Kontrolerzy nie mieli czytników, ale mandat wystawili

Polska

Robert Sieradzki jest osobą niepełnosprawną i porusza się na wózku. Jako osoba niepełnosprawna otrzymał legitymację, która uprawnia mężczyznę do darmowych przejazdów komunikacją miejską. Niestety jego ostatnia kontrola zakończyła się mandatem, mimo że miał przy sobie legitymację. Został ukarany, bo kontrolerzy nie mieli specjalnych czytników. 

5 lat temu pan Robert Sieradzki z Radomia w wyniku miażdżycy musiał mieć amputowaną nogę. W tej chwili mężczyzna jest osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym. 


- Leczę się na miażdżycę zrostową i po prostu wdała się martwica. Była niedrożność żył i w 2013  roku zakończyło się to amputacją – mówi Robert Sieradzki.

 

Kod QR


Pan Robert jako osoba niepełnosprawna otrzymał specjalną legitymację. Jest to dokument, który między innymi uprawnia mężczyznę do darmowych przejazdów komunikacją miejską.


- Legitymacje w tej chwili są w formie plastikowej, wielkości dowodu osobistego, które mają zakodowaną przyczynę niepełnosprawności i PESEL. Jest to zakodowane w kodzie QR, który jest możliwy do odczytania w specjalnych czytnikach – mówi Hanna Rejmer z Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Radomiu.


- Moją niepełnosprawność potwierdza chociażby  samo wydanie tej legitymacji, ale jeśli chodzi o ulgi, udogodnienia w komunikacji miejskiej czy PKP, czy w PKS, są zakodowane – mówi pan Robert.

 

"Dla niej to jest nic nie znaczący kawałek plastiku"


7 czerwca pan Robert jechał, jak co dzień, autobusem miejskim, mając przy sobie uprawniającą do darmowych przejazdów legitymację. Podczas kontroli biletów miał miejsce przykry incydent.


- Korzystałem z linii autobusowej nr 13. Nastąpiła kontrola  biletów. Zostałem zapytany, czy mam jakiś dokument uprawniający do korzystania z bezpłatnej komunikacji. W dobrej wierze pokazałem jej tę legitymację. Pani kontroler powiedziała, że ona nie respektuje tej legitymacji, bo dla niej to jest nic nie znaczący kawałek plastiku i ona nie może przeczytać, czy ja jestem w ogóle osobą niepełnosprawną,  i czy mam jakiekolwiek uprawnienia do korzystania z darmowej komunikacji miejskiej – mówi pan Robert.


- Kontroler, który sprawdzał bilety w autobusie, nie uwzględnił tej legitymacji z bardzo prostego powodu: nie miał czytnika kodu QR. Kontrolerzy w takie czytniki nie są wyposażeni. Kontroler wykonywał swoje obowiązki zgodnie z regulaminem – mówi Dawid Puton z Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu.


- Został wypisany mandat.  Poszedłem do zarządu dróg i sądziłem, że to będzie załatwione od ręki – mówi pan Robert.

 

"My posypujemy głowę popiołem"


– Mamy pewne przepisy, których musi trzymać się także kontroler. Wystawił mandat, gdyż było to po prostu zgodne z regulaminem. Pan Sieradzki zjawił się i został poinformowany, że ten mandat został wystawiony zgodnie z obowiązującymi przepisami – mówi Dawid Puton z  Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu.


-  Myślę, że zbyt szybko została podjęta decyzja, bo pan jeździł na wózku, więc wiadomym jest, że ma problem ogromny z poruszaniem się -  mówi Hanna Rejmer z Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności.


W trakcie realizacji reportażu dyrektor radomskiego MZDiK uznał, że błąd nie leży jednak po stronie pana Roberta i mandat anulował. To jednak wcale nie oznacza, że kolejni, niepełnosprawni pasażerowie unikną podobnych problemów.


- Prawda jest taka, że tutaj faktycznie nie pozostaje nic innego, tylko pana przeprosić. My posypujemy głowę popiołem. Doszło do niedopatrzenia, pomyłki. Jest to kwestia kilku dni. Jeżeli nie do końca tego tygodnia,  to na pewno do końca miesiąca ta sprawa powinna zostać załatwiona – mówi Dawid Puton  z  Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu.

 

Interwencja

 

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze