W marcu Komisja Europejska opublikowała statystyki, z których wynika, że w 2016 r. na unijnych drogach śmierć poniosło 25,5 tys. osób, a około 135 tys. ludzi odniosło poważne obrażenia.

 

Rozwiązanie problemu: urządzenia wspomagające kierowcę

 

Rozwiązaniem ma być nowoczesna technologia. Chodzi m.in. o systemy hamowania awaryjnego rozpoznające np. pieszych czy rowerzystów, które automatycznie spowalniają samochód, aby uniknąć kolizji.

 

Inne to: systemy wspomagania jazdy z dozwoloną prędkością, wskazujące ograniczenia prędkości takie jak znaki "stop" i światła, które interweniują, aby pomóc kierowcy utrzymać dozwoloną prędkość. Wymieniono także systemy utrzymujące pojazd na pasie ruchu, które nie tylko ostrzegają, lecz również aktywnie ingerują w tor jazdy.

 

Politycy podkreślają, że takie urządzenia są już dostępne na rynku, ale montuje się je przede wszystkim w modelach aut z wyższej półki. Posłowie chcą, aby były one standardowo montowane we wszystkich nowych samochodach osobowych, furgonetkach, ciężarówkach i autobusach.

 

"Każdy powinien móc kupić taki samochód"

 

Chociaż coraz częściej można znaleźć je w samochodach w niższych klasach, to nadal 75 proc. nowych aut nie posiada takich systemów, głównie dlatego, że wiąże się to z dodatkowym kosztem dla kupującego.

 

Europosłowie sugerują jednak, że należy obowiązkowo instalować tylko te funkcje, które są już dostępne na rynku i w przypadku których udowodniono, że są w stanie przyczynić się do podniesienia bezpieczeństwa drogowego w opłacalny sposób.

 

- Każdy powinien móc kupić taki samochód. Właśnie dzięki szerokiemu wdrożeniu systemy wspomagania kierowcy stają się tańsze. Dlatego ceny tych samochodów nie poszybują w górę, a wzrosną tylko nieznacznie - wyjaśnił poseł Koch.

 

Aby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, posłowie rozważają również ujednolicenie w całej UE maksymalnego dopuszczalnego stężenia alkoholu we krwi na poziomie 0 proc. dla początkujących i zawodowych kierowców.

 

polsatnews.pl