Zagłodzony pies odebrany byłej sołtys. "Był na granicy życia i śmierci"

Polska
Facebook/Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt odebrał zagłodzonego psa byłej sołtys

"Jego skołtuniona sierść oblepiona była fekaliami i przemoczona od moczu. Wokół niego nie było ani grama wody, nie wspominając o jedzeniu. Na budzie natomiast stały brudne gary ze skisłymi, ugotowanymi kośćmi" - w takich warunkach Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt zastał wycieńczonego psa. Czworonóg został odebrany byłej sołtys wsi Krzyżowa.

"Nieaktualne. Pies zdechł na łańcuchu. Znalazłam go leżącego bez oznak życia. Pozdrawiam" - wiadomość o takiej treści dotarła do wolontariuszy w poniedziałek, kiedy zajmowali się innym pokrzywdzonym czworonogiem. Oni jednak nie odpuścili. Chcieli sami sprawdzić, czy na pomoc na pewno jest już za późno. Jak podkreślają, "wewnętrzne przeczucie mówiło nam »TEN PIES ŻYJE«".

 

ZOBACZ: Kielce. Kara więzienia za próbę zabicia psa

 

Na miejsce dotarli o 3 w nocy. Mieli rację. "Rzeczywiście żył - granica pomiędzy śmiercią była jednak bardzo cienka" - przekazano. Zwierzę niemal nie reagowało na bodźce.

 

"Wzięliśmy konającą istotę i odjechaliśmy" 

Czworonóg został szybko zabrany z miejsca przez przedstawicieli Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Wolontariuszy zauważyła właścicielka psa - była sołtys wsi Krzyżowa. "Krzyczała coś z okna, żeby »spierda***« z jej posesji… Jak chciała, tak zrobiliśmy - wzięliśmy konającą istotę i odjechaliśmy" -  przekazano we wpisie obrońców zwierząt.

 

ZOBACZ: "Psy jak żywe alarmy". Przykute do łańcucha w upale, zaniedbywane od lat

 

Wycieńczone stworzenie trafiło do wrocławskiej kliniki weterynaryjnej. Diagnoza: "odwodnienie, kacheksja, zaniki mięśniowe, nieleczony guz jądra bolący tak, że pies nie może chodzić, do tego uszkodzona w wyniku głodzenia wątroba, ropne wypływy z oczu oraz zgniłe i ropiejące zęby z przetokami".

 

Pies dostał płyny, jedzenie oraz leki. Zwierzę nie miało nawet siły jeść - relacjonowali przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Stan czworonoga poprawił się przed godz. 9, zwierzak "nawiązał kontakt z otoczeniem".

"Na topornym łańcuchu na pewną śmierć"

Stan stworzenia to wynik "wieloletnich zaniedbań" - zaznaczyli obrońcy zwierząt. "Starego i schorowanego psa zamiast leczyć i odpowiednio karmić, pozostawiła na topornym łańcuchu na pewną śmierć" - stwierdzili. Jak dodają, kobiecie za takie postępowanie może grozić do trzech lat pozbawienia wolności.

 

Jeśli chodzi o stan zdrowia uratowanego czworonoga, Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podkreśla, że "istota jest niewyobrażalnie słaba, nie ma na nic siły" - rokowania są "ostrożne".

 

ZOBACZ: "Nie mógł oddychać i się ruszać". Uwięziony labrador miał zaklejony pysk taśmą

 

Organizacja obiecuje, że zadba o zwierzaka. Prosi też o pomoc tych, którzy mogą ich wesprzeć w tych staraniach o życie i zdrowie nowego podopiecznego.  

ms/zdr/Polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!