Pół roku więzienia za wyrzucenie psa z balkonu. Sąd: to było zwykłe barbarzyństwo

Polska

Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał we wtorek na sześć miesięcy pozbawienia wolności mężczyznę, który wyrzucił psa z balkonu na czwartym piętrze. Wobec oskarżonego zasądzono też przepadek zwierzęcia oraz nawiązkę w wysokości 5 tys. zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (TOZ) w Białymstoku. Wyrok jest nieprawomocny.

Do zdarzenia doszło w listopadzie ubiegłego roku. Na jednym z białostockich osiedli mężczyzna, który był właścicielem psa, wyrzucił zwierzę z balkonu z mieszkania na czwartym piętrze. Pies przeżył, ale miał liczne otarcia, objawy wstrząsu urazowego oraz problemy z koordynacją ruchową. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o znęcanie się nad psem.

 

Był pod wpływem alkoholu i niczego nie pamięta

 

We wtorek przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął i zakończył się proces w tej sprawie. Oskarżonego nie było na sali. Z odczytanych przez sąd zeznań mężczyzny, wynika, że w dniu zdarzenia był on pod wpływem alkoholu i niczego nie pamięta; przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze.

 

Podczas rozprawy w charakterze świadka zeznawała m.in. prezeska TOZ Białystok i kierowniczka Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku, gdzie obecnie przebywa pies, Anna Jaroszewicz. Mówiła o stanie fizycznym i psychicznym zwierzęcia.

 

Powiedziała, że pies musiał mieć zabieg na łapie, przeszedł rehabilitację, był leczony przez TOZ. Jaroszewicz zwróciła uwagę, że zwierzę było też nieprawidłowo socjalizowane, przez co jest agresywne do innych psów, ma też silny lęk separacyjny i robi duże szkody w mieszkaniu. W jej ocenie, psu, mimo że jest młody, trudno będzie znaleźć nowy dom.

 

"Barbarzyński sposób zachowania się wobec zwierzęcia"

 

Sędzia Barbara Paszkowska uzasadniając wyrok, przywołała ustawę o ochronie zwierząt, w której napisano, iż zwierzę jako istota zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą, a człowiek - jak dodała - "jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę". - To są fundamentalne powinności człowieka, każdego człowieka wobec zwierząt, które żyją wśród nas, nie zależnie od tego, czy to jest pies, kot (...) czy też inne zwierzę, nad którym opiekę powinien sprawować człowiek - mówiła sędzia.

 

- To jest zwykłe barbarzyństwo - oceniła sędzia Paszkowska znęcanie się nad zwierzęciem w tej sprawie. Mówiła, że zebrane dowody w sposób oczywisty wykazały, że oskarżony dopuścił się znęcania nad swoim psem. Dodała, że wyrzucając psa przez balkon naraził zwierzę nie tylko na poważne cierpienia fizyczne, ale też było to traumatyczne przeżycie dla psa. Mówiła, że pies przeżył, ale nie wykluczony był scenariusz - jak powiedziała sędzia - że pies mógł stracić życie.

 

W ocenie sądu, ten "barbarzyński sposób zachowania się wobec zwierzęcia", trzeba było potraktować "z całą surowością prawa". Zdaniem Paszkowskiej, kara sześciu miesięcy pozbawienia wolności jest karą adekwatną do czynu i jego szkodliwości społecznej. Mówiła, że na jej wymiar miało wpływ też to, iż mężczyzna był wcześniej karany na karę pozbawienia wolności. Dodała, że były to okoliczności, które nie pozwoliły sądowi na zawieszenie kary. Zdaniem sądu, mimo, iż było to zachowanie jednorazowe, ale "dotkliwe i dramatyczne" w skutkach dla zwierzęcia.

 

"To nie zwierzę jest winne, to człowiek jest winny"

 

- Oskarżony musi zrozumieć to, że takie postępowanie, tym razem wymierzone w zwierzę, innym razem mogło być to dziecko, a jeszcze innym razem inny człowiek i niestety musi się spotkać z taką, a nie inną reakcją - mówiła Paszkowska. Dodała, że zarówno oskarżony, ale i całe społeczeństwo musi sobie uświadomić, iż "takie zachowania należy piętnować, takie zachowania należy ujawniać, na takie zachowania należy reagować natychmiast, niezwłocznie". - Bo tak trzeba, bo tak wynika z istoty społeczeństwa - dodała.

 

Paszkowska mówiła też, że w tej sytuacji, zwierzę, które doznaje przemocy od swojego właściciela, może nie mieć szansy na obronę czy uratowanie. - Jeżeli też zwierzę wyrządza jakąś krzywdę drugiemu człowiekowi, to z całą pewnością, nie wyrządza dlatego, że jest samo z siebie złe, wyrządza tę krzywdę dlatego, że człowiek nie dopełnił obowiązku wobec tego zwierzęcia sprawowania właściwej opieki i kontroli nad tym zwierzęciem. To nie zwierzę jest winne, to winny jest za każdym razem, w ocenie sądu, człowiek - powiedziała sędzia.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze