Najpierw kopnął psa, później postrzelił przechodnia. Grozi mu dożywocie

Polska
Najpierw kopnął psa, później postrzelił przechodnia. Grozi mu dożywocie
pixabay/StockSnap
Zdjęcie ilustracyjne

43-letni mieszkaniec Wrocławia jadący na rowerze najpierw kopnął psa, który miał wejść mu pod koła, a następnie wyciągnął broń i strzelił do interweniującego przechodnia - ustaliła wrocławska prokuratura. Mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania zabójstwa.

Do zdarzenia doszło w marcu ubiegłego roku. Jadący rowerem Adrian Cz. wywrócił się. Zirytowany stwierdził, że winny jego upadku jest pies, który przebiegł w pobliżu. Według prokuratury Cz. miał zachowywać się najpierw agresywnie wobec opiekuna zwierzęcia, a później kopnąć psa.

  

Zdarzenie widziało dwóch przechodniów - Damian G. i Krzysztof M. M. podbiegł do kłócących się mężczyzn, próbując pomóc właścicielowi psa. Rowerzysta zamierzał odjechać, ale gdy M. zaczął krzyczeć w jego kierunku, zsiadł z roweru, wyjął z spod kurtki rewolwer i wycelował w niego. Zagroził, że strzeli.

 

"Przyłożył rewolwer do głowy"

 

Zareagował na to drugi z przechodniów Damian G. Podbiegł do grożącego bronią i próbował go uderzyć. Ten uniknął ciosu i zaczął grozić G. celując do niego z broni. Po kilku minutach słownych przepychanek i gróźb, Adrian Cz. przyłożył rewoler do głowy Damiana G.

 

"Damian G. zamachnął się ręką w kierunku atakującego go mężczyzny. Stali na wprost siebie. Pokrzywdzony próbował chwycić Adriana Cz. rękoma i ponownie doszło pomiędzy nimi do popychania się. W pewnym momencie Adrian Cz. zatrzymał się, wycelował broń w stronę tułowia Damiana G. i ponownie grożąc pozbawieniem życia tym razem strzelił z odległości ok. 1,5-2 metrów w brzuch pokrzywdzonego. Następnie oddał kolejny strzał. Damian G. poczuł ból i przyklęknął na jedno kolano" - głosi akt oskarżenia.

 

G. próbował gonić napastnika, ale ten cały czas groził mu bronią. W pewnym momencie rowerzysta zadzwonił na policję. Powiedział, że został napadnięty i zamierza użyć broni palnej. Następnie zabrał swój rower i poszedł.

 

Dwa strzały w brzuch

 

W domu Damian G. zuważył, że ma w podburzszu ranę postrzałową. Krzysztof M. zawiózł go do szpitala. Lekarze stwierdzili uszkodzenie ściany pęcherza moczowego, co zakwalifikowali jako realne zagrożenie życia.

 

Damian G. przeszedł dwie oparcje. Dwa dni po zdarzeniu usunięto mu kulę.

 

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Wrocław Fabryczna zidentyfikowali sprawcę napaści i ustalili miejsce jego zamieszkania. O interwencję poprosili oddział antyterrorystyczny, który zatrzymał Adriana Cz.

 

W mieszkaniu Cz. zabezpieczono m.in. rewolwer Remington kal. 44. Pozwolenie na tę broń nie jest wymagane. Broń i pocisk wyjęty z ciała Damiana G. przekazano do badań. Potwierdziły one, że pocisk został wystrzelony ze znalezionego u Cz. rewolweru. Potwierdzono też, że oddano strzał bezpośredni i nie był to przypadkowy rykoszet.

 

Po broń sięgnął "pod wpływem stresu"

 

Przesłuchany Adrian Cz. nie przyznał się do zarzucanego mu usiłowania zabójstwa. Jak twierdzi, nie kopnął psa celowo oraz to on został zaatakowany przez dwóch mężczyzn, którzy chcieli ukraść mu rower.

 

Wyjaśnił, że sięgnął po broń pod wpływem stresu w obronie własnej.

 

Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż lat 8, kara 25 lat lub dożywotniego pozbawienia wolności.


polsatnews.pl

bas/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze