Właściciele posesji o swoim odkryciu poinformowali Dominika Tomasza Jetona, kierownika Centrum Informacji Turystycznej w Głogowie. Prywatnie to miłośnik historii.

 

Nie byli świadomi
  

- Zgłosili, że podczas prac w ogrodzie natknęli się na dziecięcy nagrobek, który był fragmentem chodnika. Wcześniej nie byli świadomi, że chodzą po ścieżce ułożonej z płyt nagrobnych - powiedział Jeton polsatnews.pl.

 

Na teren posesji Tomasz Jeton udał się razem z grupą więźniów, skierowanych przez miejscowy urząd miasta do prac interwencyjnych. Po wyjęciu wszystkich płyt tworzących chodnik okazało się, że każda z nich to dziecięcy nagrobek.

 

Jedna z płyt znalezionych na posesji

 

- Płyty mają wymiary ok. 60 x 40 cm. Wyryte są na nich niemiecko- i polskobrzmiące nazwiska. Wszystkie nagrobki są z okresu wojennego. Najstarszy pochówek był w 1939 roku, "najmłodszy" w 1944 roku - powiedział Jeton.

 

Pochodzą z pobliskiego cmentarza

 

Na płytach są nazwiska 5 chłopców i 11 dziewczynek oraz inskrypcje, m.in.:

 

"Nasze słoneczko Woflgang Hohn. 21.02.1941-2.07.1942", "Tutaj leży nasza ukochana Brigitte Engel 23.02.1938-09.09.1942"

 

Tomasz Jeton tłumaczy, że blisko miejsca, w którym dokonano odkrycia, był kiedyś cmentarz ewangelicki i to stamtąd prawdopodobnie pochodzą płyty. 

- Wszystkie zabrałem do ruin kościoła św. Mikołaja w Rynku, gdzie zostały złożone, oczyszczone i czekają na bardziej godny los - powiedział.

 

O tym, dokąd trafią płyty nagrobne, zadecyduje Wojewódzki Konserwator Zabytków.

 

polsatnews.pl