Olsztyn tropi martwe dusze w szkołach. Dyrektorem, nauczycielem i zarazem uczniem ta sama osoba

Polska
Flickr.com/Dawid Sieczkowski

Szukając oszczędności w budżecie, miasto Olsztyn rozpoczęło kontrole w szkołach policealnych. Kontrole dają zaskakujące wyniki: na dziesięć skontrolowanych placówek tylko w jednej liczba uczniów była zgodna z liczbą deklarowaną przez szkołę. W innej szkole dyrektorem, nauczycielem i zarazem uczniem była ta sama osoba.

Prezydent miasta Piotr Grzymowicz poinformował na konferencji prasowej dotyczącej budżetu miasta, że do kontroli szkół policealnych pchnęła ratusz konieczność znalezienia oszczędności w oświacie. Od laty bowiem wydatki Olsztyna na ten cel znacznie przewyższają otrzymywane z budżetu państwa dotacje.

 

- Okazało się, że dobrze trafiliśmy. To, co się dzieje w tych placówkach często jest zwykłym oszustwem. Na pewno nie zostawimy tej sytuacji taką, jaka jest - zapowiedział Grzymowicz.

Miliony na szkoły policealne 

Olsztyński ratusz aktualnie dotuje 15 szkół policealnych, dla których w 2021 roku zaplanowano w budżecie miasta ponad 8 milionów złotych na dotacje. - Z tej kwoty wydaliśmy, do 30 listopada 2021, około 7,5 miliona złotych - poinformowała rzecznik prasowa ratusza Marta Bartoszewicz. Dodała, że zgodnie z obowiązującym prawem szkołom policealnym dotacja należy się "na pokrycie wydatków bieżących i na zakup środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych".

 

- Obejmuje to m.in. wynagrodzenia dla dyrekcji i pracowników placówki, zakup mebli, sprzętu komputerowego czy pomocy dydaktycznych - wyjaśniła rzecznik ratusza. Podkreśliła, że wysokość otrzymywanych przez szkołę policealną dotacji jest uzależniona od liczby uczniów, którzy faktycznie uczestniczą w co najmniej połowie obowiązkowych zajęć edukacyjnych w danym miesiącu.

 

ZOBACZ: Kuźnica. Przemysław Czarnek: możliwa zdalna nauka w szkołach przy granicy z Białorusią

 

Dlatego olsztyński ratusz od września prowadzi kontrole w szkołach policealnych - po kilka w jednej szkole. Bartoszewicz podkreśliła, że kontrole prowadzone są w trakcie trwania zajęć, tj. popołudniami lub w weekendy.

Kontrole podczas zajęć 

- Upoważnione osoby kontrolujące wchodzą do danej klasy, by uzyskać własnoręczne podpisy od uczniów biorących udział w zajęciach. I niestety zdarzają się również takie sytuacje że w sali jest sam nauczyciel i nie ma żadnych słuchaczy. Po zakończonej kontroli Biuro Kontroli przekazuje informacje odnośnie liczby słuchaczy, którzy spełnili ustawowy wymóg frekwencji do Wydziału Edukacji - do którego zadań należy naliczanie dotacji - poinformowała Marta Bartoszewicz. Rzecznik ratusza dodała, że wiele szkół stara się utrudnić, lub wręcz uniemożliwić, prowadzenie kontroli.

 

Rzecznik prasowa ratusza przyznała, że od września "na razie w tylko jednej szkole liczba uczniów, którzy uczestniczyli w zajęciach, była taka sama jak liczba uczniów, których wcześniej wykazywała szkoła w sprawozdaniach".

 

ZOBACZ: Szef MEiN Przemysław Czarnek zapowiada nowe rozwiązania w nadzorze pedagogicznym nad szkołami

 

- W pozostałych placówkach faktyczna liczba słuchaczy była średnio o połowę mniejsza, a w rekordowych przypadkach - nawet o dziewięćdziesiąt procent - przyznała rzecznik prasowa olsztyńskiego ratusza. Dodała, że w jednej ze szkół policealnych dyrektor placówki wykazywał, że poza funkcją kierowniczą pełni też rolę nauczyciela i jednocześnie jest uczniem tejże szkoły.

 

- Widząc, jak dużo już teraz odnajdujemy nieprawidłowości, jesteśmy zdeterminowani, by zadbać o nasze wspólne, publiczne pieniądze i wyeliminować próby oszustwa. I nie zamierzamy poprzestać na tym, co już odkryliśmy. Bo takich podmiotów, które próbują wykorzystać system, niestety nie brakuje - zapowiedziała Marta Bartoszewicz.

ap/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!