Joachim Brudziński: można się spierać czy płcie są dwie, czy 239

Polska
Polsat News
Joachim Brudziński w "Gościu Wydarzeń"

Co tak najbardziej boli lewą część strony Parlamentu Europejskiego, że węgierska ustawa stanowi, że matką jest kobieta, a ojcem jest mężczyzna. Można się spierać czy są dwie płcie, czy tych płci jest 239 - powiedział europoseł PiS Joachim Brudziński w "Gościu Wydarzeń".

PE odbyła się w środę debata na temat węgierskiej ustawy dot. ochrony osób do 18. roku życia przed pornografią oraz homoseksualizmu, w której udział wziął m.in. Joachim Brudziński.  

Debata o węgierskiej ustawie

- Fidesz jest partią, która ma bardzo silny mandat społeczny na Węgrzech. Odmawia się Viktorowi Orbanowi i tej partii tego mandatu. Tak naprawdę w dzisiejszej debacie nie chodziło o środki europejskie czy ich wydatkowanie, tylko powiedziała to wprost komisarz Jourová (...), że może to być kara za to, że Węgry przegłosowały ustawę zgodną z konstytucją węgierską. I co tak najbardziej boli lewą część strony Parlamentu Europejskiego, że ta ustawa stanowi, że matką jest kobieta, a ojcem jest mężczyzna. Można się spierać czy są dwie płcie: tak jak my uważamy, czy tych płci jest 239 - powiedział europoseł.

 

- Ustawa węgierska stanowi, że w sposób oczywisty ludzie o homoseksualnej orientacji czy jakiejkolwiek innej, mają takie same niezbywalne prawa jak każdy obywatel - dodał. 

 

ZOBACZ: Węgry. Grzywna dla dystrybutora książki dla dzieci o rodzinach jednopłciowych

 

Parlament węgierski przyjął 15 czerwca ustawę, w której zapisano, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu. Takie zajęcia poza pedagogami szkolnymi będą mogły prowadzić tylko osoby i organizacje występujące w oficjalnym, aktualizowanym rejestrze. Ponadto państwo ma chronić prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia. W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm.

 

Ustawa zaostrza ponadto kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności i przewidujące stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii.

 

Niektórzy politycy w UE uznali, że nowe regulacje są wymierzone w homoseksualistów. Władze Węgier argumentują, że ustawa gwarantuje prawa rodziców do seksualnego wychowania dzieci i nie dotyczy praw związanych z orientacją seksualną osób powyżej 18. roku życia, zatem nie zawiera żadnego elementu dyskryminującego.

 

WIDEO: Joachim Brudziński w "Gościu Wydarzeń"

"Nie lekceważę tych emocji. Donald Tusk to nie Borys Budka"

Europoseł pytany o najnowszy sondaż dla "Wydarzeń", w którym KO odnotowała wzrost i tym samym wyprzedziła Polskę 2050 Szymona Hołowni powiedział: "Po to jest się w polityce, żeby walczyć. Nikt nie powiedział, że władza jest dana raz na zawsze. Najgorsze, co mogło by nam się przytrafić, mojemu środowisku politycznemu, to takie zadufanie i powrót do retoryki kiedyś Donalda Tuska, który mówił, że Platforma nie ma z kim przegrać."

 

Dodał, że wszystkie partie muszą mieć świadomość, że mogą przegrać. 

 

- Jeżeli zabraknie nam pokory, determinacji, zabraknie nam woli do takiego "gryzienia trawy", zabiegania o głosy i poparcie Polaków, to wtedy przegramy na pewno. Nie obawiam się Platformy Obywatelskiej, natomiast obawiam się tych, którzy mogą nas od władzy odsunąć, a tymi, którzy mogą nas od władzy odsunąć są wyborcy przy urnach wyborczych - dodał. 

 

ZOBACZ: KO wyprzedza Hołownię. Najnowszy sondaż IBRiS dla "Wydarzeń"

 

Pytany, nie jest trochę tak, że po latach rządzenia są "tłustymi kotami" europoseł odparł: "jest takie niebezpieczeństwo". - Powtarzam często moim koleżankom i kolegom (...), że jeżeli wpadniemy w nastrój euforyczny, że jesteśmy drugi raz u władzy, w taką postawę, jaka towarzyszyła politykom późnego SLD za czasów rządów Leszka Millera, jeżeli będziemy powtarzać błędy, które towarzyszyły rządom akcji wyborczej "Solidarność", jeżeli wpadniemy w końcu w taką butę i arogancję, przekonanie, że nie mamy z kim przegrać, jaka towarzyszyła późnej Platformie Obywatelskiej, to wtedy na pewno przegramy - powiedział. 

 

Mówiąc o powrocie byłego premiera Donalda Tuska do polskiej polityki, Brudziński zaznaczył, że "powrót każdego Polaka z emigracji do kraju jest czymś, co powinno cieszyć". - Nawet jak wraca polityk, który doprowadził do spektakularnego opuszczenia Wielkiej Brytanii wspólnoty europejskiej, czy jako szef EPP do opuszczenia chrześcijańskich demokratów przez węgierski Fidesz - dodał europoseł.

 

Według niego, dla partii rządzącej najważniejszy jest Polski Ład i to by szukać dialogu w terenie, w powiatach i gminach. - Ja się zgadzam z Grzegorzem Schetyną: wyborów nie wygrywa się w Gdańsku czy Poznaniu, wygrywa się w Końskich, Przysusze, Myśliborzu, dlatego tam z Polakami chcemy się spotykać. Oczywiście nie zapominamy też o wyborcach w dużych miastach - powiedział.

 

Piotr Witwicki pytał europosła, czy przyglądał się spotkaniu Donalda Tuska z wyborcami w Szczecinie. - Donosili mi koledzy (...), że struktury Platformy Obywatelskiej bardzo się mobilizowały, żeby zapewnić frekwencję na spotkaniu Donalda Tuska. Nie lekceważę tych emocji. Oczywistym jest, że Donald Tusk to nie Borys Budka - ocenił polityk.

 

 

Wcześniejsze odcinki "Gościa Wydarzeń" można obejrzeć TUTAJ.

pgo/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!