"Wszystko jest dokonywane niezgodnie ze wskazanymi przepisami"

 

Zdaniem Muchy, nie można na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego i art. 755 podjąć takiego postanowienia. - Nie ma w polskim systemie prawnym żadnego zawieszenia stosowania przepisów ustawy, a przywołane - w treści postanowienia SN, w wypowiedziach przedstawicieli SN i także w komunikatach prasowych - przepisy nie dają tego rodzaju podstawy, żebyśmy mogli mówić o jakimkolwiek zawieszeniu stosowania przepisów - podkreślił Mucha.

 

Wskazał, że Sąd Najwyższy zdecydował się na zawieszenie stosowania przepisów trzech artykułów ustawy o SN, w związku z rozpoznawaniem przez sąd jednostkowej sprawy, która dotyczyła odwołania od decyzji ZUS o ustalenie obowiązku ubezpieczenia.

 

- W tym wypadku wszystko jest dokonywane niezgodnie ze wskazanymi przepisami i instytucją, jaką jest zabezpieczenie, i niezgodnie z art 755 k.p.c. Taką rzeczą fundamentalną, którą zna każdy student prawa, będzie także to, że instytucja zabezpieczenia będzie się odnosić bezpośrednio do stron postępowania, żadną miarą na gruncie rozpoznawania takiej jednostkowej sprawy, nie można tworzyć jakiegoś ogólnego wezwania - oświadczył wiceszef Kancelarii Prezydenta.

 

"Nie ma środka, który dawałby SN stosowane uprawnienia"

 

Podkreślił, że zabezpieczenie przewidziane w art. 755 Kpc "nie może polegać na zwieszeniu stosowania powszechnie obowiązujących przepisów prawa, co miałoby mieć skutki nie tylko dla uczestników postępowania, ale (mieć) skutki ogólne".

 

- W systemie prawnym nie ma środka, który dawałby SN stosowane uprawnienia. Zabezpieczenie w trybie Kpc art 730-757 może się wyłącznie odnosić do przedmiotu sprawy a nie do jakiś wpadkowej, a tak jest problem zgodności z ustawą (o SN) składu orzekającego - podkreślił wiceszef Kancelarii Prezydenta.

 

Rzecznik SN mówił w czwartek, że pytania do TSUE zostały zadane na tle rozpoznawanej przez SN sprawy, która "dotyczyła obowiązku opłacania składek ubezpieczeń społecznych w sytuacji kiedy Polak ma firmę w Czechach albo na Słowacji". - Na tle tego pytania skład trzech sędziów nabrał wątpliwości co, do tego jak powinno to zostać rozstrzygnięte i zgodnie z procedurą przekazał te kwestie do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów SN - powiedział rzecznik.

 

"SN ma obowiązek zadawania takich pytań"

 

Jak dodał Laskowski w powiększonym składzie orzekającym znalazł się jeden sędzia, który przekroczył już 65 rok życia i co do którego trwa procedura związana z przeniesieniem go w stan spoczynku lub ewentualnym umożliwianiem mu dalszego orzekania. - Na tle kwestii, związanej z możliwością orzekania przez tego sędziego, Sąd Najwyższy zadał pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE. W tej sytuacji SN ma obowiązek zadania takich pytań, to nie jest kwestia uznaniowa - podkreślił Laskowski.

 

Zdaniem prezydenckiego ministra zawieszenie przez Sąd Najwyższy stosowania przepisów ustawy jest "niedorzecznością". Mucha zwrócił uwagę, że ustawa o Sądzie Najwyższym weszła w życie, więc jej przepisy trzeba stosować. Przypomniał jednocześnie, że na temat ustawy o SN nie wypowiadał się i nie zakwestionował jej Trybunał Konstytucyjny.

 

Mucha odniósł się także do słów rzecznika SN, który mówił w czwartek, że decyzja SN powinna spowodować, że zarówno Krajowa Rada Sądownictwa jak i prezydent do czasu rozstrzygnięcia kwestii zadanych w pytaniach, nie będą podejmować czynności ws. sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia.

 

- Absurdem zupełnym jest kierowanie takiego wezwania do prezydenta RP czy Krajowej Rady Sądownictwa, żeby z uwagi na kierowane do TSUE pytania miało dojść do zawieszenia stosowanie w Polsce prawa - powiedział prezydencki minister.

 

"Nie ma żadnej doniosłości"

 

Podkreślił, że konstytucja nie przyznaje żadnemu z organów w polskim systemie prawnym tego rodzaju uprawnienia, które by pozwalało domagać się zakwestionowania stosowania określonych przepisów.

 

Mucha był pytany na briefingu prasowym, czego prezydent Andrzej Duda spodziewa się po odpowiedzi TSUE na pytania Sądu Najwyższego i jaki to może mieć wpływ na rzeczywistość prawną w Polsce.

 

- W moim przekonaniu nie ma żadnej doniosłości w tych pytaniach prejudycjalnych (...), uważam, że w ogóle te pytania zostały sformułowane nieprawidłowo, jeżeli chodzi o zakres tej konkretnej sprawy i nijak się mają do przedmiotu postępowania w tej sprawie - powiedział Mucha.

 

- Nie chcę uprzedzać tego, co powinien w tej sprawie zrobić TSUE, my wypowiadamy swój pogląd i te rzeczy bardzo wyraźnie rozgraniczamy. Nikt w Polsce nie kwestionuje możliwości zwracania się przez sądy na podstawie traktatu o funkcjonowaniu UE z pytaniem prejudycjalnym do TSUE, natomiast jest absurdem, jest niedorzecznością tego rodzaju postanowienie, jak ten punkt trzeci w zakresie zawieszenia stosowania ustawy. Polskie prawo nie zna takiej instytucji i nijak ma się do tego TSUE - powiedział prezydencki minister.

 

Zastępca prokuratora generalnego: SN dopuścił się szeregu naruszeń prawa

 

Do czwartkowego postanowienia SN odniósł się w piątek zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand. "Wszystkie organy Państwa, w tym także sądy, muszą działać na podstawie i w ramach obowiązującego prawa. Sąd Najwyższy, wydając postanowienie o sygn. III UZP 4/18, zawierające pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE i zawieszając stosowanie niektórych obowiązujących przepisów ustawy dopuścił się szeregu naruszeń prawa" - napisał w oświadczeniu prok. Hernand.

 

Jak dodał, naruszenia prawa, jakich dopuścił się Sąd Najwyższy, sprawiają, że postanowienie jest "nieskuteczne w zakresie, w jakim miałoby spowodować pozbawienie konstytucyjnych organów państwa praw i obowiązków nadanych im w Konstytucji i ustawach".

 

Według zastępcy prokuratora generalnego, naruszenia te polegają m.in. na "całkowicie bezpodstawnym przypisaniu sobie przez Sąd Najwyższy uprawnienia do zawieszenia stosowania przepisów ustaw" i "wykorzystaniu prawa do skierowania pytań prejudycjalnych do TSUE, nie dotyczących rozpoznawanej sprawy".

 

"Szereg niekonsekwencji i sprzeczności wewnętrznych"

 

Prok. Hernand jest ponadto zdania, że Sąd Najwyższy dopuścił się naruszenia prawa, które polega na "zaniechaniu rozpoznania sprawy we właściwym składzie". Zamiast tego - jak czytamy w piątkowym oświadczeniu - SN zajął się "całkiem innym zagadnieniem, dotyczącym wyłącznie zagadnień z zakresu prawa pracy sędziów Sądu Najwyższego, które to zagadnienie należy do wyłącznej właściwości Izby Dyscyplinarnej tego sądu".

 

Zastępca prokuratora generalnego uznał, że postanowienie Sądu Najwyższego "nie może być respektowane przez organy Państwa", a podporządkowanie się temu postanowieniu "byłoby ze strony organów Państwa przystąpieniem do drastycznego łamania prawa".

 

"Lektura uzasadnienia postanowienia wykazuje szereg niekonsekwencji i sprzeczności wewnętrznych, zauważalnych dla każdego prawnika. Polegają one na powoływaniu się na przepisy kodeku postępowania cywilnego i jednoczesnym pomijaniu niektórych przepisów tegoż kodeksu, jako rzekomo niezgodnych z prawem unijnym" - napisał prok. Hernand.

 

PAP

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze