Podlaskie. Prokuratura zbada sprawę śmierci Kurdyjki odnalezionej w pobliżu białoruskiej granicy

Polska
PAP/Artur Reszko
Stan kobiety w momencie jej odnalezienia przez funkcjonariuszy Straży Granicznej w pobliżu granicy polsko-białoruskiej był ciężki.

Prokuratura w Hajnówce będzie sprawdzać okoliczności śmierci migrantki z Iraku, która zmarła przedwczoraj w miejscowym szpitalu. Ciężarna Kurdyjka, która została znaleziona w listopadzie w pobliżu granicy polsko-białoruskiej w ciężkim stanie, poroniła. Jej nienarodzone dziecko zostało pochowane na cmentarzu muzułmańskim w Bohonikach. Dzieci i mąż kobiety najprawdopodobniej wrócą do Iraku.

Prokuratura Rejonowa w Hajnówce (woj. podlaskie) ma w poniedziałek wszcząć śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci migrantki, Kurdyjki z Iraku, która zmarła w hajnowskim szpitalu - poinformował w niedzielę szef hajnowskiej prokuratury Jan Andrejczuk.

Prokuratura zapowiada śledztwo ws. śmierci Kurdyjki

Prokurator Andrejczuk poinformował, że w poniedziałek zostanie wszczęte śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci na podstawie art. 155 kodeksu karnego. - Przepis ten umożliwia nam wszczęcie śledztwa w sprawie pani migrantki i wyjaśnienie okoliczności jej zgonu - powiedział Andrejczuk. - Jest to zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności - dodał.

 

Informacja o śmierci kobiety wpłynęła do prokuratury w piątek wieczorem, po godzinie 21:00. Potwierdziła ją także rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku Katarzyna Zdanowicz.

 

ZOBACZ: "Gdy przyszło ISIS, nic nam nie zostało". Reportaż z obozu Bahark

 

Prokurator Andrejczuk poinformował, że ciało zmarłej kobiety zostało przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku celem przeprowadzenia sekcji zwłok. Ma być wydane postanowienie o przeprowadzeniu sekcji z udziałem biegłego medycyny sądowej z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

 

Policja zbiera w sprawie materiał dowodowy, przesłuchuje świadków. W poniedziałek materiały te mają wpłynąć do prokuratury. W poniedziałek ma ona także otrzymać dokumentację medyczną ze szpitala, w którym leczona była zmarła.

Była w ciąży, została znaleziona na granicy

Zmarła Kurdyjka trafiła do hajnowskiego szpitala w ciężkim stanie, a wcześniej przez jakiś czas z rodziną przebywała w lesie przy granicy polsko-białoruskiej.

 

Kobieta była w ciąży, poroniła - informowały media. Jej nienarodzone dziecko pochowano 23 listopada na muzułmańskim cmentarzu w Bohonikach.

 

Rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska informowała 22 listopada, że stan kobiety w momencie jej odnalezienia około dwóch tygodni wcześniej przez funkcjonariuszy był ciężki. Michalska informowała wtedy, że rodzinie kobiety: mężowi i pięciorgu dzieciom w wieku 7-16 lat, zapewniono pomoc psychologiczną.

 

ZOBACZ: Podlaskie. Na polsko-białoruskiej granicy wojsko estońskie i brytyjskie

 

Rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej Katarzyna Zdanowicz poinformowała, że obecnie pięcioro dzieci zmarłej Kurdyjki i jej mąż jest pod opieką Fundacji Dialog w ramach umowy dotyczącej pomocy instytucjonalnej. Dodała, że prawdopodobnie rodzina chce wrócić do Iraku. Zaznaczyła, że informacje te będą jeszcze sprawdzane.

 

Dodała, że powrót ten miałaby organizować Straż Graniczna w ramach postępowania administracyjnego w przypadku zobowiązania do powrotu do kraju pochodzenia.

 

- Oni mają wybór, albo składają wniosek o ochronę, albo wniosek o powrót do kraju pochodzenia - dodała Zdanowicz.

hlk/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!