Wchodząc na mównicę podczas posiedzenia rady, radny PiS Oskar Hejka miał na głowie czapkę z napisem "Make Warsaw great again" (hasło nawiązujące do hasła towarzyszącego kampanii wyborczej Donalda Trumpa - "Make America great again"). Hejka mówił, że to symbol tego, iż Warszawie potrzebna jest "drastyczna odnowa", a osoby, które w procesie reprywatyzacji wzbogaciły się kosztem mieszkańców, powinny ponieść odpowiedzialność. Początkowi wystąpienia Hejki towarzyszyły okrzyki z sali: "Zdejmij czapkę!", "Tu jest godło", "Szacunek".

 

Ostatecznie Hejka zdjął czapkę, a w trakcie swojego przemówienia ocenił, że należy doprowadzić do tego, żeby wszystkie procesy reprywatyzacji zostały zawrócone "nawet jeżeli te nieruchomości przeszły już z rąk do rąk".

 

"Musiała z góry wiedzieć, że jest to niemożliwe"

 

Jak podkreślił, minęło już 6 miesięcy od sesji Rady Warszawy, która dotyczyła reprywatyzacji. - Podczas tej sesji, i parę dni później, pani prezydent składała wiele zapewnień, w tym m.in. te, które znalazły się w porządku dzisiejszej sesji - mówił radny. Wśród tych zapewnień wymienił przeprowadzenie audytu i wstrzymanie procesu reprywatyzacji.

 

- Z audytu nie wyszło nic i raczej już nic nie wyjdzie - powiedział Hejka. Poinformował też, że otrzymał odpowiedź ws. wstrzymania procesów reprywatyzacji od wiceprezydenta Warszawy Witolda Pahla, w którym stwierdza on, że nie da się wstrzymać postępowań sądowych i decyzji administracyjnych.

 

Hejka powiedział, że wszyscy wiedzieli, iż "wstrzymanie tych procesów jest tak naprawdę nierealne, właśnie z tego tytułu". - Dlaczego w takim razie profesor prawa, która jest prezydentem Warszawy od 11 lat, mami mieszkańców tego typu zapowiedziami? Składając tego typu zapowiedź, musiała z góry wiedzieć, że jest to niemożliwe - dodał.

 

"Za Gronkiewicz-Waltz zwrócono najwięcej nieruchomości"

 

Radny stwierdził, że pół roku temu prezydent Gronkiewicz-Waltz mówiła, że poda się do dymisji, jeśli wynik audytu będzie negatywny. Pytał, czy w sytuacji, gdy audyt nie został przeprowadzony przez rządzących obecnie miastem, ale de facto jego wynik jest negatywny, bo są "działania organów ścigania", prezydent miasta poda się do dymisji. - Czy zrealizuje swoją zapowiedź jako poważny polityk i poważny lider tego miasta? - dodał.

 

Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi radnego PO Pawła Lecha radny Hejka ocenił, że było to "zwalanie odpowiedzialności na wszystkich innych, a nie branie jej na własne sumienie". - Będę polemizował z twierdzeniem, że dzika reprywatyzacja działa się nie przez ostatnie 11 lat, tylko działo się to wcześniej - mówił.

  

"Prawo własności nie jest prawem świętym"

 

Wiceprezydent Warszawy Witold Pahl, odpowiedzialny m.in. za zadania z zakresu gospodarki nieruchomościami, w przemówieniu na sesji apelował o przyjęcie przez Sejm przygotowanego przez PO projektu ustawy reprywatyzacyjnej, która - jak podkreślił - zawiera m.in. gwarancje bezpieczeństwa dla lokatorów budynków podlegającym zwrotom.

 

Projektowi - dodał Pahl - przyświeca przekonanie, że "prawo własności nie jest tym prawem świętym, że powinniśmy się przy wydawaniu decyzji kierować również, a może przede wszystkim tym, co jest najważniejsze, to jest godnością człowieka, a co za tym idzie - ochroną jego praw".

 

- Jak można odrzucać ustawę, która właśnie tym osobom (lokatorom - red.) ma zagwarantować bezpieczeństwo (...), jak można wreszcie pozostawiać tak niespójne prawo, które powoduje możliwość powstania szeregu patologii? - pytał.

 

"To natrząsanie się z inteligencji Polaków"

 

- Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, która powoduje, że (...) osoby, które mają bardzo duże doświadczenie prawnicze, są bardzo sprawne w swoich działaniach, mogą wykorzystywać to dla własnych celów w granicach i na podstawie tego prawa, obowiązującego dzisiaj - mówił Pahl. - I wytłumaczenie, że nie przyjmujemy tego projektu tylko dlatego, że można było wcześniej taki projekt przyjąć, jest niczym innym jak natrząsaniem się z inteligencji Polaków, jak próbą uchylenia się od rozwiązania problemu - dodał.

 

- Są chwile, kiedy wykorzystywanie ludzkiej tragedii dla celów politycznych jest zwykłym draństwem - powiedział Pahl.

 

Zastępca prezydent Warszawy podkreślił jednocześnie, że ma nadzieję, iż "apel mówiący o konieczności zakończenia tej bolesnej dla nas wszystkich sprawy, to jest uchwaleniu ustawy reprywatyzacyjnej, z tego miejsca, z tej sali (...) dotrze do Sejmu i że obecna władza ten apel usłyszy".

 

"Wiele rzeczy wymaga jeszcze wyjaśnień"

 

Zastrzegł przy tym, że zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli chodzi o dotychczasowy przebieg reprywatyzacji w Warszawie "wiele rzeczy wymaga jeszcze wyjaśnień i będą one wyjaśniane".

 

Według radnych PiS, ustawa reprywatyzacyjna, o której uchwalenie apeluje PO, jest niepotrzebna, a poszczególnych nadużyć można było uniknąć na gruncie obowiązujących przepisów.

 

Na poniedziałkowym posiedzeniu rady zjawili się m.in. mieszkańcy, przedstawiciele ruchów lokatorskich, a także lider KOD Mateusz Kijowski, który w trakcie posiedzenia opuścił jednak salę. W sesji nie wzięła natomiast udziału prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która zapowiedziała w zeszłym tygodniu, że będzie przebywała w tym czasie na od dawna zaplanowanym urlopie.

 

PAP