Błędy w egzaminie na prawo jazdy. Dyrektor w Ministerstwie Infrastruktury zdymisjonowany

Polska
devexcesure / Pixabay
Co najmniej 9 pytań w puli zawierało błędne odpowiedzi

"Nieusuwalny" dotychczas dyrektor departamentu w MI został zdymisjonowany po skandalu, do którego doszło przy egzaminach na prawo jazdy. Aspirujący kierowcy losowali pytania, w których jako poprawne oznaczono odpowiedzi zawierające oczywiste i rażące błędy. Ministerstwo szuka rozwiązania sprawy.

Co najmniej dziewięć pytań w elektronicznych testach teoretycznego egzaminu na prawo jazdy miało zakodowane błędne odpowiedzi, przez które minimum 25 osób nie zdało egzaminu, wskazując na poprawne rozwiązania. Kolejne 200 osób wylosowało feralne pytania, ale udzielona odpowiedź nie przeszkodziła im w zaliczeniu teoretycznej części egzaminu - wynika z informacji RMF24. Jak mówi serwis, 41 nowych pytań zostało dodanych w niedzielę do bazy, która liczy ich tysiąc. 

Obszar zabudowany, strefa zamieszkania

Przykłady, które podaje, rzeczywiście zawierają ewidentne błędy. Znak informujący kierowcę o zbliżaniu się do niestrzeżonego przejazdu kolejowego oznaczony został jako taki, za którym "możesz spodziewać się przejazdu kolejowego z sygnalizacją świetlną". Z kolei znak oznaczający poruszanie się po drodze z pierwszeństwem przejazdu oznaczono w systemie jako oznaczający "koniec drogi z pierwszeństwem". W kilku pytaniach mylone są także pojęcia terenu zabudowanego, strefy zamieszkania i obszaru miejscowości, przez co osoby poprawnie rozpoznające odpowiednie tablice zaznaczały odpowiedzi, interpretowane przez system jako złe.

 

Wideo: Nie zdali egzaminów na prawo jazdy. Pytania miały błędne odpowiedzi 

 

Jak informuje portal BRD24, zajmujący się bezpieczeństwem ruchu drogowego, Ministerstwo Infrastruktury wskazało winnych. Chodzić ma o zaniedbanie Komisji do spraw weryfikacji i rekomendacji pytań egzaminacyjnych. Minister zlecił zaś kontrolę w Departamencie Transportu Drogowego (DTD), a według informacji RMF pracę stracił dyrektor tegoż Bogdan Oleksiak.

Bogdan Oleksiak: u Nowaka i Adamczyka

Urzędnicy DTD sami mieli napisać rozporządzenie powołujące komisję, następnie zasiadać w tej komisji i pobierać dodatkowe pieniądze za recenzowanie pytań, które później trafiały do puli dla egzaminowanych. "Proceder ten trwa do dziś", pisze BRD24 podkreślając, że już w grudniu alarmował o nieprawidłowościach w bazie pytań.

 

ZOBACZ: Piotrków Trybunalski. Od 17 lat zdaje egzamin na prawo jazdy. Oblał 192 egzaminy

 

Wspomina też, że Oleksiak uchodził do tej pory za nieusuwalnego i niejako wyłączonego spod władzy ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Oleksiak trafił do MI jeszcze w czasach Sławomira Nowaka. Usunięty został po aferze z 2013 roku, kiedy nowe rozporządzenie wymagało wymiany zaświadczeń dla niektórych kierowców firm transportowych, ale resort ogłosił przetarg na produkcję potrzebnych zaświadczeń na dzień przed wejściem w życie przepisów. Oleksiak wrócił do resortu po dojściu do władzy Zjednoczonej Prawicy i objęciu ministerstwa przez Andrzeja Adamczyka - informuje BRD24.

 

Aspirującym kierowcom, którzy oblali test, Ministerstwo przypomina o przewidzianej drodze prawnej unieważnienia egzaminu. Jak informuje RMF24, pod uwagę brana jest jakże możliwość zaliczenia faktycznie poprawnych odpowiedzi i przepuszczenia pechowych kandydatów.

pdb/sgo/RMF 24/BRD24

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!