Skatowany pies Fijo przeszedł skomplikowaną operację. Przed nim długa rehabilitacja

Polska

Czteromiesięczny szczeniak, który miał m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, był operowany w Czechach. Obecnie jest rehabilitowany w Bielsku-Białej, gdzie znajduje się specjalistyczna placówka leczenia takich urazów. Fijo do pełnej sprawności nie wróci nigdy, być może będzie jeździł na specjalnym wózku. Oprawca zwierzęcia jest wciąż poszukiwany listem gończym.

Fijo trafił do kliniki weterynaryjnej w Mazańcowicach koło Bielska-Białej w połowie lutego po operacji, którą w klinice w Boguminie na Zaolziu (Czechy) przeprowadził dr Martin Nowak.

 

- Zabieg polegał na odbarczeniu rdzenia kręgowego. Niestety, rdzeń jest uszkodzony. Fijo nie ma czucia głębokiego bólu, co - niestety - niesie za sobą konsekwencje: nie będzie chodził prawidłowo. Próbujemy nauczyć go chodu rdzeniowego, który jest nieświadomy, automatyczny. Piesek chodzi, ale nie wie, że to robi. Szanse są znikome, ale to szczeniak. One zaskakiwały nas już zdolnościami regeneracyjnymi organizmu - powiedziała Sylwia Kubica-Malarz.

 

Ćwiczenia od rana do wieczora

 

Fijo każdego dnia jest intensywnie rehabilitowany. - Nauka chodu rdzeniowego polega na ciężkiej, mozolnej pracy. Rehabilitantki wykonują od rana do wieczora ćwiczenia. Jest bieżnia wodna, bieżnia sucha, magnetoterapia, ćwiczenia na piłkach - wyjaśniła Kubica-Malarz.

 

Rehabilitacja potrwa jeszcze co najmniej dwa, trzy tygodnie. Jeśli lekarze zauważą efekty i dojdą do wniosku, że możliwe jest nauczenie zwierzęcia chodu rdzeniowego, wówczas może zostać przedłużona nawet do trzech miesięcy.

 

Jak powiedziała Kubica-Malarz, szczeniak - jeśli nauka chodu rdzeniowego nie przyniesie skutku - będzie musiał korzystać z wózeczka dla psich inwalidów.

 

Oprawca wybił zwierzęciu także zęby. - Fijo ma ok. czterech, pięciu miesięcy. To czas, kiedy następuje wymiana zębów. Te, które stracił, były mleczne. Ma wprawdzie wadę zgryzu, ale zęby odrastają. Je suchą karmę - dodała lekarz weterynarii.

 

"Jego nieszczęście i kalectwo nie przeszkadza mu w życiu codziennym"

 

Fijo jest wdzięcznym pacjentem. - Chętnie współpracuje. Dla niego to forma zabawy. Kontakt z człowiekiem sprawia mu dużo radości. Bardzo się cieszy za każdym razem, gdy się do niego podchodzi. Jego nieszczęście i kalectwo nie przeszkadza mu w życiu codziennym. Jest bardzo wesoły i chce się bawić. Po swojemu za nami biega - wyjaśniła Kubica-Malarz.

 

Zainteresowanie pieskiem jest ogromne. Tylko w niedzielę lekarka odebrała kilkanaście telefonów w jego sprawie. - Ludzie interesują się, chcą przesłać smakołyki, karmę. To bardzo miłe, że apelujemy, aby nie dzwonić do nas. To przeszkadza w pracy. Najlepiej kontaktować się z Fundacją dla Szczeniąt "Judyta", która zajmuje się pieskiem Fijo - dodała lekarka.

 

Fundacja "Judyta" zajmuje się profesjonalnie szczeniakami i psami niepełnosprawnymi. Ona też będzie pilotować adopcję Fija. - Trzeba mieć na uwadze to, że Fijo jest pieskiem, który będzie niepełnosprawny do końca życia. Z tym mogą się wiązać różne obowiązki, którym nie każdy podoła. To ciężka praca - zastrzegła lekarka z Mazańcowic.

 

Przyszły właściciel może być jednak pewny, że Fijo odpłaci mu za dobre serce miłością. - Taki młody piesek - inaczej niż starsze zwierzęta - szybko zapomina o tragediach, które go spotkały - podkreśliła Sylwia Kubica-Malarz.

 

Policja poszukuje Bartosza Donarskiego

 

Policja otrzymała sygnały o możliwym miejscu pobytu poszukiwanego listem gończym 30-letniego Bartosza Donarskiego z Chełmży k. Torunia, który miał pobić dotkliwie czteromiesięcznego szczeniaka. Jeżeli okaże się, że jest on za granicą, możliwy jest wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania.

 

Prokurator rejonowy Marcin Licznerski podkreślił, że za Donarskim nie wydano międzynarodowego listu gończego, nie ma też takich planów, bo inna jest w tej sprawie procedura.

 

- Nie powiedziałem mediom ani słowa o międzynarodowym liście gończym. To nieścisłość w materiałach na ten temat. Po piątkowych publikacjach dotyczących listu gończego, do policji dotarły setki sygnałów odnośnie możliwego miejsca pobytu tego pana - w kraju i za granicą. Te informacje są obecnie weryfikowane - wyjaśnił prokurator.

 

Mężczyźnie za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

 

polsatnews.pl, PAP

paw/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze