Rodzina nie wierzy w "naturalną śmierć" 19-latki. Mocne oskarżenia
19-letnia Sandra została znaleziona martwa w mieszkaniu w Londynie, które wynajmowała z dwoma współlokatorami. Leżała na kanapie w nienaturalnej pozycji. Według jej rodziny brytyjscy śledczy od początku założyli, że do śmierci nikt się nie przyczynił i nie zabezpieczyli podstawowych śladów. Materiał "Interwencji".

O sprawie Sandry reporterzy "Interwencji" opowiadali dwa lata temu. Dziewczyna miała 19 lat. Pochodziła z Warszawy, ale od kilku miesięcy mieszkała w Londynie. Studiowała architekturę na Uniwersytecie Kingston. Wynajmowała mieszkanie wspólnie z dwoma kolegami.
ZOBACZ: Zapadł wyrok. „Interwencja” pomogła rozwiązać śledztwo
Reporter próbował porozmawiać z jednym ze współlokatorów. - Przygotowuję reportaż na temat śmierci Sandry. Chciałem spotkać się z panem i porozmawiać chwilę… - tłumaczył.
Początkowo rozmówca zgodził się, dodając jednak, że na stałe mieszka w Londynie i tam obecnie przebywa. Reporter zaproponował, że spotka się z nim tego samego dnia, ponieważ specjalnie po to przyjechał. - Nie, wie pan co, ja podziękuję. Nie jestem zainteresowany - usłyszał w odpowiedzi.
Śmierć Polki w Londynie. Miała 19 lat
Jest 23 grudnia 2023 roku. Następnego dnia Sandra ma być w Polsce i obchodzić z rodziną Boże Narodzenie. Od kilku dni nikt nie ma z nią jednak żadnego kontaktu. Wcześniej nic takiego nigdy się nie zdarzało.
- Córka miała wyłączony telefon. Poprosiłam sąsiadów, żeby weszli w moim imieniu do mieszkania i sprawdzili, co się z nią stało – wspomina Ewa Nguyen.
ZOBACZ: Był tam, gdzie zakopano ciało Izabeli. Dziennikarz "Interwencji" o kulisach rozwiązania sprawy
Sąsiedzi postanowili nagrać ten moment. - Dobra, wejdźmy do środka, bo drzwi w tej chwili są już otwarte na oścież. Ogrzewanie jest włączone, w mieszkaniu jest naprawdę gorąco… Halo? Czy ktoś tu jest? Tu Maria – sąsiadka z góry… Co jest, zobaczyłaś coś? Zwłoki? Tak. Wezwijcie karetkę - słychać na nagraniu.
- Została znaleziona w salonie na kanapie w pozycji takiej na kłodę, jak to niektórzy mówią. Tak nienaturalnie. Tak się nie leży na kanapie. Miała siniaki na twarzy i na piszczelach, na nodze. Ona sama ich sobie na pewno nie zrobiła - opowiadała Wiktoria Parulska, przyjaciółka Sandry.
- Tak jakby w tym miejscu córka nie umarła, tylko gdzieś indziej i ktoś by ją przeniósł na kanapę – komentowała Ewa Nguyen.
Londyn. 19-letnia Polka znaleziona martwa
Rodzina i bliscy Sandry uważają, że londyńska policja zrobiła niewiele, by wyjaśnić przyczynę jej śmierci. - Od razu założyła, że do zgonu doszło bez udziału osób trzecich, w związku z czym tak naprawdę wszystkie działania były prowadzone tylko pozornie – ocenia Marcin Muszyński, pełnomocnik matki Sandry.
- Nie zabezpieczono materiałów DNA, nie zabezpieczono odzieży, nie zabezpieczono śladów, które by wskazywały, że było tam jakieś spotkanie towarzyskie – wylicza Kamil Tosiek, detektyw i prawnik.
- Koroner twierdził, że Sandra mogła umrzeć z przyczyn naturalnych, że serce się zatrzymało. Sandra była zdrową osobą, ćwiczyła dużo i to jest niemożliwe – uważa Ewa Nguyen.
ZOBACZ: "Interwencja". Mieszkanie wypełnił śmieciami. Sam śpi w aucie
Wynajęty przez rodzinę detektyw wskazuje na jeszcze jedną zagadkową okoliczność. - Śmierć nastąpiła między 17 a 18 grudnia, natomiast laptop został podłączony do prądu jeszcze 22 grudnia. Teoretycznie już po śmierci Sandry – mówi Kamil Tosiek.
- Do tej chwili nie ustalono, kto to zrobił, w jaki sposób się zalogował. Policja zbagatelizowała tę sprawę. Dodatkowo zginęła choćby pościel, prześcieradło, takie rzeczy, które były w pokoju Sandry – dodaje Michał Olszewski, pełnomocnik matki Sandry.
Polka zmarła w Londynie. Brytyjska policja nie przesłała dokumentów
Kiedy polecieliśmy do Londynu, przedstawiciele brytyjskiej policji nie zgodzili się z nami rozmawiać. Ich zdaniem Sandra zmarła w sposób naturalny. Postępowanie w sprawie jej śmierci zostało więc umorzone. Na skutek starań matki dziewczyny, swoje śledztwo wszczęła prokuratura w Polsce. Od ponad roku jest ono jednak zawieszone, bo strona brytyjska nie przesłała dokumentów ze śledztwa.
- Często czekamy na takie dokumenty nawet kilka lat. Jesteśmy uzależnieni od postępowania strony brytyjskiej - przyznaje Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
ZOBACZ: Akcja Magazynu Reporterów „Interwencja”. Oto szczegóły
- To trzeba jeszcze raz wysyłać. Trzeba ponaglać. Prokuratura Krajowa może to zrobić – komentuje Ewa Nguyen. - Po pierwszym reportażu Interwencji przyszedł człowiek do mojego salonu fryzjerskiego i zastraszał mnie, że jak ten chłopak, który zrobił krzywdę Sandrze, trafi do więzienia, może stać się krzywda mojemu synowi. Dzień po tej wizycie przyszedł człowiek i zdewastował mi witrynę w salonie. Chcieli mnie przestraszyć, żebym wycofała zawiadomienie z prokuratury polskiej – dodaje.
Śmierć Sandry w Londynie. Polskie śledztwo
Kilka miesięcy po śmierci ciało Sandry sprowadzono do Polski. Przeprowadzona tu sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyny zgonu dziewczyny. Zabezpieczono jednak jej włos. Kilka miesięcy temu matka Sandry zleciła jego prywatne badanie toksykologiczne. Wyniki tego badania rzucają na sprawę zupełnie nowe światło. Wykryto m.in. kokainę i kokaetylen.
- Wyszły właśnie środki odurzające. Podejrzewam, że Sandra została odurzona tą trucizną i dlatego zmarła. Serce się zatrzymało – mówi Ewa Nguyen. Jej zdaniem córka padła ofiarą gwałtu i zabójstwa. - Córka nie była narkomanką, sprawę trzeba wyjaśnić – apeluje.
ZOBACZ: Tragiczna interwencja policji na turystycznej wyspie. Nie żyje Polak
- Od biegłych usłyszałem, że teoretycznie zawsze jest taka możliwość, by takie środki podać komuś bez jego wiedzy, ale oni w swojej karierze z czymś takim się nie spotkali. Natomiast fakt, że tych substancji nie wykryli brytyjscy śledczy, pokazuje, że badań krwi nie wykonano, czyli nie wykonano podstawowej ekspertyzy, która już wtedy być może ucięłaby wszystkie spekulacje, które pojawiają się po trzech latach. Nie wiem, na co polska prokuratura liczy od Brytyjczyków. Te dokumenty, które przyjdą, są nic niewarte. Będzie tam napisane, że Sandra zmarła z przyczyn naturalnych, a my wiemy, że nie było to prawdą - zauważa Dawid Serafin, dziennikarz Interii.
- Prywatne opinie mają to do siebie, że czasem wychodzą różne rzeczy, które są w różny sposób interpretowane. Dlatego ja, nie znając tych badań, nie chcę tego też komentować – zaznacza prokurator Piotr Antoni Skiba.
Reportaż powstał przy współpracy z dziennikarzem śledczym "Interwencji" Polsatu Rafałem Zalewskim.
Materiał "Interwencji" dostępny TUTAJ.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej