"Orban może wydać dekret, że wyborów nie ma". Prof. Góralczyk o sytuacji przed wyborami na Węgrzech
- Niedzielne wybory na Węgrzech są szalenie ważne (...) ich stawka jest przeogromna - ocenił profesor Bogdan Góralczyk w programie "Najważniejsze pytania". Ekspert wskazał, że premier Węgier "nie potrafi znieść porażki", wiec jego zdaniem "sytuacja jest niebezpieczna". - On może jeszcze jutro wydać dekret, że wyborów nie ma - powiedział profesor.

- Doświadczenie politologiczne podpowiada mi, że ważniejsze niż wyniki sondaży są tendencje - powiedział w programie "Najważniejsze pytania" dyplomata, sinolog i hungarysta Bogdan Góralczyk, komentując zbliżające się wybory parlamentarne na Węgrzech. - Czyli to czy komuś przed wyborami rośnie poparcie czy spada - dodał.
Profesor zauważył, że jeśli chodzi o obecne wybory to opozycyjna partia TISZA odnotowuje ogromne sukcesy. - Jej szef - Peter Magyar - jeździ po kraju jak szalony, robi po sześć wieców na dobę - dodał.
- Z kolei Orban, jak zrobi jeden wiec na tydzień, to już jest zmęczony - zaznaczył Góralczyk. - On (Orban - przy. red.) uważa, że z Trumpem i z Putinem załatwi wszystko - wyjaśnił.
"Orban może wydać dekret, że wyborów nie ma". Ekspert ostrzega
Gość programu podkreślił, że niedzielne wybory na Węgrzech są "szalenie ważne". - One też będą zupełnie inne od tego wszystkiego czego doświadczyliśmy, nie tylko na Węgrzech, ale w Europie środkowej po 1990 roku. Ich stawka jest przeogromna - powiedział.
- Orban rządzi z konstytucyjną większością 16 lat. Zmienił konstytucję, obudował ją blisko dwustoma ustawami tak zwanymi około konstytucyjnymi i w każdej jest zapis, że można ją znowelizować czy zmienić tylko kwalifikowaną większością 2/3, o którą w normalnej demokracji potwornie trudno - wyjaśnił profesor.
ZOBACZ: Trump agituje za Orbanem. "Kocha Węgry tak, jak ja kocham USA"
Góralczyk zauważył, że to tak naprawdę "całkowite przejęcie władzy przez jedną opcję polityczną, a tak naprawdę przez jednego człowieka". - Orban od 30 marca 2020 roku rządzi dekretami - dodał. - Jeszcze jutro może wydać dekret, że wyborów nie ma, bo Ukraińcy idą, a on jest ich najgorszym wrogiem - powiedział profesor.
- Premier Węgier w piątek wydał specjalne oświadczenie, z którego wynika, że on już się raczej się z przegraną pogodził, co nie znaczy, że z oddaniem władzy - przekazał Góralczyk.
Ekspert wskazał, że to dlatego, że "jeżeli państwo jest tak zabetonowane, to trzeba sromotnie przegrać, żeby potem nie mieć na nic wpływu".
- To jest powód dlaczego europejscy przywódcy mówią z taką zachowawczością o tych wyborach. Orban ma niepomiernie więcej narzędzi żeby rzucać piasek w tryby, aniżeli kiedykolwiek miał u nas PiS - wyjaśnił profesor. - On nie potrafi znieść porażki, sytuacja jest niebezpieczna - dodał.
Wybory na Węgrzech. "Najbardziej prawdopodobny scenariusz: wygrana opozycji"
Góralczyk zaznaczył, że Orban zmienił nie tylko konstytucję, a nawet nazwę państwa. - Nie ma Republiki Węgierskiej, są Węgry. A Węgry są wszędzie tam, gdzie mieszkają Węgrzy. A oni są w diasporze po traktacie w Trianon - przekazał. - Mają takie powiedzenie, że my z nikim nie graniczymy, bo gdzie nie spojrzymy to są Węgrzy, po drugiej stronie granicy. I teraz mając takie możliwości, Orban zmienił ordynację wyborczą, która jest nieprzejrzysta i nietransparentna - wyjaśnił.
Ekspert zapytany o możliwy wynik wyborów, wskazał na frekwencję. - Może być najwyższa od lat, 75 i więcej procent. Jeżeli będzie powyżej 80, to opozycja wygra. I to potężnie. Co nie znaczy, że będzie rządziła, bo będzie miała rzucane kłody pod nogi - dodał.
- Obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz to, że wygrywa TISZA, ale niezdecydowanie. Nie ma konstytucyjnej większości i jest pat, nic się nie da zrobić, bo Orban ma swoich ludzi, swoje wpływy, swoje narzędzia i wykorzysta to - powiedział.
ZOBACZ: "Węgry wybierają". Oglądaj specjalny program Polsat News poświęcony głosowaniu
- A po pół roku Węgrzy wyjdą na ulicę i zakrzykną: "Orban wróć, bo z tymi się nie da rządzić" - wyjaśnił Góralczyk. - Tak wiem, to brutalne, ale gdy mówimy o tej sytuacji, to trzeba myśleć także o cynizmie - dodał.
Ekspert wskazał na drugi scenariusz. - To najbardziej optymistyczna wersja, chociaż nie dla zwolenników Orbana. W niej TISZA zdobywa kwalifikowaną większość. No i wtedy zmienia diametralnie system. Rozbiera autorytarny system Orbana - przekazał.
Profesor zauważył, że w przypadku trzeciego scenariusza - zwycięstwa Orbana - też dojdzie do zmian. - Ponieważ on musi mierzyć się z ogromnymi problemami gospodarczymi Węgier, stagnacją, brakiem inwestycji - podsumował.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej