Echa awantury na posiedzeniu rządu. "Tusk postawi do pionu"

Graffiti

- Włodzimierz Czarzasty przed chwilą "krzyczał", że Lewica nie pozwoli na tego typu ograniczenia. A za chwilę się okaże, że go tak troszeczkę jednak Donald Tusk postawi do pionu - powiedział w "Graffiti" poseł PiS Paweł Jabłoński, odnosząc się do wstrzymania prac nad ustawą ws. reformy PIP.

Dwóch mężczyzn, jeden w czerwonym swetrze i okularach, drugi w garniturze i krawacie, stoją obok siebie.
PAP/Radek Pietruszka / Polsat News
Włodzimierz Czarzasty (z leweJ) i premier Donald Tusk

Donald Tusk oświadczył we wtorek, że podjął decyzję, aby nie kontynuować prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Zaznaczył, że przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi. przypomniał, że projekt zakładał zwiększenie uprawnień PIP.

 

Reforma zakładała m.in., że inspektorzy PIP będą mogli wykrywać fikcyjne bądź pozorne umowy i zamieniać je decyzją administracyjną na umowy o pracę. Jak donosiły w ostatnim tygodniu media, kwestia wspomnianej ustawy wywołała awanturę na posiedzeniu rządu. Z informacji wynika, że Tusk miał poczuć się w tej sprawie oszukany. 

Jabłoński o decyzji Tuska. "To w dużym stopniu teatrzyk".

Do wypowiedzi premiera odniósł się w środowym wydaniu "Graffiti" poseł PiS Paweł Jabłoński.

 

ZOBACZ: Gorzkie słowa wicemarszałka Sejmu. "Partnerstwa między Polską a Ukrainą nigdy nie było"

 

- Wczoraj premier Tusk powiedział, że uznaje sprawę za zakończoną, prace nie będą kontynuowane, mimo tego, że przez pół roku były kontynuowane - powiedział polityk. Dodał, że Stały Komitet Rady Ministrów przyjął tę ustawę i "jest to kamień milowy wpisany do Krajowego Planu Odbudowy".

 

- No, bardzo jestem ciekawy, jak zareaguje marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który zdaje się, że w tym samym studiu mówił kiedyś, że skoczyły się te czasy, kiedy można tak działać, że Lewica nie pozwoli na tego typu ograniczenia. To Lewicy był pomysł, Lewica takie coś przedstawiła - powiedział gość Marcina Fijołka.

 

Jabłoński ocenił, że sytuacja związana z tą ustawą  "to w dużym stopniu teatrzyk".

 

- A dlaczego to jest teatrzyk? (...) Nie wiem czy państwo wiecie, że na ostatniej prostej do ustawy budżetowej wszystkie kluby koalicyjne, zgłosiły poprawkę, gdzie wprowadziły cięcia - powiedział poseł PiS.

 

ZOBACZ: Sienkiewicz o Ziobrze: Większym szacunkiem darzę zwykłych złodziei

 

Jak zaznaczył, "105 milionów złotych zostało ścięte z Państwowej Inspekcji Pracy". - Więc prawdę powiedziawszy, dodanie PIP-owi nowych uprawnień jest pustą zagrywką, jeżeli ta instytucja nie ma pieniędzy - stwierdził gość "Graffiti". - Tu chodzi po prostu o zasoby osobowe. Oni musieliby mieć więcej pracowników, musieliby mieć więcej ludzi do choćby pisania tych tych tych wniosków do sądu czy decyzji administracyjnych - powiedział Jabłoński.

 

- Oni te zasoby ścieli. Teraz się pozornie kłócą między sobą. Podejrzewam, że tu chodzi tak naprawdę o coś zupełnie innego, jakieś targi wewnątrz koalicyjne - ocenił. Stwierdził również, że nie wierzy, iż politycy Lewicy wyjdą z rządu, bo - w jego opinii "oni są tam dla stołków, nie dla obrony praw pracowniczych".

"To nie służy Polsce". Jabłoński ocenił wypowiedź Tuska ws. Grenlandii

Jabłoński odniósł się również do słów Tuska ws. Grenlandii.

 

Premier podkreślił we wtorek, że żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić innemu członkowi paktu. - Inaczej NATO traciłoby sens, gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu czy wzajemnych agresywnych kroków - powiedział Tusk, komentując wypowiedzi Donalda Trumpa dot. przyłączenia tej wyspy do USA.

 

ZOBACZ: KO na czele, ale dwóch koalicjantów poza Sejmem. Najnowszy sondaż

 

- Donald Tusk nie powinien tego typu wypowiedzi udzielać, bo one mają trochę bez sensu konfrontacyjny charakter - ocenił poseł PiS. Dodał, że dziwi się, iż szef rządu "opowiada taki rzeczy, bo to nie służy Polsce".

 

Polityk podkreślił, że o przyszłości Grenlandii powinni decydować tylko i wyłącznie jej mieszkańcy.

 

- To nie jest ogólna teza, gołosłowne twierdzenie. To jest wprost zapisane w ustawie - powiedział gość Marcina Fijołka. Wyjaśnił, że w 2008 roku odbyło się na Grenlandii referendum, podczas którego zapisano w przyjętym dokumencie, iż to naród grenlandzki podejmie decyzję ws. dalszych losów wyspy. Zaznaczył, że zostało to zaakceptowane przez Danię.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Adam Gaafar / ml / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie