"Może i przeholowałem". Prof. Bralczyk o językowych kontrowersjach
Czy wolno używać słowa "murzyn"? Jakich taktyk językowych używają politycy, by zwabić swoich wyborców? O językowych dylematach w "Najważniejszych pytaniach" opowiadał językoznawca, profesor Jerzy Bralczyk.

Profesor Jerzy Bralczyk był pytany jak rozpoznać polityczną propagandę w języku. - Dzisiaj mamy wiele języków nakłaniania. Są przynajmniej cztery podstawowe odmiany, którymi zwabia się publiczność - podkreślił Jerzy Bralczyk.
Jako pierwszy wskazał język konserwatywny. - Czyli ten, który bierze bardzo wiele z naszej tradycji czy to kościelnej, czy romantycznej - wyjaśnił.
Drugim jest język patosu. Kolejny "język graniczący z wulgarnością". - Język prosty, który populistycznie garnie do używających tego języka wyborców - zaznaczył profesor.
ZOBACZ: Porównał słowa Nawrockiego i Kaczyńskiego. Kto nie mówi w "logice państwowej"?
Jako czwarty wskazał "język euro". - Jest bardziej sophisticated (z ang. wyrafinowany), daje poczucie przynależności do "wielkiego świata". Tam są anglicyzmy, pojęcia trudniejsze do wyjaśnienia, częściej odwołuje się do wartości oświeceniowych, typu raczej rozum, niż emocje - wskazał Bralczyk.
Bralczyk o kontrowersjach językowych
W "Najważniejszych pytaniach" profesor został zapytany o przykłady twórczości Jana Brzechwy. "W Głownie na rynku stał czarny Murzyn" - to początek wiersza pt. "Murzyn". Z kolei Julian Tuwim pisał o "Murzynku Bambo".
WIDEO: Profesor Jerzy Bralczyk w "Najważniejszych pytaniach"

Dziennikarze w programie zwrócili uwagę, że wiersze te w swoich czasach nie były rasistowskie. - Po pierwsze, było także sporo rasistowskich - zaznaczył Bralczyk. - Bardzo wiele nie było - dodał. - Słowo "murzyn" w mojej młodości kojarzyło się raczej dobrze. Pamiętam 1955 rok, kiedy murzyni przyjechali w dużej liczbie na zjazd młodzieży i pamiętam, że oni i kolorem skóry, a przez to i nazwą swoją wywoływali raczej sympatię - podkreślił profesor.
- W moim języku jest słowo murzyn. Używam go tak, jak teraz użyłem go wielokrotnie (…). Ale kiedy widzę murzyna, to pierwszym moim odruchem językowym jest takie właśnie sformułowanie - mówił dalej językoznawca.
"Może i przeholowałem". Profesor o językowych przykrościach
Prowadzący dopytywali dlaczego dziś niektórzy uważają, że wspomniane słowo ma negatywny kontekst.
- Weźmy zamiast słowa "murzyn", słowo "garbus". Człowiek, który nosi na plecach niepotrzebny kawałek organizmu. Jeśli odnajdujemy przykłady w literaturze, to możemy uważać, że jest to coś niedobrego i prawdopodobnie wada, która przywołana będzie dawała przykrość temu, kto to nosi - tłumaczył profesor.
ZOBACZ: Polacy są gotowi na duże zmiany w języku? "Po jakimś czasie się oswajamy"
- Często opowiadam taką anegdotę. Pewien mój znajomy - murzyn, zapytał czy można na niego mówić "murzyn". Powiedziałem: można, ponieważ jesteś murzynem. Wydawało mi się to dość proste. Już nie mam tego znajomego niestety, ponieważ on akurat uznał, że przeholowałem. Może i przeholowałem. Jestem człowiekiem starym i używam tych słów tak, jak ich kiedyś używałem - podsumował Jerzy Bralczyk.
Wcześniejsze odcinki programu "Najważniejsze pytania" możesz zobaczyć tutaj.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej