Zgubił młotek, znalazł skarb warty fortunę. Nikt się tego nie spodziewał
Szukali młotka, a znaleźli skarb wart 1,75 miliona funtów. Historia dwóch mieszkańców wschodniej Anglii do dziś pokazuje, że najlepsze scenariusze pisze samo życie. Mało kto przypuszczałby bowiem, że zamiast zgubionego narzędzia natrafi na bezcenne monety, biżuterię i zastawę stołową z czasów Cesarstwa Rzymskiego.

Był listopad 1992 roku. Rolnik Peter Whatling z angielskiej miejscowości Hoxne zgubił młotek. Uznał, że w jego odnalezieniu pomoże mu kolega, Eric Lawes - emeryt, który hobbystycznie poszukiwał przedmiotów ukrytych w ziemi za pomocą wykrywacza metalu. W pewnym momencie urządzenie wydało charakterystyczny dźwięk.
Wikimedia CommonsSkarb wydobyty kilkanaście wieków później
Szybko okazało się, że jego źródłem nie była zguba rolnika, lecz złote i srebrne monety oraz elementy biżuterii. Mężczyźni niezwłocznie powiadomili lokalne władze, a na miejsce wezwano archeologów, by zabezpieczyć znalezisko przed zniszczeniem.
Specjaliści wkrótce zorientowali się, że mają do czynienia z cennym odkryciem. Temat odbił się szerokim echem w zagranicznej prasie, określającym skarb jako "największy i najpóźniejszy, jaki kiedykolwiek znaleziono w Wielkiej Brytanii".
Łącznie odkryto 14 865 monet oraz ponad 200 przedmiotów, w tym elementy zastawy stołowej i biżuterii - wynika z publikacji Suffolk Heritage Explorer.
Wikimedia CommonsHistorycy ustalili, że kosztowności pochodzą z okresu po 407 roku n.e., czyli z czasów schyłku rzymskiej obecności na Wyspach Brytyjskich. Wszystko wskazuje na to, że ktoś zadał sobie znaczny trud, by je starannie ukryć. Przedmioty znajdowały się w skrzyni, po której zachowały się metalowe okucia. Część kosztowności owinięto słomą lub umieszczono w osobnych pojemnikach.
ZOBACZ: Czy to najdroższy megaprojekt w historii świata? Jego budowa trwała 35 lat
Wiele poszlak wskazuje na to, iż skarb należał do zamożnej i wpływowej rodziny. Na jednej z bransolet odkryto inskrypcję skierowaną do "Pani Juliany", a na innych przedmiotach pojawia się imię "Aureliusz Ursycyn". Niewykluczone, że były to dobra należące do bogatego małżeństwa zamieszkującego te tereny.
Zawrotna kwota dla znalazców
Do dziś nie jest jasne, dlaczego fortuna została ukryta w ziemi. Niewykluczone, że był to jedynie jej fragment, który planowano odzyskać w spokojniejszym czasie. W V wieku Wyspy Brytyjskie były bowiem narażone na najazdy szkockich i irlandzkich plemion. Czy bogactwa zostały schowane przed nimi?

Co ciekawe, wiele monet było obciętych. To sugeruje praktykę odkrawania ich kawałków, aby pozyskać kruszec na bicie kolejnego pieniądza. Eksperci zwrócili też uwagę na pieprzniczkę z wizerunkiem eleganckiej kobiety, w zdobionej tunice i z charakterystyczną fryzurą.
Cytowana przez BBC archeolog dr Catherine Johns wskazuje, że takie uczesanie "wymagałoby wykwalifikowanego fryzjera". Ekspertka uważa, że nie jest to bogini, cesarzowa czy święta.
"Może to być po prostu wizerunek zamożnej i arystokratycznej kobiety z późnego okresu rzymskiego - dokładnie takiej osoby, która posiadałaby i używała biżuterii oraz zastawy stołowej znalezionej w skarbie" - oceniła.
ZOBACZ: Gigantyczny szmaragd odnaleziony na Madagaskarze. Waży 300 kilogramów
Łączna waga znaleziska przekraczała 27 kg. Odkrywcy nie pożałowali decyzji o zgłoszeniu sprawy władzom. Muzeum Brytyjskie zapłaciło za skarb 1,75 mln funtów. Zgodnie z obowiązującym prawem cała kwota przysługiwała znalazcy, czyli Ericowi Lawesowi. Ten jednak zdecydował się podzielić pieniędzmi z Peterem Whatlingiem.
A zgubiony młotek? Odnalazł się i - co ciekawe - również trafił do zbiorów Muzeum Brytyjskiego.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej