Senator Wadim Tyszkiewicz krytycznie o PKP. Nie mógł przesiąść się w Poznaniu. "Totalne dziadostwo"

Polska
Facebook/Wadim Tyszkiewicz FP Życie i Polityka
Wadim Tyszkiewicz podczas jazdy pociągiem w stronę Sopotu

Miała być przyjemna i sprawna podróż koleją do Sopotu, jednak senator Wadim Tyszkiewicz nie jest zadowolony. W Poznaniu nie zdołał przesiąść się na inne połączenie, ponieważ drugi skład - mimo jego prośby - nie poczekał. Polityk narzeka również, że podczas jazdy pociąg "dyszał, sapał i czekał Bóg wie na co". Jak jednak mówią przepisy, nie każda kolejowa przesiadka jest w Polsce gwarantowana.

Senator niezależny Wadim Tyszkiewicz wybrał się w środę w podróż do Sopotu. Zdecydował się skorzystać z usług PKP Intercity, ponieważ "wydawało się bezpieczniej, wygodniej, bardziej ekologicznie i bez obciążania dróg". 
 
Parlamentarzysta przyznał jednak, że zawiódł się na polskiej kolei. Wyjaśnił, że w Poznaniu musiał przesiąść się na inny pociąg, o czym poinformował konduktora. Drugi skład nie poczekał jednak na niego w stolicy Wielkopolski. Jeszcze na pokładzie pierwszego pociągu dowiedział się, że przesiadka będzie niemożliwa.
 
 
"Będę dwie godziny »koczował« - wygodnie, z uśmiechem, podziwiając piękno poznańskiego dworca. Ekspres Intercity stał w polu, na małych stacyjkach, dyszał, sapał, czekał na Bóg wie co... nic się nie działo, nic nie jechało, a pociąg ekspresowy jechał 10 km/godzinę" - opisał Tyszkiewicz.

Wadim Tyszkiewicz o kolei: zainwestowano miliardy, efektem jest dziadostwo

Jak dodał senator, wcześniej był zdania, że "pociąg ekspresowy Intercity do czegoś zobowiązuje". "Podobno Polska była w ruinie w 2015 roku. Podobno. Za to teraz zmierza w kierunku czarnej d...." - stwierdził.
 
Wyliczył również, że w polską kolej zainwestowano miliardy, a efektem jest "totalne dziadostwo". 
 
 
Na facebookowy post Tyszkiewicza zareagowali internauci, którzy również podzielili się wrażeniami ze swoich podróży pociągami - tymi negatywnymi, ale i pozytywnymi. Na niektóre z komentarzy odpowiedział sam senator. 
 
"To połączenie (z przesiadką do Sopotu - red.) wskazało mi PKP. Jakie są zasady skomunikowania? 10 minut mógł poczekać, nie poczekał, bo też jest Intercity" - stwierdził w jednym z dodatkowych wpisów.

Portal Pasażera nie podaje wprost, dlaczego pociąg się spóźnił. "Inne" powody

To, jak mogła wyglądać sytuacja, sprawdzamy w Portalu Pasażera, do którego aktualne dane (m.in. o spóźnieniach) wprowadzają PKP PLK, czyli zarządca infrastruktury. Wadim Tyszkiewicz swój post zamieścił w sieci o godz. 14:33 w środę, czyli najpewniej jechał składem IC "Ukiel".
 
Wspomniane połączenie zaczyna bieg w Zielonej Górze, największym mieście województwa lubuskiego. Tymczasem do 2019 roku Tyszkiewicz był prezydentem lubuskiej Nowej Soli.
 
 
Pociąg "Ukiel" dotarł tego dnia do Poznania spóźniony o 13 minut. Co spowodowało, że "stał w polu" albo "czekał Bóg wie, na co", jak opisał senator?
 
Portal Pasażera podaje, że skład napotkał na trasie "utrudnienia", ale obsługujący tę stronę nie uściślili, o co dokładnie chodziło. Jako powody wskazano słowo "inne" - to jedno ze standardowych "wyjaśnień", obok np. "innych przyczyn związanych z działalnością przewoźnika kolejowego".

W Polsce nie wszystkie przesiadki są gwarantowane 

Skoro pociąg "Ukiel" przyjechał do Poznania o niemal kwadrans później niż powinien, Wadim Tyszkiewicz nie przesiadł się na skład TLK "Artus". Odjechał on stamtąd punktualnie o godz. 14:27.
 
Szukamy także odpowiedzi na pytanie zadane w internecie przez Wadima Tyszkiewicza, czyli "jakie są zasady skomunikowania" pociągów. Sięgamy więc po informacje publikowane przez Urząd Transportu Kolejowego. 
 
"Minimalny czas na przesiadkę wskazujemy sami (planując podróż - red.), jednak w Polsce nie ma gwarantowanych skomunikowań poza tymi, które wymienione są na Portalu Pasażera" - czytamy. 
 
 
Okazuje się, że kolejarze nie przewidzieli przesiadki, z jakiej chciał skorzystać Wadim Tyszkiewicz. "Artus" w razie potrzeby ma obowiązek czekać w Poznaniu jedynie na pociąg IC "Górski" z Rzeszowa do Szczecina, który w środę w Poznaniu zjawił się o godz. 14:09, czyli około 20 minut przed odjazdem składu do Trójmiasta.

Chopin w pendolino na celowniku posłów

Pociągi na tapetę wzięli też niedawno politycy Polski 2050 - Hanna Gill-Piątek i Michał Gramatyka.
 
W interpelacji do dwóch ministrów pytali, dlaczego w pociągach pendolino używa się w koło tego samego utworu Fryderyka Chopina jako podkładu muzycznego podczas postoju na stacjach. Sprawę opisała Interia.
wka/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!