Wojtunik: w sprawie VAT nie widzę zaniedbań służb specjalnych

Polska
Wojtunik: w sprawie VAT nie widzę zaniedbań służb specjalnych
Polsat News

- Nie widzę zaniedbań czy defektu w działaniu służb specjalnych w kwestii wyłudzeń podatkowych - ocenił b. szef CBA Paweł Wojtunik przed komisją śledczą ds. VAT. Robiły wszystko co możliwe - stwierdził. - Sprawy VAT-owskie nie były wyjątkowymi, można mówić o wielu innych przestępczych procederach - dodał. - Pewnych rzeczy nie wiemy w trakcie popełniania przestępstwa, tylko po fakcie - zauważył.

Paweł Wojtunik, który w latach 2009-2015 stał na czele CBA zeznawał we wtorek przed sejmową komisją śledczą ds. VAT. Jego pełnomocnik zgłosił wniosek o wyłączenie przewodniczącego komisji Marcina Horały z przesłuchania, ale komisja odrzuciła ten wniosek. 

 

Zdaniem pełnomocnika Pawła Wojtunika przewodniczący Horała "może nie być bezstronny co do oceny zeznań" Wojtunika, bo m.in. wypowiadał się na temat działań CBA za jego czasów i mówił, że dochodziło tam wtedy do nadużyć. - To jest ocena, która nie powinna paść przed przesłuchaniem - powiedział.

 

Poza tym Horała, zdaniem pełnomocnika, krytykował zeznania Wojtunika przed innymi komisjami. Wszystko to, dodał, budzi wątpliwości co do bezstronności przewodniczącego. Zgodnie z artykułem 6 ustawy o komisji śledczej złożył więc wniosek o wyłączenie Horały.

 

- Tego rodzaju wniosek jest w moim odczuciu absurdalny - powiedział sam zainteresowany. Tłumaczył, że każda ocena, formułowana publicznie, musiałaby powodować wyłączanie z przesłuchań.

 

- To jest nadinterpretacja tego artykułu - przekonywał Horała. Nie odnosi się do moich osobistych relacji ze świadkiem, tylko ogólnych opinii.

 

 

Komisja odrzuciła wniosek pełnomocnika. Nikt go nie poparł, przedstawiciele PiS byli przeciw, członkowie komisji z opozycji się wstrzymali.

 

Lista 100 liderów świata przestępczego

 

Zeznając przed komisją Wojtunik zapewnił, że przez całą służbę w CBŚ i CBA on i jego współpracownicy byli zdeterminowani, pryncypialni oraz starali się reagować na każde naruszenie prawa.

 

W długiej wstępnej wypowiedzi przed komisją Wojtunik mówił głównie o swojej działalności jako dyrektora policyjnego CBŚ, na którego czele stał od końca 2007 r. Mówił m.in., że Centralne Biuro Śledcze nakierowane było na przestępczość gospodarczą, także dlatego, że można było zaobserwować proces przekwalifikowywania się zorganizowanych grup z brutalnej działalności w kierunku przestępstw gospodarczych, np. obrotu paliwami.

 

Zaznaczył, że problem w zwalczaniu przestępczości ekonomicznej występował w policji zawsze, ale to właśnie CBŚ jako jedyna służba podjęła skuteczną walkę z tym zjawiskiem. 

 

"W CBŚ sprawy ekonomiczne były zjawiskiem masowym" - zapewnił Wojtunik. Stworzony został m.in. system odzyskiwania mienia, utraconego w ramach przestępstw gospodarczych i jak zapewnił Wojtunik CBŚ miało sukcesy na tym polu. Przekazał, że w 2009 r. Biuro zabezpieczyło ponad 170 mln zł i odzyskano mienie o wartości 28 mln zł.

 

Wojtunik mówił także, że negatywnym zjawiskiem było to, że bandyci w zakładach karnych "nabywali nowych kwalifikacji" i stawali się przestępcami ekonomicznymi. Stąd, jak twierdził, stworzył pomysł opracowania listy 100 liderów świata przestępczego, którzy byli monitorowani cały czas, niezależnie od tego gdzie byli.

 

Przekonywał też, że system zwalczania przestępczości ekonomicznej w CBŚ był systemem kompleksowym. - Ale nie pamiętam, byśmy zajmowali się przestępstwami VAT-owskimi jako przestępstwami indywidualnymi - powiedział.

 

Skupiano się na korupcji

 

Jak tłumaczył Wojtunik, w czasach gdy kierował on CBA - w latach 2009-2015 - akcent, także w wytycznych, położony był na korupcję na różnych szczeblach władzy. Ale sprawy dotyczące VAT też się pojawiały - stwierdził. - To, że CBA w wytycznych nie miało wskazania na VAT uważam za całkowicie zgodne z ustawą i kompetencjami Biura - dodał.

 

Pytany przez szefa komisji śledczej Marcina Horałę, czy w czasach, gdy kierował Biurem pojawiały się sygnały z zewnątrz o dużych rozmiarach wyłudzeń VAT, Wojtunik odparł, że nie potrafi precyzyjnie odpowiedzieć, ale łatwo to sprawdzić, bo od 2010 r. wszystkie takie informacje były dokumentowane i rejestrowane.

 

Wojtunik powiedział też, że "nie zapadła mu w pamięci" żadna rozmowa o problemie wyłudzeniach VAT z premierami Donaldem Tuskiem i Ewą Kopacz. Zaznaczył, że cały czas CBA prowadziło współpracę "na wysokim poziomie" z Głównym Inspektorem Informacji Finansowej. Jako CBA wielokrotnie inicjowaliśmy działania organów kontroli skarbowej - dodał.

 

"Pierwsza sprawa VAT-owska była w 2010 r."

 

Mówiąc o swej działalności w CBA Wojtunik zaznaczył, że pierwsza sprawa VAT-owska była w 2010 r., potem także w 2012 r. Jednak w CBA skala informacji przekazywanych przez generalnego inspektora informacji finansowej była niewielka w porównaniu do CBŚ.

 

Ponadto CBA dostarczało opracowania analityczne, dotyczące zagrożeń interesu ekonomicznego państwa na ręce premiera, szefa MSW i koordynatora służb - średnio po kilkanaście rocznie.

 

Wojtunik zwracał zarazem uwagę, że w sprawozdaniach za rok 2007, 2008 i 2009 (gdy biurem kierował Mariusz Kamiński) w CBA nie było żadnych spraw, dotyczących wyłudzania VAT.

 

Ponadto po odejściu świadka z CBA przeprowadzono szczegółowy audyt, w ramach którego zbadano wszystkie możliwe sfery działania CBA. Choć Wojtunik, jak mówił, nie zgadza się z wieloma tezami, w audycie nie stwierdzono żadnych uwag, co do działalności w sferze przestępczości gospodarczej. - Nie pojawia się tam ani razu słowo VAT - powiedział.

 

Podkreślał też, że nigdy nie spotkał się z zarzutem, że spraw dotyczących VAT "powinno być więcej, czy jest ich mało". - Nie pamiętam, by w dokumentach i w kontaktach z parlamentarzystami ten problem był akcentowany jako zaniechany - oświadczył. - CBA nie jest instytucją powołaną do przestępstw związanych z VAT - dodał.

 

"Wiedzieliśmy, że problem przestępczości jest poważny i narasta"

 

Wojtunik był pytany we przez członków komisji śledczej o działania CBŚ i CBA skierowane przeciwko procederowi wyłudzeń i nielegalnego obrotu w zakresie paliw w okresie, gdy pełnił on funkcję szefa tych służb.

 

- Wiedzieliśmy, że jest to poważny problem i widzieliśmy tendencje narastające, i widzieliśmy dużą dynamikę przestępczości związanej z paliwami - podkreślił.

 

Wojtunik zauważył przy tym, że służby odnosiły coraz więcej sukcesów w walce z tym procederem. - Było też przeświadczenie, że jesteśmy coraz bardziej skuteczni ponieważ, mieliśmy coraz więcej sukcesów. Oczywiście nie zlikwidowaliśmy tego, bo się nie da zlikwidować tej patologii tylko naszymi działaniami - zaznaczył.

 

- Gdyby nie Centralne Biuro Śledcze wówczas, skala tej przestępczości byłaby nie do opanowania. Proceder rósł, ale my byliśmy coraz bardziej efektywni. Byliśmy coraz lepsi w ściganiu tego typu przestępstw - oświadczył.

 

"Przestępstwa VAT-owskie były częścią szerszej działalności"

 

Wojtunik oceniał, że "pewnie duża część" grup przestępczych albo brała udział, albo organizowała "przestępstwa VAT-owskie, karuzelowe". Jak podkreślał, CBŚ nie prowadziło oddzielnej statystki do tego typu przestępstw i - jak oceniał - nawet dziś trudno byłoby określić, co jest głównym przestępstwem danego gangu. Jeżeli to są np. porwania, zabójstwa i VAT, to VAT nieco "ginie" w reszcie działalności.

 

Wojtunik mówił też, że VAT był bardzo ważny jako źródło środków dla grup przestępczych. Podawał przykład gangu zajmującego się przemytem i produkcją papierosów. To jest grupa o charakterze kryminalnym, ale po zatrzymaniu jej członków pojawiały się już zarzuty stricte gospodarcze, VAT-owskie itp., bo ich działalność generowała straty dla skarbu państwa.

 

Pytany przez członka komisji Błażeja Pardę (Kukiz"15) o to "jakie cele polityczne realizował jako szef CBA" Wojtunik oświadczył, że ani w CBA, ani w CBŚ nigdy nie realizował żadnego celu politycznego.

 

- Gdybym realizował jakieś cele polityczne, nigdy by państwo nie usłyszeli o sprawie starachowickiej" - stwierdził. "W okresie, gdy byłem szefem CBA było wiele dowodów do niezadowolenia ówczesnych rządzącym - dodał.

 

Biuro "rzucało się na tematy nierozpoznane, np. korupcji w komisji kościelnej, co było wtedy tematem tabu" - mówił.

 

Wojtunik zaznaczył jednocześnie, że "gdy CBA zajmuje się częściej opozycją niż sprawującymi władzę i jest bardzo blisko afiliowane z politykami łatwo postawić zarzut" realizacji celów politycznych. "I taki zarzut jest dzisiaj uzasadniony" - oświadczył.

 

Wojtunik był też pytany przez członków komisji o czystki kadrowe w służbach. Zwrócił uwagę, że w latach 2006-2007 w służbach nastąpiły masowe zwolnienia kadry kierowniczej.

 

- Mam na myśli masowe zwolnienia części kadry kierowniczej w szczególności z CBŚ, bez względu na ocenę profesjonalizmu poszczególnych funkcjonariuszy z uwagi na przeszłość i służbę w organach MO, SB czy w organach wojskowych. Wielu dobrej klasy specjalistów, autorytetów musiało opuścić służbę. Oceniałem to jako poważne osłabienie - zaznaczył.

 

- Ta rotacja w 2006 r i 2007 r. była czymś, co pewnie nie pomogło i nie usprawniło działań organów ścigania w szczególności CBŚ wobec największych wyzwań - ocenił Wojtunik.

 

W jego ocenie "w CBA w 2009 r. większość komórek działała na bardzo niskim poziomie. - Były delegatury które przez rok nie miały ani jednego wyjazdu związanego z zatrzymaniem - zaznaczył.

 

Wojtunik: od 31 grudnia 2018 r. jestem emerytem

 

- Od 31 grudnia 2018 r. jestem emerytem; zakończyła się moja misja doradcy wysokiego szczebla Unii Europejskiej w Mołdawii, której byłem częścią - zeznał Wojtunik. Pełnił tam rolę doradcy unijnego.

 

Na pytania Małgorzaty Janowskiej (PiS), czy był w jakiś sposób polecony na tę funkcje, zapewnił, że nie da się być polecanym, w unijnej procedurze konkursowej, w której wystartował, by uzyskać tę pracę. Przypomniał, że zgłosił swoją kandydaturę w konkursie, po nagłym odejściu z CBA, został wybrany spośród 24 kandydatów. "Jestem dumny, że przez trzy lata udaje mi się funkcjonować poza prywatnym biznesem i polityką. Moi poprzednicy wyznaczali inne standardy w tym zakresie" - ocenił.

 

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) uchylił kilka pytań Janowskiej, według niego wychodzących poza zakres prac komisji zajmującej się kwestią VAT. Jedno z nich - dotyczące "afery stoczniowej" - komisja podtrzymała, ale Wojtunik wstrzymał się od odpowiedzi na pytania w takim wątku. Ostatecznie jednak wyjaśnił, że mógłby odpowiedzieć na to pytanie dopiero po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi tych spraw. Przypomniał, że kwestie operacyjne pozostają tajemnicami państwowymi, a sprawy śledcze nie podlegały jego ocenie.

 

Wojtunik podkreślił, że prowadzony po jego odejściu audyt i brak spraw z niego wynikających, jego zdaniem oznacza, że postępowania CBA były prowadzone zgodnie ze sztuką, ponieważ w innym razie nieprawidłowości zostałyby wykorzystane przeciw niemu.

 

Zapewnił, że w każdej sprawie korupcyjnej CBA chciała działać w całości sprawy - nawet w sprawach kryminalnych, związanych z korupcją. Zaznaczył jednak, że to prokuratura prowadzi czynności i prokuratur określa zakres śledztwa oraz działań służby.

 

Wojtunik dopytywany o współpracę z innymi służbami i instytucjami państwa zapewnił, że taka współpraca istniała. Co do konkretnych liczb - ile było wspólnych spraw, odesłał do istniejących sprawozdań z pracy CBA - jawnych i niejawnych.

 

"Nie spotkałem się z jedną mafią, odpowiadającą za całość wyłudzeń VAT"

 

- Nie spotkałem się z klastyczną mafią, która jako jeden twór odpowiadała by za całość wyłudzeń VAT - mówił przed komisją śledczą. To działalność rozdrobniona, trudna w ściganiu - ocenił.

 

Jak mówił Wojtunik, w wytycznych Prezesa Rady Ministrów dla CBA nie pojawiała się kwestia wyłudzeń VAT, ale - jak zauważył - można zweryfikować, czy temat ten nie pojawiał się w wytycznych dla innych służb, np. ABW. - W przypadku CBA nie potrafię wskazać dokumentu, na podstawie którego bylibyśmy zewnętrznie zadaniowani - zaznaczył. - Ale w systemie służb CBA było najmniej wiązane z takimi procederami - dodał.

 

Wojtunik podkreślał, że w czasie, gdy kierował CBA, w konkluzjach analiz przygotowywanych przez Biuro kwestia VAT nie występowała, występowały natomiast obszary, mające wpływ na ściągalność tego podatku. Jak mówił, Biuro zdiagnozowało obszary zagrożeń korupcyjnych, które mogą się przekładać na ściągalność. I to się potem potwierdziło - zaznaczył.

 

Były szef CBA mówił też, że z tego co pamięta, większość spraw, dotyczących wyłudzeń VAT, a prowadzonych przez CBA było inicjowanych na skutek znajdywania związków urzędników z tym procederem. Informacje o korupcji urzędników zawsze miały wysoki status i nigdy nie były zostawiane bez sprawdzenia - zapewnił.

 

Wojtunik: w sprawie VAT nie widzę zaniedbań służb

 

- Sprawy VAT-owskie nie były wyjątkowymi, można mówić o wielu innych przestępczych procederach - dodał Wojtunik. - Często mamy poczucie, że gdybyśmy widzieli to wcześniej to byśmy działali inaczej. Pewnych rzeczy nie wiemy w trakcie popełniania przestępstwa, tylko po fakcie - zauważył.

 

Wojtunik zwrócił też uwagę, że nigdy sprawy VAT-owskie nie były akcentowane w czasie dyskusji nad dorocznymi sprawozdaniami CBA w parlamencie, a sprawozdania te były odbierane w sposób pozytywny, co jest do zweryfikowania. Nigdy też się nie zdarzyło, żeby szef rządu nie zatwierdził planu działania CBA na rok następny - dodał.

 

Szef komisji Marcin Horała (PiS) dociekał, dlaczego przestępstwa związane z wyłudzeniem VAT nie były traktowane jako priorytet, skoro zostały zauważone w mapie zagrożeń korupcyjnych w latach 2004-2009. Jak mówił Horała, padało tam stwierdzenie, że obecnie korupcja coraz częściej dotyczy przestępstw podatkowych, przede wszystkim ze zwrotem podatku VAT.

 

Wojtunik tłumaczył, że z perspektywy postępowań CBA, wyłudzenia VAT były ujawniane w związku z podejrzeniem korupcji różnego rodzaju, natomiast samym wyłudzeniom korupcja niekoniecznie towarzyszy.

 

"Ekstra budżet państwa wyciekł"

 

Szef komisji Marcin Horała (PiS) powiedział we wtorek w TVP Info, że przesłuchanie Wojtunika "wniosło sporo" do sprawy, ponieważ "pokazało, że CBA właściwie wokół problemu wyłudzeń podatku VAT przeszło obok".

 

Wcześniej Horała mówił o przesłuchaniu Wojtunika w poniedziałek w programie "Wydarzenia i Opinie". - Zapytam go o działania służb w kierunku zwalczania zorganizowanej przestępczości grożącej bezpieczeństwu ekonomicznemu państwa. Na wyłudzeniach podatku VAT Polska straciła w ciągu ośmiu lat budżet państwa, ekstra budżet państwa wyciekł - zapowiedział przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. VAT.  

 

 

Modzelewski, Rostowski, Chojna-Duch

 

Na początku grudnia ub. roku zeznawała Katarzyna Zajdel-Kurowska, która była wiceministrem finansów między styczniem 2007 roku a lutym 2009 roku. Mówiła, że w 2008 r. sytuacja finansów publicznych wydawała się stabilna, nie wskazywano, że cokolwiek złego dzieje się z podatkami. Przekonywała, że w 2008 r. nie było jeszcze problemu spadku dochodów z poszczególnych podatków, a w 2007 r. i 2008 r. był przyrost przychodów budżetowych.

 

Wcześniej komisja przesłuchała byłego ministra finansów Jana Vincenta Rostowskiego oraz kilku innych jego zastępców - Elżbietę Chojnę-Duch, Dariusza Daniluka, Dominika Radziwiłła, Ludwika Koteckiego, Stanisława Gomułkę. Przesłuchała też byłych prokuratorów generalnych Andrzeja Seremeta, a także Zbigniewa Ćwiąkalskiego i Andrzeja Czumę, łączących tę funkcję ze stanowiskiem ministra sprawiedliwości. Świadkiem był także Michał Kanownik, prezes Zarządu Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT - Cyfrowa Polska.

 

"Stworzono prawo tak, by stało się one źródłem zarobku dla kogoś"

 

Jako pierwszy świadek, we wrześniu ub. r. zeznawał przed komisją prof. Witold Modzelewski, ekspert podatkowy, autor pierwszej ustawy o VAT, wiceminister finansów w latach 1992-96. Mówił, że jego zdaniem ekipa PO-PSL ponosi odpowiedzialność za to, że powstał mechanizm, który spowodował utratę dochodów budżetowych i powstanie biznesu optymalizującego podatki. Podkreślił, że nie jest to efekt niewiedzy czy nieudolności, tylko złej woli osób. Uważa też, że wręcz "stworzono prawo tak, by stało się one źródłem zarobku dla kogoś".

 

Obciążające ekipę Rostowskiego zeznania złożyła także była wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch. Mówiła m.in., że to nie Rostowski, tylko szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak miał nieformalną polityczną władzę nad formułowaniem prawa podatkowego na etapie prac rządowych.

 

Z zeznań Chojny-Duch wynika też, że istotną rolę przy tworzeniu projektu ustawy odgrywał szef sejmowej komisji Przyjazne Państwo Janusz Palikot, który był jednym z głównych konsultantów Nowaka. Według Chojny-Duch minister Rostowski akceptował konflikt interesów, dopuszczając do wprowadzenia zewnętrznych doradców, którzy przejmowali proces legislacyjny od urzędników resortu.

 

Rola Renaty Hauder

 

Zdaniem byłej wiceminister szczególną rolę wśród doradców miała Renata Hayder, która była doradcą społecznym Rostowskiego i jednocześnie zatrudniona była w firmie Ernst & Young. Chojna-Duch nazywa ją "superpracownikiem" i twierdzi, że konsultowała ona z urzędnikami propozycje legislacyjne i przedstawiała swoje projekty. Jej ingerencja - zdaniem byłej wiceminister - daleko wykraczała poza funkcję opiniodawczo - doradczą.

 

Zeznania Chojny-Duch spowodowały, że komisja złożyła w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. "Jest ono absurdalne" - skomentował wówczas Rostowski na Twitterze.

 

Sam Rostowski zaprzeczał zeznaniom swojej byłej zastępczyni, przekonując, że ani Nowak, ani Hayder nie mieli istotnego wpływu na tworzenie projektów ustaw w MF.

 

Podczas przesłuchania Rostowski kwestionował też zasadniczy zarzut komisji, że w latach 2008-2015 luka w VAT wyniosła 300 mld zł, jak również, że luka wzrosła za rządów PO. Według niego to "zupełnie niedopuszczalne twierdzenie". Nie zgodził się też z tezą, że luka VAT to oszustwa, a szczególnie oszustwa zorganizowane, oraz że rząd PO kierował lub zezwalał lub w jakikolwiek sposób je tolerował.

 

Zawiadomienie w zw. z zeznaniami Chojny-Duch

 

Po złożeniu zeznań przez Chojnę-Duch członek komisji ds. VAT  Zbigniew Konwiński (PO),  poinformował, że złoży zawiadomienie do prokuratury w związku ze złożeniem przez nią fałszywych zeznań. 

 

- Pani Chojna-Duch zajmowała się z ramienia MF i nadzorowała prace nad zniesieniem sankcji 30 proc., wielokrotnie akceptowała na dokumentach zniesienie sankcji 30 proc. Firmowała również dokumenty na zewnątrz, gdzie były projekty znoszące sankcje 30 proc. Uważam, że wprowadziła komisję w błąd, składała fałszywe zeznania - mówił Konwiński.

 

W jego ocenie b. wiceminister okłamała Komisję twierdząc, że nie spotykała się z prof. Witoldem Modzelewskim w ministerstwie finansów. - Ja się z profesorem spotykałam, co drugi dzień na Uniwersytecie i cały czas rozmawialiśmy o problemach związanych z podatkami - powiedziała, zaznaczając, że oskarżenie jej o kłamstwo przed komisją śledczą jest zemstą, za uczciwe zeznania.

 

Komisja ds. VAT została powołana na początku lipca ub.r. Ma zbadać i ocenić prawidłowość działań rządów PO-PSL związanych z zapewnieniem dochodów z VAT i akcyzy oraz ewentualne zaniedbania w tym zakresie.

 

Wojtunik jest pierwszym świadkiem zeznającym w 2019 r. przed sejmową komisją śledczą ds. VAT. - Mam nadzieję, że wezwanie jest merytoryczne, a nie polityczne - powiedział b. szef CBA jeszcze przed przesłuchaniem:

 

ml/msl/paw/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze