Karnawałowa satyra polityczna. Kim Dzong Un i Donald Trump wspólnie bawią się w Belgii

Kultura

Uczestnicy karnawału w Aalst co roku w ramach karnawałowej zabawy kpią z rodziny królewskiej, polityki i religii. Belgowie przebierając się wyśmiewają zarówno lokalne, jak i międzynarodowe osobistości. W tym roku wśród przebierańców można dostrzeć między innymi Donalda Trumpa, Kim Dzong Una i Charlesa Pudgemonta.

Tradycja karnawałowa w Aalst sięga XV wieku - pierwsza wzmianka o nim pojawiła się 1432 r. Korowód przebierańców paraduje w mieście przez trzy ostatnie dni karnawału - impreza kończy się we wtorek przed środą popielcową.

 

Trump bez Kaczyńskiego

 

Zabawę oficjalnie otwiera wybrany wcześniej król karnawału, który przekazuje przebierańcom klucze do miasta. Ulicami przechodzą najpierw tzw. gilles - zamaskowani prowodyrzy parady. Rzucają w publiczność pomarańczami i cebulą. Na rynek wprowadzane są także kukły olbrzymów i konia Bayarda z legendy o Karolu Wielkim.

 

Po tradycyjnym wstępie przychodzi pora na satyrę. W pierwszej kolejności "dostaje się" rodzinie królewskiej i belgijskim politykom. W tym roku dużo miejsca i żartów poświęcono przed wszystkim kontrowersyjnemu ministrowi ds. migracji Theo Franckenowi. Na paradzie są też obecne karykatury międzynarodowych postaci. Jest m.in. prezydent USA Donald Trump, przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un, oraz były przywódca Katalonii Charles Pudgemont.

 

Polsat News

  

 

Samochody pod burką

 

Uczestnicy karnawału są też "bezlitośni" dla religii. Tym razem, jak co roku, dostało się od nich nie tylko katolikom, ale również muzułmanom czy Żydom. Przebierańcy kpili z rozpusty księży katolickich, dwulicowości Żydów w ich "krzewieniu pokoju" i raju pełnego dziewic obiecanego muzułmanom.

 

Śmiano się także z ustępstw, na jakie przystał król Arabii Saudyjskiej. Obywatelki tego kraju otrzymały wprawdzie pozwolenie na prowadzenie samochodów, ale ten jaki prowadziły na karnawale w Aalst był, tak jak one, szczelnie zakryty burką. 

 

Jeden z organizatorów pochodu zapewnia w rozmowie z naszą korespondentką, że "śmieją się ze wszystkich i wszystkiego". W niedzielnym pochodzie brało udział około 67 grup satyrycznych.

 

Mężczyźni przebierają się za kobiety

 

Przygotowania do karnawału w Aalst trwają przez cały rok. Każdemu motywowi i tematowi towarzyszy odpowiednia sceneria, kostiumy, rekwizyty i muzyczno-taneczny układ wykonywany przez mieszkańców miasta, w tym tych najstarszych i najmłodszych. Wypełniona polityczną satyrą niedzielna parada otwiera trzydniową zabawę w mieście.

 

Poniedziałek to dzień tzw. gillów, którzy tradycyjnym tańcem z miotłami przeganiają duchy zimy, a we wtorek mężczyźni z Aalst masowo przebierają się za kobiety (to tradycja z XIX wieku którą kultywowali głownie robotnicy, zbyt biedni by pozwolić sobie na bogate kostiumy, na karnawał przebierali się w ubrania swoich żon).

 

Trzydniowa zabawa kończy się we wtorek wieczorem spaleniem karnawałowych kukieł. W 2010 roku karnawał w Aalst wpisano na światową listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

 

Polsat News

bas/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze