Spór w "Debacie Gozdyry". "Może Tusk powinien pomóc żonie"
- Donald Tusk powinien zająć się w święta rodziną, a nie szczuciem i straszeniem wojną. Może powinien żonie pomóc w pieczeniu mazurków albo inne rzeczy robić, natomiast nie straszyć - mówił w poniedziałkowej "Debacie Gozdyry" Alvin Gajadhur. Były doradca Andrzeja Dudy skomentował w ten sposób wpis premiera skierowany do obozu PiS i Karola Nawrockiego. Wszystko zaczęło się po programie Polsatu.

Premier Donald Tusk oskarżył w poniedziałek obóz PiS i Karola Nawrockiego o chęć wplątania Polski w konflikt na Bliskim Wschodzie. Politycy opozycji zarzucają szefowi rządu kłamstwo.
Wszystko zaczęło się od występu Marcina Przydacza w programie "Polityczny WF z gościem" na antenie Polsat News. Szef Biura Polityki Międzynarodowej stwierdził, że część zachodnich sojuszników USA, dysponujących odpowiednią flotą, powinna wesprzeć Amerykanów w operacji odblokowania cieśniny Ormuz.
ZOBACZ: Donald Tusk starł się z otoczeniem prezydenta. "Kubeł zimnej wody na głowę"
- Nie tylko w imię własnego interesu - bo to jest jasne, jeśli zostanie odblokowana cieśnina Ormuz, to spadną ceny energii - natomiast w imię też solidarności euroatlantyckiej - tłumaczył na antenie Polsat News Marcin Przydacz.
Na te słowa zareagował premier Donald Tusk. "Ludzie PiS i Karol Nawrocki chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie. Nie pozwolę na to. Przydałby się wam, nie tylko dziś, kubeł zimnej wody na głowę" - napisał szef rządu na X.
Burza po słowach Marcina Przydacza z programu Polsat News
Temat zdominował poniedziałkową "Debatę Gozdyry", gdzie doszło do starcia gości. Alvin Gajadhur stanął w obronie Marcina Przydacza, oskarżając premiera o manipulację. - Donald Tusk w sposób bezczelny w święta uderza w prezydenta Karola Nawrockiego, w ministra Przydacza. Ja nie wiem, czy pan premier nie ma się czym zająć w święta, tylko musi szczuć na inne osoby i kłamać, bo to była kłamliwa wypowiedź - mówił Gajadhur.
Były doradca Andrzeja Dudy dodał również: - Donald Tusk powinien zająć się w święta rodziną, a nie szczuciem i straszeniem wojną. Może powinien żonie pomóc w pieczeniu mazurków albo inne rzeczy robić, natomiast nie straszyć.
ZOBACZ: Polacy ocenili prezydenta Nawrockiego. Dominuje jedna odpowiedź
Zupełnie inaczej sprawę widzieli przedstawiciele koalicji rządzącej. Michał Szczerba z KO ocenił, że słowa płynące z otoczenia prezydenta są "bardzo niebezpieczne". - To wszystko to igranie z ogniem, także dlatego, że Zachód i NATO to także Polska. Takie deklaracje w imieniu prezydenta są bardzo niebezpieczne. Trzeba budować szerokie relacje w USA, nie warto inwestować tylko w jednego partnera - przekonywał Szczerba, którego wypowiedź przytoczono na antenie Polsat News.
"Beznadziejna wypowiedź na wielu poziomach"
W podobnym tonie wypowiedział się Łukasz Michnik, który nazwał słowa Przydacza "beznadziejną wypowiedzią na wielu poziomach". - W najlepszym wypadku prezydencki minister nie wie, że Polska ma marynarkę wojenną, a w najgorszym wypadku to jest próba uwikłania w wojnę, która nie służy naszemu interesowi narodowemu. Nasz wróg jest na wschodzie - podkreślił.
WIDEO: Gorący spór w "Debacie Gozdyry". "Może powinien pomóc żonie w pieczeniu mazurków"

Sprawę skomentował także były szef MSZ, Jacek Czaputowicz, który zauważył, że Polska powinna "cały czas wykazywać przydatność dla Stanów Zjednoczonych". Z kolei wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec uznał suflowanie sojusznikom udziału w walkach za "głupie", przypominając, że NATO to pakt obronny, a działania USA i Izraela nazwał "agresywnymi".
Były poseł Andrzej Rozenek podsumował, że Polska ma pełne prawo odmówić udziału w tym konflikcie. - My tej wojny nie chcemy. Dobrze by było, gdyby pan Nawrocki powiedział, jakie ma zdanie i to by przecięło wszelkie dyskusje - zakończył polityk.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej