Bloomberg: Stany Zjednoczone ostrzegają, że Rosja może zaatakować Ukrainę

Świat
Alexey Kudenko/SPUTNIK Russia/East News
Ćwiczenia Zapad-2021 wojsk Rosji i Białorusi

Stany Zjednoczone alarmują sojuszników UE, że Rosja może rozważać potencjalną inwazję na Ukrainę - informuje agencja Bloomberg. Ocena amerykańskich urzędników opiera się na informacjach, którymi nie podzielono się jeszcze z partnerami w Europie, ale które będą musiały zostać im przekazane przed tym, gdy zapadną jakiekolwiek decyzje o ewentualnej wspólnej reakcji - pisze agencja.

Bloomberg dodaje, że wzmożona aktywność rosyjskich wojsk w okolicach Ukrainy jest potwierdzana przez wiele powszechnie dostępnych źródeł. Rosja twierdzi, że nie zamierza dokonywać żadnej agresji, a ruchy wojsk na jej terytorium są jej wewnętrzną sprawą - przypomina agencja.

 

ZOBACZ: Rosja. Instytucje NATO w Moskwie wstrzymały działalność. Na życzenie Kremla

 

Między Rosją a Zachodem narasta napięcie związane m.in. z kryzysem na wschodniej granicy UE z Białorusią oraz dostawami gazu - ocenia Bloomberg. Uzupełnia, że pod względem militarnym sytuacja przypomina tę z wiosny br., gdy pod granicą z Ukrainą Rosja zgromadziła nawet 100 tys. żołnierzy, liczne jednostki pancerne i lotnicze.

"Nie znamy intencji Rosji"

- Nie znamy intencji Rosji, stojących za ruchami jej wojsk przy granicy z Ukrainą, ale obawiamy się, że Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co zrobiła w 2014 r. Zgromadziła wtedy duże siły wzdłuż granicy, wkroczyła na terytorium Ukrainy, fałszywie twierdząc, że została sprowokowana - powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken w środę po spotkaniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Dmytro Kułebą.

 

Jak zauważa Bloomberg, możliwe, że podczas tego spotkania USA przekazały nowe informacje Ukrainie, co mogą potwierdzać wypowiedziane po rozmowie słowa Kułeby, który zaznaczył, że to, co usłyszał i zobaczył w Waszyngtonie "dodaje pewne elementy, które pozwalają nam na zbudowanie lepszego, szerszego obrazu (działań Rosji - red.)".

 

Również w środę rzecznik Pentagonu John Kirby oświadczył, że departament obrony USA nie widzi związków między sytuacją na granicy unijno-białoruskiej i ruchami wojsk Rosji przy granicy z Ukrainą. Wezwał jednocześnie Rosję do wyjaśnienia swoich intencji stojących za niecodziennymi manewrami.

Rzecznik Kremla zapewnia

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnił w czwartek, że Rosja nie jest powiązana z wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej. Dwa źródła w amerykańskim rządzie przekazały jednak, że to Rosja jest odpowiedzialna za sprowokowanie kryzysu na granicach między Białorusią i Polską, Litwa oraz Łotwą, a celem tej operacji ma być destabilizacja całego regionu - informuje Bloomberg.

 

ZOBACZ: Oddziały rosyjskie w szyku bojowym zbliżały się do granic Polski i Litwy. "Rosja testuje NATO"

 

Dodaje, że - według innego źródła - obawy USA wobec Rosji opierają się na analizach dowodów i trendów, które przypominają te z czasów poprzedzających aneksję ukraińskiego Krymu w 2014 r.

"Tymczasem Polska osamotniona, nieprzygotowana i podzielona"

Do doniesień agencji Bloomberg odniósł się europoseł Radosław Sikorski, były szef MON i MSZ.

"Mówiłem, że konfrontacja na granicy z Białorusią może być rosyjską maskirowką przed operacją na Ukrainie. A tymczasem Polska osamotniona, nieprzygotowana i podzielona" - skomentował Sikorski. 

 

Wzmacnianie ukraińskiej granicy 

Wcześniej szef ukraińskiego MSW Denys Monastyrski poinformował o wzmocnieniu granicy z Białorusią. 
 

Natomiast prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w rozmowie telefonicznej ze swoim litewskim odpowiednikiem Gitanasem Nausedą zapowiedział "adekwatną odpowiedź" na rozwój sytuacji na granicy.

 

"Rozmawiałem przez telefon z Gitanasem Nausedą o trudnej sytuacji na granicy UE-Białoruś. Zapewniłem, że Ukraina będzie odpowiadać adekwatnie do sytuacji na naszej granicy" - napisał Zełenski na Twitterze.

1000 km pod kontrolą

Straż graniczna zapewnia, że sytuacja na granicy ukraińsko-białoruskiej (która ma długość ponad tysiąca kilometrów) jest pod kontrolą. Zapowiedziano przy tym jej wzmocnienie. - W obecnej chwili nie są obserwowane grupy migrantów, które by próbowały naruszyć granicę państwową albo już ją naruszyły - przekazał portalowi Ukraińska Prawda rzecznik straży granicznej Andrij Demczenko.

 

Jak dodał, kwestia nielegalnej migracji "do tej pory w ogóle nie była charakterystyczna" dla tego odcinka granicy. Przez dziewięć miesięcy w tym roku na tym odcinku zatrzymano 13 nielegalnych migrantów (wkraczających na terytorium Ukrainy i opuszczających je).

 

ZOBACZ: Analityk wojskowy: w razie konfliktu na granicy rosyjskie siły będą wprowadzane na Białoruś

 

- Mamy być gotowi do sumiennej ochrony granicy, bo nie wykluczone, że Białoruś może wykorzystać "nielegalnych migrantów jako broń" także w kierunku granicy z Ukrainą - oświadczył rzecznik.

Ukraina wzmacnia siły na granicy z Białorusią 

- Wzmacniamy graniczne jednostki siłami policji i gwardii narodowej. Dodatkowo zaangażujemy ok. 8,5 tys. wojskowych i policjantów. (...) Na posterunku będzie też lotnictwo MSW, w tym 15 śmigłowców, które zagwarantują mobilność i w razie konieczności będą przerzucać nasze siły na granicę - powiedział w czwartek szef ukraińskiego MSW Denys Monastyrski, podczas wizyty w graniczącym z Białorusią obwodzie wołyńskim.

 

Minister udał się tam, "by sprawdzić gotowość obrony ukraińskiej granicy przed sztucznie spowodowanym kryzysem migracyjnym" - napisał resort. 

grz/Interia/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!