Prokuratura: Stefan W. był przy Pałacu Prezydenckim, mógł planować popełnienie przestępstwa

Polska

Z ustaleń wynika, że Stefan W. po wyjściu z więzienia był w Warszawie, w tym przy Pałacu Prezydenckim, i mógł planować przestępstwo - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Polska Agencja Prasowa napisała w piątek, że podejrzany o zabójstwo Pawła Adamowicza próbował wówczas dostać się na teren Pałacu. Rzecznik Służby Ochrony Państwa nie potwierdził jednak, że do takiego incydentu doszło.

"W związku z pytaniami dziennikarzy prokuratura potwierdza, że zwróciła się do Kancelarii Prezydenta RP, Służby Ochrony Państwa i Urzędu Miasta Warszawy o zapis monitoringu z okolic Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Podjęte działania mają związek z wyjaśnieniami złożonymi przez Stefana W., podejrzanego o zabójstwo Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza, i będą służyć ich weryfikacji" - przekazała gdańska prokuratura.

 

Jak dodała z jej ustaleń dokonanych w toku postępowania, wynika, że po tym, jak 8 grudniu ub.r. opuścił zakład karny, W. był w Warszawie - w tym przy Pałacu Prezydenckim - i "mógł planować popełnienie przestępstwa".

 

Jednocześnie poinformowano, że w śledztwie dotyczącym zabójstwa Adamowicza gdańska prokuratura przesłuchała już około 70 osób - w tym świadków zdarzenia, pracowników ochrony, funkcjonariuszy Policji obecnych na miejscu zdarzenia i biorących udział w zatrzymaniu, a także członków rodziny podejrzanego.

 

W postępowaniu ponadto zgromadzono pełną dokumentację medyczną dotyczącą stanu zdrowia podejrzanego.

 

- Powołano szereg biegłych z różnych dziedzin medycyny sądowej, w tym patomorfologów, psychiatrów, toksykologów oraz biegłych z zakresu informatyki celem zbadania zabezpieczonych nośników elektronicznych. Zabezpieczono także dokumentację z zakładu karnego dotyczącą wykonywania kary pozbawienia wolności przez Stefana W. - przekazała prokuratura informując o aktualnym stanie śledztwa.

 

Jak zaznaczono "gromadzone materiały są na bieżąco analizowane przez prokuraturę".

 

Spychalski: jesteśmy gotowi przekazać monitoring 

 

- Na wniosek prokuratury jesteśmy gotowi przekazać monitoring Pałacu Prezydenckiego - zapowiedział rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od SOP nie było takiego zdarzenia - powiedział pytany o doniesienia, że Stefan W. próbował wtargnąć na teren Pałacu.

 

- Zgodnie z informacjami uzyskanymi od Służby Ochrony Państwa nie było takiego zdarzenia - powiedział w piątek dziennikarzom Spychalski, pytany o te doniesienia. Jak dodał, "być może pan Stefan W. chciałby wejść na teren Pałacu Prezydenckiego, tego nie możemy wykluczyć, natomiast taki incydent nie był odnotowany".

 

- Współpracujemy z prokuraturą. Jeżeli prokuratura zgłosi się do nas z prośbą o przekazanie monitoringu, to oczywiście Pałac Prezydencki taki monitoring przekaże. Nie ma z tym najmniejszego problemu - powiedział rzecznik prasowy prezydenta.

  

 

Każda informacja zostanie sprawdzona

 

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik pytana o ostatnie doniesienia medialne dotyczące Stefana W. powiedziała: - Będziemy się starali przekazywać wszelkie informacje z tego postępowania bardzo transparentnie, jeśli będą nam pozwalały na to przepisy. (...) Zostanie sprawdzona linia obrony podejrzanego i to co w prokuraturze wskazał, jak również zostaną sprawdzone wszelkie okoliczności jego działania, postępowania, motywów działania.

 

Jak przyznała "dzisiaj do mediów wyciekła informacja, że był pod Pałacem Prezydenckim". - Fakt faktem, taka okoliczność została wskazana w prokuraturze i taka okoliczność jest sprawdzana - zaznaczyła prokurator.

 

- Każda okoliczność dotycząca jego postępowania, jego pobytu, jego zachowania i motywacji zostanie sprawdzona - zapewniła prok. Bialik. Dodała, że na te wszystkie czynności potrzeba czasu, zaś prokuratura prowadzi czynności bardzo sprawnie - wielu świadków zostało już przesłuchanych.

 

Miał próbować wedrzeć się na teren Pałacu

 

Jak napisała Polska Agencja Prasowa, o swoich planach Stefan W. miał opowiadać koledze z więzienia, którego spotkał po wyjściu na wolność. Wspominał mu o zamachu. Odgrażał się, że dokona czegoś, "co będzie słynne na cały świat". O tym, że "zrobi wielkie wydarzenie w Warszawie", miał opowiadać również rodzinie - wynika z ustaleń prokuratury, do których dotarła PAP.

 

Stefan W. odwiedził Warszawę wcześniej niż rodzinny dom. Bezpośrednio z więzienia, w którym spędził pięć i pół roku za napady na banki, kazał się zawieźć taksówką na lotnisko i przyleciał do stolicy. W kasynie przegrał dwa tysiące złotych, które odebrał z więziennego depozytu.

 

Jak zeznał, około trzeciej w nocy przyszedł przed Pałac Prezydencki. Chciał się dostać na jego teren. Nie zdołał sforsować ogrodzenia i ostatecznie zrezygnował. Rano wrócił na gapę pociągiem do Gdańska.

 

Stefan W. - jak zeznał w śledztwie - był przekonany, że jest śledzony przez policję. Myślał tak, bo odgrażał się, że dokona zamachu. W śledztwie nie chce odpowiadać na pytania, skąd miał nóż, którym zabił prezydenta Gdańska, ani jak znalazł się w jego pobliżu na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

 

 

Dera: prezydent ma profesjonalną ochronę

 

- Groźby pod adresem prezydenta Dudy się zdarzają. Każdy taki przypadek jest zgłaszany odpowiednim służbom i jest reakcja służb - powiedział w piątek w programie "Graffiti" w Polsat News Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta. 

 

Pytany, czy w związku z atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza prezydent Duda ma wzmocnioną ochronę, Dera zaznaczył, że prezydent RP jest w grupie polityków, którzy są chronieni na mocy ustawy.

 

- Jest to ochrona profesjonalna. Tam do takich zdarzeń nie może dojść i nie dochodzi na szczęście, ale jest cała grupa polityków, która takiej ochrony nie ma, jak w przypadku prezydentów miast, ministrów - mówił.

 

 

ZOBACZ TEŻ - Służba Więzienna: Stefan W. nie współpracował w procesie resocjalizacyjnym:

 

 

 

bas/paw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze