Na giełdzie w Nowym Jorku ceny paliw spadły o ponad 2 procent. Amerykańscy analitycy przewidują, że w Stanach Zjednoczonych nastąpi wzrost zapasów ropy o nawet 2 miliony baryłek.

 

Gazeta odnotowuje, że trzy wielkie banki inwestycyjne - Morgan Stanley, Goldman Sachs Group inc. i Citigroup Inc. - oczekują, że cena ropy w kontraktach krótkoterminowych spadnie poniżej 30 USD za baryłkę. Przyczyną jest spowolnienie gospodarki Chin, aprecjacja amerykańskiego dolara oraz fakt, że ropę wciąż się wydobywa, choć rynki są przesycone.

 

Według firmy Wolfe Research zajmującej się analizami rynków w połowie 2017 roku aż jednej trzeciej amerykańskich producentów ropy i gazu może zagrozić bankructwo i restrukturyzacja. Zdaniem analityków część z tych firm mogłaby przetrwać, gdyby cena ropy wzrosła przynajmniej do 50 dolarów za baryłkę.

 

2 miliardy dolarow strat tygodniowo

 

"WSJ" pisze, powołując się na mający się wkrótce ukazać raport firmy consultingowej AlixPartners, że przy obecnych cenach północnoamerykańscy producenci ropy i gazu tracą łącznie prawie 2 miliardy dolarów tygodniowo. Tymczasem zdaniem analityków, niektórych banków i przedstawicieli branży naftowej, nadpodaż ropy może się utrzymać przez cały bieżący rok i część 2017 r.

 

Wczoraj na zamknięciu handlu ropa w Nowym Jorku kosztowała prawie 31,5 dolara za baryłkę. W ciągu poprzednich 6 sesji surowiec w USA staniała o ponad 15 procent. Inwestorzy spodziewają się trudnych miesięcy dla cen ropy zwłaszcza, że Iran zamierza zwiększyć jego eksport. 

 

Gazeta odnotowuje, że amerykańskie firmy, które zaciągnęły ogromne kredyty, żeby przyłączyć się do wydobywania ropy łupkowej i teraz nie mają wyboru - muszą wydobywać, żeby spłacać odsetki. A czyniąc tak, wpędzają się w jeszcze większe kłopoty.

 

PAP, Polsat News