Handlarz roszczeniami Marek M. stanął przed warszawskim sądem

Polska
Handlarz roszczeniami Marek M. stanął przed warszawskim sądem
Pixabay.com/Skitterphoto

We wtorek przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się proces znanego handlarza roszczeń do stołecznych nieruchomości Marka M., oskarżonego o usiłowanie oszustwa w związku z reprywatyzacją kamienicy przy ul. Targowej w Warszawie. M. nie przyznał się do winy.

Oskarżony został doprowadzony na salę rozpraw z aresztu, w którym przebywa od sierpnia br. Po rozpoczęciu procesu prokurator odczytał akt oskarżenia, w którym zarzucono M. usiłowanie wyłudzenia prawa do zarządzania nieruchomością przy ul. Targowej 66 i wprowadzenie w błąd sądu poprzez "zatajenie informacji o śmierci współwłaścicielki tej nieruchomości oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia o jej bezskutecznym poszukiwaniu".

 

Po odczytaniu aktu oskarżenia M. wygłosił oświadczenie, w którym nie przyznał się do winy. Oskarżony odmówił też odpowiedzi na pytania prokuratora.

 

W obszernym oświadczeniu M. podkreślił, że nie uzyskał i nie mógł uzyskać żadnych korzyści z tytułu ewentualnego przejęcia nieruchomości przy Targowej.

 

- Podjąłem wszelkie działania, żeby odzyskać tę nieruchomość nie tylko dla siebie, ale też dla właścicieli. Żadnych korzyści z tego tytułu nie uzyskałem i żadnych korzyści nie mogłem uzyskać, ponieważ nieruchomość w tak złym stanie nie przynosi żadnych dochodów - zaznaczył.

 

M. podkreślił, że to sąd zaproponował, aby został on kuratorem Fanny Ajzensztadt - nieznanej z miejsca zamieszkania spadkobierczyni nieruchomości przy Targowej.

 

Pokrętne zeznania Marka M.

 

Oskarżony poinformował, że dotarł do aktu zgonu osoby, która mogła być spadkobiercą.

 

- Ten akt zgonu faktycznie dotyczył osoby o nazwisku Ajzensztadt. Imię też się zgadzało, ale nazwisko miało drugi człon "Kroll" - zaznaczył oskarżony.

 

Dodał, że w akcie zgonu występowało jedno imię, natomiast - jak zaznaczył - spadkobierczyni posługiwała się w dokumentach dwoma imionami.

 

W konsekwencji M. uznał, że osoba, z której aktem zgonu zapoznał się, nie jest spadkobiercą, którego on reprezentował.

 

- Doszedłem do wniosku, że to może być ta osoba, ale bardziej było prawdopodobne, że osoba ta nie jest osobą, którą ja reprezentuję jako kurator - zaznaczył.

 

Akt zgonu spadkobierczyni

 

We wtorek w sprawie tej sąd przesłuchał trzech świadków. Zeznania złożyła m.in. pełnomocnik spadkobierców Fanny Ajzensztadt. Zeznała ona, że w 2013 r. na prośbę oskarżonego spotkała się z nim i przedstawiła mu akt zgonu spadkobierczyni nieruchomości przy Targowej.

 

- Nie miałam wątpliwości, że mówiliśmy o tej samej osobie. Pan M. wiedział, że Fanny Ajzensztadt nie żyje - podkreśliła.

 

Krótkie oświadczenie złożyła również urzędniczka Zakładu Gospodarki Nieruchomościami Warszawa Praga Północ. Natomiast trzecim świadkiem była naczelnik Wydziału Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami. Odmówiła ona składnia zeznań. Kobieta ta ma postawione zarzuty w innym procesie dot. reprywatyzacji w Warszawie.

 

Oskarżyciel posiłkowy, pełnomocnik m. st. Warszawy Bartosz Przeciechowski przekazał dziennikarzom, że świadkowie potwierdzili we wtorek przed sądem to, co mówili w postępowaniu przygotowawczym.

 

- Mówili o swoich relacjach i przebiegu całej procedury, w której największą wątpliwość prokuratury budzi to, że pan Marek M., mając już wiedzę o tym, że nie żyje osoba, którą zastępował jako kurator, złożył wniosek o stwierdzenie praw do spadku po tej osobie, a jednocześnie działał tak jakby uważał, że ta osoba żyje - zaznaczył mecenas.

 

Próba przejęcia nieruchomości 

 

Według Przeciechowskiego Marek M. będąc kuratorem osoby nieznanej z miejsca pobytu powinien szukać tej osoby.

 

- Jak doszedł do wniosku, że ona nie żyje, powinien wnioskować o stwierdzenie praw do spadku, ale także powinien wnioskować do sądu, który go ustanowił, o uchylenie kurateli i oczekiwać na zakończenie sprawy. Pan M. tego nie zrobił, a zamiast tego na podstawie swojego umocowania jako kurator chciał przejąć nieruchomość w zarząd - podkreślił oskarżyciel posiłkowy.

 

Akt oskarżenia wobec Marka M. w tej sprawie został sformułowany w czerwcu 2016 r. Według ustaleń prokuratury M. został w 2014 r. ustanowiony kuratorem współwłaścicielki nieruchomości przy ul. Targowej, a także domagał się wydania mu w zarząd kamienicy zlokalizowanej na tej nieruchomości.

 

Oskarżony złożył przed sądem oświadczenie, iż miejsce pobytu współwłaścicielki nieruchomości jest nieznane, a prowadzone przez niego poszukiwania okazały się bezskuteczne.

 

Zatrzymany przez CBA 

 

W śledztwie ujawniono natomiast, że w innym postępowaniu sądowym M. domagał się "stwierdzenia nabycia przez osoby trzecie praw do spadku po współwłaścicielce nieruchomości przedkładając jej akt zgonu" i tym samym "miał wiedzę o śmierci osoby, którą chciał reprezentować jako kurator".

 

W końcu sierpnia M. został zatrzymany przez CBA w związku ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu, które dotyczy innych wątków stołecznej reprywatyzacji. Sąd aresztował M. na trzy miesiące, uzasadniając zastosowanie środka zapobiegawczego realną obawą matactwa.

 

Kolejna rozprawa w tym procesie odbędzie się w czwartek. Sąd planuje wówczas przesłuchać dwóch kolejnych świadków.

las/ maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze