"Zaginione Miasto" pod oceanem istnieje naprawdę. Tu mogło powstać życie na Ziemi
Loty w przestrzeń kosmiczną, wysyłanie łazików na inne planety Układu Słonecznego, odbieranie sygnałów docierających z centrum Drogi Mlecznej - naukowcy coraz lepiej poznają przestrzeń poza Ziemią. Okazuje się jednak, że wciąż wiele nieodkrytych miejsc znajduje się także na naszej planecie. Jednym z nich jeszcze do niedawna było tzw. Zaginione Miasto.

Na zachód od Grzbietu Środkowoatlantyckiego, ciągnącego się od Islandii aż po Antarktydę na samym szczycie zatopionej góry o nazwie Atlantis odkryto krajobraz wież węglanowych osiągających wysokość nawet 60 metrów. Miejsce to znajduje się około 3700 km na wschód od Florydy. W 2000 roku na głębokości około 700 metrów odkryli je naukowcy podczas wyprawy sponsorowanej przez National Science Foundation. Obecnie wiadomo, że jest to najdłużej istniejące oceaniczne środowisko wentylacyjne.
ZOBACZ: Naukowcy nie mają wątpliwości. Superwulkan dał o sobie znać
Choć nazwa "Zaginione Miasto" brzmi jak legenda, to jest to naturalna formacja geologiczna ukryta głęboko pod powierzchnią oceanu. Nazwa odnosi się do m.in. charakterystycznych podwodnych wież, kolumn i kominów, które swoim kształtem przypominają... zabudowę miejską.
Zaginione Miasto miejscem powstania życia na Ziemi
Prace nad kominami hydrotermalnymi "Zaginionego Miasta" prowadzą od lat naukowcy z University of Washington i Woods Hole Oceanographic Institution (WHOI). Zaobserwowali, że za sprawą reakcji wody morskiej ze skałami pod polem podwodnych wież powstają węglowodory, będące cząsteczkami niezbędnymi do życia.
ZOBACZ: Czy to najdroższy megaprojekt w historii świata? Jego budowa trwała 35 lat
"Produkcja takich cegiełek budulcowych życia sprawia, że kominy przypominające te w 'Zaginionym Mieście' są silnymi kandydatami na miejsca, w których mogło powstać życie na Ziemi" - informują naukowcy WHOI.
Węglowodory są podstawą życia komórkowego. Ich pojawienie się na Ziemi było impulsem do późniejszego rozwoju prostych form życia, które ewoluowały wraz z czasem w bardziej zaawansowane organizmy.
Wikimedia CommonsWoda wypływająca z "Zaginionego Miasta" osiąga temperaturę 93,33 st. Celsjusza (200 st. Farenheita). Nie jest to wynik podgrzewania przez magmę (wówczas wartość byłaby zdecydowanie wyższa), lecz serpentynizacji, czyli reakcji chemicznej między wodą morską a skałami płaszcza.
"Głównym procesem uczestniczącym w produkcji wodoru naturalnego jest metamorficzny proces serpentynizacji, typowy dla skał ultrazasadowych, zachodzący w skałach bogatych w żelazo, w obecności wody, w warunkach wysokiej temperatury" - wyjaśniają Irena Matyasik i Maria Ciechanowska z Instytutu Nafty i Gazu - Państwowego Instytutu Badawczego.
Przyszłość "Zaginionego Miasta"
W systemie hydrotermalnym "Zaginionego Miasta" reakcja między skałami a wodą morską powoduje wytwarzanie dużych ilości wodoru i metanu. Powstające tam węglowodory charakteryzują się również dużą złożonością - nie powstały z atmosferycznego dwutlenku węgla.
W 2024 roku wydobyto z systemu hydrotermalnego próbkę rdzeniową o długości 1268 metrów. Jej analiza pozwala dokładnie poznać budowę i funkcje płaszcza Ziemi.
ZOBACZ: Zmiana na Antarktydzie. Naukowcy przesunęli biegun południowy
"Przejście otworu U1601C pod powierzchnię pola hydrotermalnego 'Zaginionego Miasta' stwarza okazję do zbadania granic i zasięgu życia w litosferze oceanicznej oraz stanowi potencjalną platformę do przyszłych eksperymentów nad geologią, chemią i biologią [...] systemu hydrotermalnego" - tłumaczą badacze Uniwersytetu w Cardiff w Wielkiej Brytanii.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej