Uciekli podczas strzelaniny w Kijowie. Wszczęto śledztwo w sprawie policjantów
Wyciągnięto konsekwencje wobec policjantów, którzy uciekli z miejsca zdarzenia podczas ataku, do którego doszło w sobotę w Kijowie. Szef ukraińskiego resortu spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko zlecił też wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Strzelanina skutkowała śmiercią sześciu osób. Czterech zakładników wziętych przez napastnika udało się uratować.

W sobotę w dzielnicy hołosijiwskiej Kijowa doszło do strzelaniny. 58-letni mężczyzna otworzył ogień, zabijając cztery osoby. Jedna z kobiet trafiła do szpitala, jednak jej życia nie udało się uratować.
Następnie napastnik zabarykadował się w pomieszczeniu supermarketu i wziął zakładników, spośród których czterech uwolniono, a jedna osoba zginęła. Napastnik został zastrzelony przez służby.
Kobieta, która w czasie strzelaniny obserwowała sytuację z okna mieszkania, upubliczniła nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze policji uciekają w momencie wybuchu odgłosów strzałów.
Strzelanina w Kijowie. Dwóch policjantów uciekło, wszczęto śledztwo
Nagranie ukazujące ucieczkę kijowskich funkcjonariuszy trafiło do sieci, na co zareagował minister spraw wewnętrznych. Ihor Kłymenko polecił szefowi państwowej policji Iwanowi Wyhiwskiemu przeprowadzenie w tej sprawie oficjalnego śledztwa.
- Musimy ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia bez wyjątku: analizowane są dostępne materiały wideo, w tym te rozpowszechniane w internecie, przesłuchiwani są świadkowie - powiedział Wyhiwski.
ZOBACZ: Strzelanina w centrum Kijowa. Napastnik otworzył ogień, są ofiary i ranni
Wszystkie zebrane informacje mają następnie zostać przekazane Państwowemu Biuru Śledczemu i podane do publicznej wiadomości. Na czas trwania śledztwa policjantów zawieszono w czynnościach służbowych.
"'Służenie i ochrona' to nie tylko slogan. Musi być poparte odpowiednimi działaniami zawodowymi. Zwłaszcza w krytycznych momentach, gdy od tego zależy ludzkie życie" - napisał na Telegramie szef resortu spraw wewnętrznych.
Strzelanina w Kijowie. Służby wyjaśniają okoliczności ataku
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że przed otworzeniem ognia na ulicy napastnik podpalił mieszkanie. 58-letni mężczyzna, który urodził się w Rosji, był wcześniej karany. Przez długi czas, jak ustalono, mieszkał w obwodzie donieckim.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy uznała strzelaninę za akt terrorystyczny i prowadzi w tej sprawie dochodzenie przygotowawcze - poinformował zespół prasowy SBU.
ZOBACZ: Rosjanin zatrzymany w Polsce. Nowy krok Prokuratury Krajowej
Jak powiedział Zełenski, "obecnie ustalane jest wszystko, czego możemy się o nim dowiedzieć i dlaczego to zrobił". - Trzeba sprawdzić każdy szczegół. Śledczy rozpatrują kilka wersji wydarzeń. Wszystkie jego urządzenia elektroniczne, telefon oraz kontakty zostaną sprawdzone - wskazał prezydent. Strzelec zginął podczas szturmu przeprowadzonego przez oddział specjalny policji KORD. Wcześniej negocjatorzy próbowali nawiązać z nim kontakt.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej