Gmina odebrała mieszkańcowi zaniedbanego psa. Mężczyzna żąda, by kupiła mu nowego. Podał rasę i cenę

Polska
Gmina odebrała mieszkańcowi zaniedbanego psa. Mężczyzna żąda, by kupiła mu nowego. Podał rasę i cenę
Flcikr/Jeffrey Beall/CC BY-ND 2.0/Zdj. ilustracyjne

Wójt gminy Wieliszew w asyście policji i weterynarza odebrał psa rasy husky jednemu z mieszkańców. Zwierzę było w tak złym stanie, że nie udało się go uratować. Właściciel psa odwołał się do Samorządowej Komisji Odwoławczej, która trzy razy uchyliła decyzję wójta. "W tej chwili chcę psa rasy berneński pies pasterski, może być bez rodowodu" - napisał do gminy mężczyzna. Sprawą ma zająć się policja.

- Było zgłoszenie mieszkańców, że to kolejny pies na tej posesji. Najpierw był pies rasy bernardyn, praktycznie zamęczony przez właścicieli, a drugiego psa już mieszkańcy nie darowali i zgłosili do nas. To był pies rasy husky - opisywał sytuację na sesji Rady Gminy Wieliszew (woj. mazowieckie) wójt Paweł Kownacki.


Jak relacjonował, "na wniosek mieszkańców, przy udziale policji, z lekarzem weterynarii orzeczono, że psa należy natychmiast odebrać".


- Pies był w stanie agonalnym. Na szczęście zrobiliśmy wszystko, żeby tego psa, który niestety nie przeżył, poddać specjalnej sekcji w SGGW. Dokumentacja z tej sekcji jest w aktach sprawy i potwierdza, że pies był w bardzo, bardzo złym stanie - podkreślił wójt.


"Nie odnoszono się do faktów, tylko osobistych wycieczek"


Właściciel psa odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) trzy razy. Kolegium za każdym razem uchylało decyzję wójta o odebraniu zwierzęcia.


- W uzasadnieniu odnoszono się nie do faktów, a do osobistych wycieczek wobec mnie. Jako stronniczość wskazano kopię jednej z moich opinii prywatnych w Internecie, w której nie wskazując adresu i nazwiska, powiedziałem, że jest to karygodne postępowanie, więc tym bardziej na takie działanie SKO nie może być mojej zgody - podkreślił Kownacki.

 

"Chcieliśmy po prostu tego psa ratować"


- Jestem zadziwiony decyzjami SKO. Dla nas i prawników, to kuriozalna sytuacja. Jesteśmy przygotowani nawet na skargę do prokuratury na SKO - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl wójt. - Sam prezes SKO był zdziwiony taką argumentacją. Jeszcze raz złożyliśmy wniosek o zbadanie sprawy - dodał.


- My chcieliśmy po prostu tego psa ratować. Nie myśleliśmy wtedy o prokuraturze, ale okazuje się, że policja wszczyna postępowanie z urzędu – podkreślił Kownacki.


"Nigdy nie spotkałem się z taką agresją"


Jak dodał, mężczyzna, któremu odebrano psa, wysyła pełne inwektyw listy. - Ten człowiek się śmieje z nas, że i tak nie wygramy. Jestem obrażany ad personam, nigdy nie spotkałem się z taką agresją w moją stronę, a jestem wójtem już kilka lat - powiedział Kownacki.


W piśmie skierowanym do urzędu, właściciel odebranego psa domaga się od gminy kupna nowego zwierzęcia. List mężczyzny odczytano na sesji Rady Gminy.


"W tej chwili chcę psa rasy berneński pies pasterski, może być bez rodowodu. Cena od 800 zł do 4 000 zł. Do wyboru przez pięć osób, to jest wójta, jego wspaniałą ekipę i weterynarza Kado. Zrzutka tylko po kilka złotych" - napisał mężczyzna.


Domaga się też przeprosin w mediach i na portalach społecznościowych. Urzędników określił "przedstawicielami bezprawia".

 

gazetapowiatowa.pl, polsatnews.pl

 

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze