Operatora próbowano potrącić samochodem. Kiedy schronił się wśród drzew został zaatakowany przez dwóch mężczyzn, z których jeden uderzył go w głowę i powalił na ziemię. Drugi z mężczyzn ukradł kamerę.

 

Zniszczona kamera, skradzione karty i baterie

 

Po kilkunastu minutach samochód ze sprawcami napadu przejechał w okolice miejsca zdarzenia wyrzucając kamerę w krzaki. Sprzęt został zniszczony, a karty pamięci i baterie skradzione.

 

Operatorowi udało się zrobić zdjęcie odjeżdżającego samochodu.

 

Na miejsce została wezwana policja i pogotowie. Po godz. 13. zatrzymano obu podejrzanych o napad, to mężczyźni w wieku 22 i 47 lat, mieszkańcy powiatu białostockiego. 

 

 

 

Reporter Polsat News Przemysław Sławiński, który był na miejscu zdarzenia, relacjonuje, że Wojtkowi Zdanowiczowi, pobitemu operatorowi, drętwiały ręce i nogi, trafił do szpitala. Przekonuje, iż "na 99 proc. napaść miała związek z wycinką i realizacją materiałów przez ekipę telewizyjną". Zauważa, że już wcześniej były konfliktowe sytuacje z pracownikami firm zewnętrznych, którzy tną drzewa w Puszczy Białowieskiej.

 

Nie wiadomo jeszcze, jakie zarzuty zostaną postawione sprawcom pobicia. - Pokrzywdzony nadal przebywa w szpitalu, nadal są wykonywane badania, a stan jego zdrowia oraz jego zeznania będą kluczowe dla treści sformułowanych zarzutów - powiedział nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

 

Policja zbiera dowody w sprawie


O tym, czy wobec zatrzymanych zostanie zastosowany środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego, zależy od tego jakie mężczyźni usłyszą zarzuty. - Wszystko zależy od wagi czynów, od tego jaki usłyszą zarzut, a to się wyjaśni, gdy będziemy znali obrażenia pokrzywdzonego i będziemy mieli zebrany pełny materiał dowodowy w tej sprawie - wyjaśniał nadkom. Krupa.


Policja poszukuje kart pamięci z kamery, przeszukano już m.in. samochód sprawców.


Podczas konferencji prasowej jedna z dziennikarek opowiedziała, że sprawcy działali z premedytacją, a wyrzucając kamerę śmiali się i mówili do pobitego, że "chyba czegoś zapomniał".

 

 

"Tego typu sytuacje są negowane przez Lasy Państwowe"


Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy Lasów Państwowych w Białymstoku, zapewnia, że konsekwencje wobec napastników zostaną wyciągnięte.


- Jest mi naprawdę bardzo przykro,  że w ogóle doszło do takiej sytuacji. Mam nadzieje, że pan Wojtek (pobity operator Polsat News - red.) jest pod dobra opieką w szpitalu. Mam nadzieję, że jego zdrowiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo - powiedział rzecznik Lasów Państwowych w Białymstoku.


Rzecznik zapewnia, że Lasy Państwowe są organizacją praworządną. - Nie dopuszczamy do takich agresywnych zachowań, to jest po za wszelkimi granicami, więc tego typu sytuacje są negowane przez Lasy Państwowe - podkreślał Krawczyk.  

 

Przyznał, że zdarzenie zostanie przeanalizowane i być może zostanie podjęta decyzja o rozwiązaniu umowy z zakładem wykonującym usługi dla Lasów, a w którym pracowali obaj zatrzymani mężczyźni.

 

 

Sasin: żadnej wycinki nie ma

 

Trybunał Sprawiedliwości UE podjął w piątek wstępną decyzję o nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej - poinformowała rzeczniczka Trybunału Holly Gallagher. Dodała, że jest to środek tymczasowy.

 

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin pytany o tymczasowy zakaz wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej wydany przez ETS stwierdził, że... żadnej wycinki nie ma. Zdaniem posła trwają prace, które służą usunięciu drzew zaatakowanych przez szkodniki. Takie stanowisko ma zostać przedstawione Trybunałowi.

 

polsatnews.pl