W 70 minucie spotkania miał miejsce brutalny faulu na piłkarzu drużyny LKS Ciechów, po którym zawodnik, najprawdopodobniej ze złamaną nogą, trafił do szpitala.  To wydarzenie zelektryzowało piłkarzy obu drużyn i fanów obu klubów, którzy pojawili się na murawie.

 
Przedstawiciele Piasta Lutynia twierdzą, że to sympatycy LKS-u pojawili się na boisku jako pierwsi. Ich zdaniem spór zostałby szybko zażegnany, gdyby nie zawodnik drużyny gospodarzy, który po faulu rzucił się z pięściami na gracza gości i zaczął go wyzywać.

 

Z kolei LKS Ciechów twierdzi, że zawinili kibice obu drużyn, którzy jednocześnie wybiegli na murawę i zarówno jedni, jak i drudzy zaczęli obrzucać się obelgami.

 

"Chciał poderżnąć gardło"


W mediach społecznościowych, na profilu Piasta napisano, że podejrzany o brutalną napaść sympatyk z Lutynia zaatakował piłkarza z Ciechowa stając w obronie zwyzywanego piłkarza. "Z relacji świadków wynika, że zawodnik ma rozciętą brodę od uderzenia łokciem lub pięścią" - napisano na Facebooku.

 

 

Natomiast na stronie LKS-u zamieszczono wpis, w którym winą za całe zajście obarczono drużynę Piasta. Ponadto stwierdzono, że pseudokibic z Lutynia miał przy sobie ostre narzędzie, którym chciał "poderżnąć piłkarzowi gardło". 

 

Później klub z Ciechowa usunął ze swojego profilu na Facebooku pierwotne oświadczenie i poinformował, że klub na razie nie będzie komentował sprawy, ponieważ "czeka na stanowisko policji i lekarza".

 

 

Zaatakowany zszedł z boiska o własnych siłach.

 

Policja przesłuchuje świadków.

 

- Ustaliliśmy personalia mężczyzny, który zaatakował zawodnika LKS-u. Dotychczas nie mieliśmy okazji go przesłuchać - powiedziała polsatnews.pl st.asp. Marta Stefanowska, rzecznika prasowa Komendy Powiatowej Policji w Środzie-Śląskiej. Według ustaleń funkcjonariuszy, pseudokibic nie użył "ostrego narzędzia". Rana powstała na skutek uderzenia pięścią. 

  

polsatnews.pl