Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Jacek Pawlak powiedział w poniedziałek PAP, że oskarżonym zarzuca się popełnienie w sumie 64 przestępstw związanych z oszustwami kredytowymi.

 

- Wśród oskarżonych mamy faktycznych kredytobiorców, którzy zaciągali kredyty hipoteczne w wysokości - w większości przypadków - kilkuset tysięcy złotych. Kredyty były brane na podstawie sfałszowanych dokumentów dotyczących zatrudnienia bądź deklaracji podatkowych. Drugą grupę oskarżonych stanowią pośrednicy kredytowi uczestniczący w popełnieniu przestępstwa - powiedział prok. Pawlak.

 

Jeden z wątków tzw. afery mieszkaniowej

 

"Głos Wielkopolski", który poinformował w poniedziałek o sprawie, podkreślił, że stanowi ona jeden z wątków tzw. afery mieszkaniowej, dotyczącej podstępnego przejmowania nieruchomości od pożyczkobiorców.

 

- Część oskarżonych osób to pokrzywdzeni w aferze mieszkaniowej. Środki uzyskane z tytułu kredytów miały być rzekomo przeznaczone na odkupienie nieruchomości, które te osoby straciły - powiedział prok. Pawlak.

 

Jak dodał, 16 osób złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Oskarżonym grożą kary do 8 i do 10 lat więzienia.

 

"Oskarżeni wykorzystywali nieznajomość przepisów prawa swych ofiar"

 

W sprawie tzw. afery mieszkaniowej oskarżonych zostało ok. 40 osób, w tym właściciel biura zajmującego się pośrednictwem w handlu nieruchomościami i notariusz. Według prokuratury, oskarżeni wykorzystywali nieznajomość przepisów prawa swych ofiar, ich nieporadność życiową lub trudną sytuację życiową. Proponowali im pożyczki, których zabezpieczeniem były nieruchomości pożyczkobiorców. Jeśli pożyczkobiorca nie spłacał pieniędzy w terminie, tracił prawo do nieruchomości.

 

Zdaniem prokuratury w ten sposób pokrzywdzonych zostało prawie 250 osób. Przedmiotem przestępstw było w sumie 165 nieruchomości, w tym działki budowlane, domy jednorodzinne, mieszkania i gospodarstwa rolne. Wyliczona przez prokuraturę szkoda wyrządzona przestępstwem to ponad 44 mln zł. Proces w tej sprawie trwa przed poznańskim sądem.

 

PAP