Cezary Tomczyk: gdyby rządziła Platforma, inflacja w Polsce byłaby niższa

Polska
Polsat News

- Gdyby Platforma Obywatelska rządziła dzisiaj w Polsce na pewno inflacja nie byłaby na poziomie 13 procent - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News Cezary Tomczyk (KO). Jak dodał, "dzisiaj w całej Polsce mówi się o drożyźnie, bo ona dotyka nas wszystkich".

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2022 r. wzrosły w ujęciu rok do roku o 12,3 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem o 2 proc. - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny. Ostatni raz inflacja w Polsce przekroczyła próg 12 proc. w czerwcu 1998 r., wyniosła wówczas 12,2 proc.

"Główną przyczyna inflacji jest Glapiński"

O sprawę został zapytany w Polsat News poseł Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk. - Gdyby Platforma Obywatelska rządziła dzisiaj w Polsce na pewno inflacja nie byłaby na poziomie 13 procent - stwierdził.

 

- My dzisiaj tak naprawdę walczymy już nie tylko z przyczynami ale ze skutkami inflacji. Dzisiaj w całej Polsce mówi się o drożyźnie, bo ona dotyka nas wszystkich - dodał.

 

- Jeżeli inflacja, tak jak przewidują eksperci, przebije 15-16 procent, to tak jakbyśmy tracili rocznie dwie pensje. Czyli tak jakbyśmy wymazali listopad i grudzień z naszego życia, bo wtedy po prostu nie będziemy zarabiali - powiedział.

 

ZOBACZ: "Wakacje kredytowe" i comiesięczne dopłaty. Premier ogłosił wsparcie dla kredytobiorców

 

Przyznał jednocześnie, że zarobki wprawdzie rosną, ale nie wszędzie. - W budżetówce zarobki nie rosną, nauczyciele dostali podwyżkę na poziomie czterech proc., mimo, że inflacja jest na poziomie 13 proc. To są gigantyczne problemy, z którymi mierzy się dzisiaj większość Polaków, a tych rozwiązań ze strony rządu jest zdecydowanie za mało - dodał.

 

Według niego, "główną przyczyną tak wysokiej inflacji w Polsce nie jest pandemia, ani wojna, tylko to, że na czele Narodowego Banku Polskiego stoi nie kto inny, tylko Adam Glapiński". 

 

- Zanim wybuchła wojna, w styczniu 2022 roku inflacja wynosiła 10 proc. To jest sytuacja do której dopuścił polski rząd razem z panem Glapińskim - przypomniał Tomczyk.

"Spółki energetyczne łupią obywateli"

Następnie polityk odniósł się do rosnących cen benzyny. - Dlaczego jest tak, że dzisiaj marże Orlenu są na poziomie wielokrotnie wyższym niż były kilka miesięcy temu? Dlaczego zyski polskich spółek energetycznych należących do Skarbu Państwa są najwyższe w historii? Na kim oni robią te zyski? Na nas wszystkich - powiedział.

 

- Jeżeli zyski spółek energetycznych są najwyższe w historii, to znaczy, że oni łupią obywateli - dodał. - Najważniejsze jest znalezienie złotego środka. Żeby były pieniądze na inwestycje, ale też żeby nie łupić obywateli - podkreślił. 

 

Według niego, "jeżeli Polska przejdzie z fazy wysokiej inflacji, w której jesteśmy teraz, w fazę hiperinflacji, to mało kto będzie to w stanie zatrzymać". 

 

Podał przykład Turcji, która "również mierzyła się z wysoką inflacją i bagatelizowała sprawę, dzisiaj mierzy się z inflacją na poziomie 50-60 proc.".

 

ZOBACZ: "Wakacje kredytowe" i comiesięczne dopłaty. Premier ogłosił wsparcie dla kredytobiorców

 

- Jeżeli coś podobnego wydarzy się w Polsce to będzie katastrofa nie tylko dla polskiej gospodarki, ale również dla każdego obywatela - dodał. 

 

- Sytuacja, w której dzisiaj jesteśmy, to nie jest sytuacja, w której można zostawić ludzi samych sobie - powiedział. 

 

Tomczyk przypomniał, że Platforma Obywatelska proponuje podwyżki w budżetówce, które miałyby wynieść nawet 20 procent. Wytłumaczył również skąd wziąć na nie pieniądze. 

 

- Jest coś takiego jak podatek inflacyjny. Wtedy kiedy rosną ceny, są wyższe wpływy z VAT-u do budżetu państwa. One są dzisiaj szacowane na ok. 40-50 mld złotych więcej niż to co było zaproponowane w budżecie. Te pieniądze nie powinny jednak trafić do budżetu państwa. One powinny zostać w kieszeniach Polaków - powiedział. - Rząd wszędzie tam, gdzie ma wpływ na pensje, powinien te pieniądze przekazać obywatelom - dodał.

 

WIDEO: Cezary Tomczyk w "Gościu Wydarzeń"

 

Senat zablokuje fuzję Orlenu z Lotosem?

W programie poruszono również temat fuzji Orlenu z Lotosem. Senat przyjął w czwartek projekt nowelizacji ustawy dotyczącej zasad zarządzania mieniem państwowym, którego celem jest m.in. zablokowanie fuzji Orlenu i Lotosu. Senatorowie opozycji podkreślają, że dzięki noweli Lotos nie trafi w węgierskie ręce.

 

- Jest jeden kraj UE, który w tej chwili blokuje dostarczanie broni do Ukrainy i to są Węgry. Wiemy jak Węgry podchodzą do agresji Rosji na Ukrainę, wiemy, że Orban jest przyjacielem Putina, a MOL (węgierskie przedsiębiorstwo przetwórstwa ropy naftowej i gazu ziemnego - red.) to de facto dzisiaj Rosjanie - stwierdził poseł KO. 

 

ZOBACZ: Fuzja Orlenu i Lotosu. Saudi Aramco i MOL nabywcami części koncernu

 

- Tymczasem 417 stacji lotosu ma trafić w ręce tego przedsiębiorstwa. Przecież to jest jakieś nieporozumienie. Ja rozumiem, że rząd PiS mógł mieć jakieś ustalenia z Węgrami, ale dzisiaj warunki się zmieniły. Zobaczyliśmy prawdziwą twarz Orbana, który dzisiaj mówi językiem Putina, i mamy mu sprzedać nasze "srebra narodowe"? - zapytał.

 

- Fuzja Orlenu z Lotosem, to połączenie dwóch państwowych spółek w jedną spółkę, która nic nie daje, a wymusza na nas sprzedaż niektórych aktywów. Jaki jest więc sens takiej transakcji, oprócz tego, że chcemy, żeby pan Orban z panem Putinem cieszyli się jeszcze bardziej? Ja takiego sensu nie widzę - ocenił.

"Wsparcie przekroczyło 7 mld złotych"

Drugim gościem programu był wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, który mówił o sytuacji w Ukrainie. 

 

- Nie spodziewamy się przełomu w wojnie. Rosja przeniosła wszystkie swoje środki na front wschodni, ale te środki są w dużym stopniu prymitywne - powiedział polityk.

 

Poinformował również, że polskie wsparcie wojskowe dla Ukrainy przekroczyło wartość siedmiu miliardów złotych.

 

- Wolimy się nie wypowiadać o konkretnym sprzęcie. Chodzi o to, by bezpiecznie dotarł do miejsca przeznaczenia - dodał. Przypomniał jednocześnie, że Polska domaga się najmocniejszych sankcji na Rosję. 

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński: od wielu lat nie było takiej skali zbrodni

 

Jabłoński odniósł się również do wcześniejszych słów Tomczyka dotyczących koncernu MOL. - MOL nie ma powiązań z Rosją, jest koncernem węgierskim. Mówienie o "kontrolowaniu przez Rosjan" to kompletna bzdura, próba manipulacji  - stwierdził. 

 

Polityk skomentował również temat inflacji. Według niego "Putinflacja to nie wymysł polskiego rządu". - To termin, który jako pierwszy podał Joe Biden. Koszty, które dzisiaj mamy, to efekt działań Putina - przypomniał.

 

WIDEO: Paweł Jabłoński w programie "Gość Wydarzeń"

 

 

Wcześniejsze odcinki "Gościa Wydarzeń" możesz zobaczyć tutaj.

dk/Polsat News, Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!