Znana sieć handlowa reklamuje się po węgiersku. Ale Węgier słyszy coś innego niż chcieli autorzy

Biznes
Znana sieć handlowa reklamuje się po węgiersku. Ale Węgier słyszy coś innego niż chcieli autorzy
Pixabay.com/StockSnap

Czy w reklamie radiowej znanej sieci supermarketów pojawia się błędnie wymówiony zwrot po węgiersku? Według hungarystki niepoprawnie wyartykułowane przez lektora słowo "egészségedre" sprawia, że Węgier zamiast "na twoje zdrowie", o co prawdopodobnie chodziło autorom reklamy, słyszy zwrot "na całą twoją d..ę". Sieć twierdzi, że przed emisją nagranie zostało skonsultowane z native speakerem.

Na reklamę w radiu zwrócił uwagę mecenas Marcin Surowiec. Zapytał rzecznika sieci, czy wymowa słowa na pewno jest poprawna, ale dostał odpowiedź, że według firmy wszystko jest w porządku.

 

Chodzi o reklamę "Tytus w Media Markt - Tytus, skąd Ty znasz węgierski" z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem z kultowej serii Henryka Chmielewskiego. Pada w niej zwrot "egészségedre", który po polsku znaczy "na zdrowie!", ale pod warunkiem poprawnej jego wymowy .

 

 

Jak to bowiem często bywa w przypadku języków obcych, niuans może istotnie zmienić znaczenie słowa czy zwrotu.

 

O to, co usłyszy Węgier w polskiej reklamie sieci, zapytaliśmy więc eksperta - tłumaczkę języka węgierskiego Annę Butrym, absolwentkę węgierskich uczelni, stypendystkę polskiego i węgierskiego ministerstwa kultury.

 

Wyjaśniła to w swoim filmie - ok. 12:30 min. nagrania.

 

 

- W spocie zupełnie zlekceważono podstawowe zasady węgierskiej wymowy, prezentując brzmienie "egeszegedre" (uproszczona wersja powinna brzmieć: egijszijgedre). Różnica może wydawać się nam mało istotna, póki nie zdamy sobie sprawy, że mówiąc "egijszijgedre" wznosimy toast "na twoje zdrowie", a "egeszegedre" - "na (całą) twoją d..ę" - mówi Butrym.

 

I dodaje, że nawet najpopularniejszy darmowy translator poda poprawną wymowę tego słowa. - Nie brak też specjalistów, którzy błyskawicznie mogliby udzielić konsultacji producentom tej reklamy - powiedziała polsatnews.pl Butrym.

 

"Spot nie miał na celu zaprezentowania idealnej wymowy i akcentu"

 

Mając te informacje zapytaliśmy rzeczniczkę sieci o to, czy sprawdzono i potwierdzono poprawność wymowy. Przesłaliśmy też wyjaśnienia tłumaczki. Po wielu prośbach o odpowiedź, w środę późnym popołudniem otrzymaliśmy wyjaśnienie od firmy. 

 

"Informujemy, że przed emisją nagranie zostało skonsultowane z native speakerem, który potwierdził, że użyty zwrot zrozumiał jako »na zdrowie«. Nie miał co do tego żadnych wątpliwości." - napisała Wioletta Batóg z działu komunikacji MediaMarktSaturn Polska.

 

Podkreśliła, że "spot nie miał na celu zaprezentowania idealnej wymowy i akcentu języka węgierskiego". "Postać Tytusa, komiksowego bohatera kampanii reklamowej MediaMarkt charakteryzuje się tym, że lubi się przechwalać. W domyśle, w rzeczywistości Tytus nie zna języka węgierskiego i chcąc zrobić wrażenie na kolegach, posługuje się jednym z utartych zwrotów, z którym Polacy powszechnie kojarzą język węgierski". - czytamy w oświadczeniu.

 

"Po otrzymaniu od Państwa zapytania, ponownie skonsultowaliśmy nagranie z kolejnymi osobami narodowości węgierskiej. Żadna z nich nie dopatrzyła się »nieeleganckiego znaczenia zwrotu«". - podkreśliła Batóg.

 

polsatnews.pl

mta/dro/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze