Macierewicz razem z premier Beatą Szydło odwiedził we wtorek Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, które miały być wiodącym zakładem w umowie ze stroną francuską przy dostawie dla polskiej armii śmigłowców Caracal.


Jak zaznaczył szef MON, właśnie w Łodzi powstaną zakłady serwisowe, naprawcze "dla całego polskiego przemysłu śmigłowcowego". Dodał, że w tym zakresie są gwarancje zarówno ze Świdnika jak i z Mielca.


Dwa śmigłowce jeszcze w tym roku


- Będzie to integralny element kontraktu na nowe helikoptery, które zasilą polską armię w najbliższych latach - dodał. Macierewicz powiedział, że w 2016 r. dostarczone zostaną dwa śmigłowce, w 2017 r. - 8, a potem - 11.


Minister poinformował również, że będą prowadzone rozmowy z ukraińską Motor Siczą, w sprawie dostarczania do zakładów w Łodzi silników m.in. do Mi - 8 i Mi - 24.


Premier: zależy nam, żeby wyposażenie polskiej armii było produkowane w Polsce


- Inwestycje zagraniczne w Polsce muszą być nowoczesne, trwałe, i żeby dały dobre perspektywy zatrudnienia i pracy naszym pracownikom – podkreśliła premier. Oświadczyła, że Polska zaprasza nieustannie inwestorów zagranicznych, ale "mówimy jasno, że te warunki, które oni nam oferują, na których decydują się z nami współpracować, są korzystne dla obu stron".


- Zależy nam na tym, żeby wyposażenie dla polskiej armii, sprzęt dla polskiej armii, był produkowany w Polsce, przez polskich pracowników. Żeby firmy, które działają w Polsce miały możliwość wyposażania polskiej armii – powiedziała w Łodzi Beata Szydło.


- To jest gwarantem polskiego bezpieczeństwa, to jest również w strategii polskiego rządu związanej z podejściem do gospodarki - zaznaczyła premier.


"Dobra perspektywa dla zakładów w Łodzi"


- Chcę bardzo jasno powiedzieć, że dla zakładów łódzkich, w których jesteśmy w tej chwili, jest dobra perspektywa, perspektywa wielu lat spokojnej pracy i rozmowy w Mielcu i Świdniku potwierdziły, że będzie kooperacja, że będzie współpraca, że polski sprzęt wojskowy, który będzie służył polskiej armii tutaj w Łodzi będzie konserwowany, remontowany - powiedziała premier.


- Tworzymy skonsolidowany system doposażenia i zabezpieczania sprzętu dla polskiej armii - zapewniła szefa rządu.


Jak mówiła Beata Szydło, sprzęt musi być nowoczesny, bezpieczny i skuteczny. Premier powtórzyła swoje deklaracje z poniedziałku przedstawione w zakładach w Mielcu i w Świdniku, że ważne jest, aby był on kupowany na korzystnych ekonomicznie warunkach. - Postępujemy tak jak postępują wszystkie państwa, które kierują się interesem narodowym – powiedziała


Negocjacje umowy offsetowej zakończone


Przed tygodniem Ministerstwo Rozwoju, które prowadziło rozmowy offsetowe z Airbus Helicopters poinformowało, że "Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej" ws. Caracali. Jak podano, kontrahent nie przedstawił oferty "zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego".


Caracal, produkcji Airbus Helicopters, został wybrany do końcowych rozmów w przetargu na wielozadaniowe śmigłowce dla polskiego wojska w kwietniu ub. roku. Wartość zamówienia miała wynosić 13,5 mld zł. Negocjacje umowy offsetowej rozpoczęły się 30 września ub. roku. Jej zawarcie było warunkiem podpisania kontraktu na dostawę 50 maszyn.


Decyzja o wyborze tego śmigłowca wzbudziła wówczas sprzeciw PiS i związków zawodowych działających w zakładach, których oferty zostały odrzucone - PZL Mielec, należących do amerykańskiej korporacji Sikorsky z maszyną Black Hawk, i PZL Świdnik - będących własnością Leonardo Helicopters proponujących maszynę AW149.


We wtorek w liście otwartym do premier Szydło prezes Airbus Helicopters Guillaume Faury zapewnił, że firma nie działała w złej wierze i jest rozczarowana decyzją Ministerstwa Rozwoju. Podkreślił, że Airbus Helicopters chciał stworzyć w Polsce 3,8 tys. miejsc pracy, m.in. w Łodzi, Radomiu i Dęblinie.

 

PAP